Kobieta Na Piątkę

09.03.2020

"Kobieta na piątkę" - na Bielanach w Łasku Młocińskim w Warszawie. Bieg kameralny. Była to juz 4 edycja. Pobiegłam ze swoją córką, ktirą zachęcam do biegania i z naszą koleżanką Agnieszką Andrejew. Fajny bieg, fantastyczna miła atmosfera, klimacik i wszystkie piękne kobietki adorowane przez męską obsługę biegu. Byłam tam pierwszy raz i żałuje, że na wcześniejszych edycjach mnie nie było.Dziękuję organizatorom za ten bieg było wspaniale Polecam zapisać w kalendarzu
na przyszły rok, zwłaszcza biegającym kobietom a także była konkurencja dla parbiegowych.

Ela

44. Bieg Piastów

29.02.2020

Koronny dystans "pięćdziesiątka" Biegu Piastów ukończona nie było łatwo, bo przerwa 3 letnia w narciarstwie biegowym była./ w związku ze złamaną ręką/ ale walczyłam dzielnie. Trasa
wymagająca, dużo podbiegów, tępy śnieg dały się we znaki. Czas data sport: 04.32.55 jest dla mnie zadawalajacy i miejsce 2 w K60 jest dla mnie miłą niespodzianką. Pokonuje swoje słabości i realizuje nowe wyzwania Na pewno tu wrócę uwielbiam biegóweczki.

Ela

40. Półmaraton Wiązowski

23.02.2020

  Ja jak na pierwszy półmaraton, zakładałem czas na ok. 2 godziny 15 minut - dotychczasowy
mój najdłuższy dystans to 14 km, wiec ten bieg był dla mnie nie lada wyzwaniem.
  Jak się okazało to tylko strach ma wielkie oczy i czas udało mi sie uzyskać
lepszy niż zakładałem - na poziomie 1:53:51. Atmosfera wspaniała, motywacja do
dalszych działań dodatkowo podbudowana .
Radek
WYNIKI:
Robert 01:42:06
Adam 01:46:24
Radek 01:53:51

6. Grand Prix BiegamBoLubię Lasy Zimą

23.02.2020

WYNIKI:
123 / 19 (K 36-55) Edyta Zdunek 00:59:35
124 / 61 (M 36/55) Waldemar Zdunek 00:59:36

6. Walentynkowy Bieg Pod Najstarszą Sosną w Polsce

16.02.2020

Bardzo fajna impreza biegowa w okolicach Mińska Mazowieckiego. Nie ma opłaty, ale można wpłacić dowolną kwotę na cele charytatywne. Nie ma pomiaru czasu, bo chodzi o zapis trasy na endomondo. Jest świetna atmosfera, piękna okolica, ładny medal. Jest faktycznie najstarsza sosna w Polsce (około 360 lat), posiłek po biegu (pizza, ciastka, kawa, herbata) i losowanie bardzo dużej ilości upominków.

10. Połówka Komandosa

08.02.2020

Półmaraton Komandosa – pełne umundurowanie, twarde buty i ważący 10 kilogramów plecak… czyli przeciwieństwo minimalizmu jakie obowiązuje w normalnym bieganiu. Jeszcze nie odkryłem fenomenu tych biegów komandoskich, dlatego będę w nich biegał aż odkryję.W tym roku to był mój czwarty start. Miałem dwa cele. Wyprzedzić kolegę Mariusza i złamać wreszcie 2 godziny! Dobrze, że Mariuszowi tego wcześniej nie mówiłem bo by bardziej cisnął. A tak udało się… i dzięki temu, bo myślałem że Mariusz mnie goni, trzymałem tempo i złamałem 2 godziny! Chcąc bardziej zgłębić ten fenomen biegów w mundurze postanowiłem, że w tym roku jeszcze wystartuję w Maratonie Komandosa, a w przyszłym roku w Setce Komandosa…
WYNIKI:
Dariusz Gotowiec - 01:59:32

Wystawa 10-letnia historia biegaczy "Bóbr Tłuszcz"

07.02.2020


Wieliszewski Crossing - ZIMA

02.02.2020

WYNIKI:
mc. 36 (20/M41-50) Gotowiec Dariusz czs: 00:45:40
mc. 66 (32/M41-50) Buczek Robert czas: 00:49:01

WOŚP w Szczytnie

15.02.2020


14. Bieg WOŚP " Policz się z cukrzycą"

11.01.2020

14. Bieg "Policz się z cukrzycą" dla mnie jest niezwykle WAŻNY!!!
  • Po pierwsze: w szczytnym celu.
  • Po drugie: pierwszy bieg z córką i wnusią w wózeczku.
  • Po trzecie: razem z Leszkiem (od dłuższego czasu w ogóle nie biega - tylko rower).
Atmosfera biegu niepowtarzalna, wraz z człowiekiem o wielkim sercu Jurkiem Owsiakiem. W biegu wzięło udział około 5000 osób. Nie było podium, nie bylo pomiaru czasu, nikt się nie ścigał, nie rywalizował! Ważne, że wziął udział, przebiegł, czy przetruchał, czy nawet przeszedł. Liczył się udział i gorące, otwarte serca na pomoc innym. Cieszę sie, że udało nam się z Agnieszką w ostatniej chwili przed biegiem kupić pakiet startowy, to był spontan bo nie sądziłam, że po tygodniowym przygotowaniu córki będziemy mogły razem pobiec. Zachęciłam ją do biegania i zaczyna się jej to podobać. Może zasili szeregi klubu.

Ze sportowym pozdrowieniem Ela

Wigilia Bobrowa - świąteczno-ruchowa :)

20.12.2019

Jak co roku, w tym również, spotkaliśmy sie aby wspólnie cieszyć sie nadchodzacymi Świętami Bożego Narodzenia i polską tradycją połamać się opłatkiem. Nie mogło w tym dniu zabraknąć akcentu sportowego i kto mógł biegał, kto mógł chodził, kto chciał przybył. Oby w przyszłym roku nasza bobrowa rodzinka spotkała się szczęśliwsza, większa i gotowa sprostać kolejnym wyzwaniom!

Bieg Crossowy po Choinkę

15.12.2019

Mazowiecki Bieg Crossowy po Choinkę w Jerzyskach k/Łochowa.
Kameralny bieg, sympatyczni i mili ludzie. Trasa crossowa po lesie.
Pierwsza rocznica powstania Łochowskiej Grupy Biegowej.
Cóż, z antybiotykiem i osłabiona musiałam tam być!!!
Dla tej wspaniałej grupy warto było wyjść z domu.
Gratulacje dla organizatorów. Wspaniała impreza biegowa.
Wyniki bieg:
14 MAZUREK Ryszard 00:28:40.00
25 OSTROWSKI Sylwester 00:32:41.00
29 ROSA Elżbieta 00:33:15.00

Wyniki nordic:
14 OSTROWSKA Renata 00:57:45.00

III Bieg Olszynki Grochowskiej

23.11.2019

Bardzo fajny bieg na terenie rezerwatu Olszynki Grochowskiej. Trasa 10 km (można wybrać też dystans 5 km) to dwa okrążenia w większości po leśnych ścieżkach, oraz częściowo po asfaltowych
uliczkach. Przed biegiem odbyła się historyczna uroczystość pod pomnikiem poległych w Bitwie pod Grochowem, która była najbardziej krwawą bitwą Powstania Listopadowego, a miała miejsce 25 lutego 1831. Organizatorzy bardzo sympatyczni, ładny medal i naprawdę bogaty posiłek po biegu sprawiają, że warto tam się wybrać w przyszłym roku.

Waldek
WYNIKI:

43 Darek Gotowiec M40/17 00:43:25
123 Robert Buczek M40/44 00:49:10
161 Paulina Śliwa K20/60 00:51:32
196 Waldemar Zdunek M50/11 00:53:34
197 EdytaZdunek K40/9 00:53:34

Drużyna z Tłuszcza (od lewej): Adam Lipiński, Janek Nowak oraz Rysiek Mazurek.
Półmaraton w Ostrowi Mazowieckiej jest jednym z najlepiej zorganizowanych biegów w naszej okolicy. AdLi.


Bieg Niepodległości w Poznaniu           RUN                                           
POLAND

Bieg był super. Super atmosfera, super ludzie, bardzo fajna trasa - bez żadnych utrudnień.
Prawie cała trasa była na jednej wysokości. Tempo było bardziej rekreacyjne, niż żeby osiągnąć jakąś życiówkę, za to rogale świętomarcińskie pycha.

Oskar

Czas: 01.03.36

 31. BIEG NIEPODLEGŁOŚCI                                                                                                    11.11.2019

WYNIKI BIEG:
1896  GOTOWIEC Darek M40 566 00:43:59
4173  PAŹ Jacek M40 1184 00:48:10
4361  BUCZEK Robert M40 1243 00:48:26
4521  LIPIŃSKI Adam M40 1298 00:48:41
7240  SLIWA Paulina K20 305 00:52:22
7388  ZDUNEK Edyta K40 263 00:52:35
7394  ZDUNEK Waldemar M50 395 00:52:35
7618 OSTROWSKI Sylwester 00:52:52
14872 BYCZUK Anna K50 149 01:04:19
17230 ANDREJEW Agnieszka K40 1379 01:15:12

WYNIKI NORDIC:
71    PAŹ Agnieszka 00:53:26
139  GOTOWIEC Bogumiła 00:55:45
263  OSTROWSKA Renata 00:59:16

ŻÓŁTY JESIENNY LIS                                           20.10.2019

W niedzielę 20 października wybraliśmy się na bieg organizowany na terenie lasu w Łachoniu, małej miejscowości w okolicach Pułtuska. Szukaliśmy czegoś małego i klimatycznego. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, ponieważ w biegu wystartowało zaledwie 54 zawodników, w tym czwórka BOBRÓW w biegu głównym oraz córka Roberta w biegu dla dzieci. Nieodłącznym naszym towarzyszem była Bogusia z aparatem, dzięki czemu mamy super fotki. Dziesięciokilometrowa trasa wiodła przez piękny las obleczony w jesienne barwy. Niebywałych wrażeń dostarczyły odcinki wiodące wśród buków, gdzie otaczający nas świat stał się po prostu złoty. Nigdy wcześniej nie widziałem czegoś podobnego. Zachęcało to raczej do kontemplacji przyrody, niż walki o minuty. Dodatkowe miłe niespodzianki to Minister Środowiska wręczający medale, pakiet zawierający między innymi kubek termiczny i kieszonkowy atlas grzybów, bardzo bogaty posiłek regeneracyjny (żurek, zupa dyniowa, domowe ciasta, kiełbaski z ogniska, jabłka, kawa, herbata). Myślę, że warto tam zawitać jeszcze w przyszłości.

Waldek
WYNIKI
8. Dariusz Gotowiec 00:43:35
23. Robert Buczek 00:50:03
39. Edyta Zdunek 00:54:47
40. Waldemar Zdunek 00:54:47

Bieg Siedmiu Róż - Czerwonka                       13.10.2019


WYNIKI BIEG 10 km
    KOBIETY:
        Edyta Zdunek 16 (K40 / 6) - 00:55:42
    MĘŻCZYŹNI:
        Waldemar Zdunek 51 (M50 / 7) - 00:49:51

  ( 6. PZU CRACOVIA PÓŁMARATON KRÓLEWSKI )       13.10.2019

PZU Półmaraton Królewski, krótka wycieczka po Krakowie, jak zawsze organizacja biegu perfekcyjna, czas 01:59:15. AdLi.

XLVI Maraton Pieszy im. A. Zboińskiego                            06.10.2019
w Kampinoskim Parku Narodowym

W niedzielę 6 października wraz z mężem Sylwkiem, Anetką i Madzią wzięliśmy udział w
26. Kampinoskim Pieszym Maratonie.Piękna, długa trasa, a słoneczko zachęcało wprost do marszu i tak nasza super ekipa pokonała dystans 50km.
                                                                                    Renata


  ( 41. PZU MARATON WARSZAWSKI )                               29.09.2019

BÓBR TŁUSZCZ

       Sztafeta Maratońska    311      Ania (1) + Marek (3) + Ania (2) = 4:04:39

    W myśl zasady "razem raźniej" wystartowaliśmy razem po raz trzeci w Sztafecie Maratońskiej PZU Maratonu Warszawskiego w rodzinnym składzie Mąż, Żona i Siostra.
Celem było "złamanie" 4 godzin, ale słabemu biegaczowi zawsze wiatr w oczy. Mimo tego, że indywidualnie każdy z nas dał z siebie wszystko i poprawił czas z poprzednich edycji, organizatorzy zmienili dystanse poszczególnych zmian i niestety trochę zabrakło (Marek nie zdołał uczynić cudu, chociaż po cichutku z Anią miałyśmy nadzieję, że się uda :-)
Cóż, jest nad czym pracować ....
Jednakże bardzo miło spędzony dzień, w rodzinnej atmosferze i w duchu sportowej rywalizacji.
Nie ma to jak rodzinka :-*
                                                                                            AniaP
   Wyniki:
  I zmiana Ania Przybysz   (ok.14km) - 1:27:53
 II zmiana Ania Byczuk      (ok.10km) - 1:03:34
III zmiana Marek Przybysz  (ok.18km) - 1:33:12

                  

  Wieliszewski Crossing - Jesień                 22.09.2019

Bieg 10 km
  Waldemar Zdunek 00:54:16
  Edyta Zdunek    00:56:08

   2. RADZYMIŃSKI TRAIL                                                   22.09.2019

Trzeba było się zmierzyć z biegiem 2. Radzymiński Trail. Było ciężko, ale doping na trasie zagrzewał do walki. Wspaniała organizacja, atmosfera, mili ludzie, to jest to, co ciągnie nas biegaczy do tego miejsca i powrotu na drugi rok. Wielkie brawa dla wszystkich.

                                                                                                                          Ela Rosa

                                                                Zdjęcia Ela

  III Bieg Rotmistrza Witolda Pileckiego w Markach         21.09.2019

    W sobotę 21 września, Bobry zawitały na bieg rtm. Witolda Pileckiego w Markach.
Jeśli chodzi o dystans, nie był on może długi, ale zdecydowanie nadrabiał poziomem trudności trasy. Każdy biegacz musiał pokonać niespełna 7 km trasę, w której skład wchodziła tzw. zwałka!
Oj, ciężko było wdrapać się pod tą górę, szczególnie po raz drugi, ale wszyscy wspaniale daliśmy radę. Nie chcąc się chwalić, wszystkie Bobry ukończyły bieg i to w czołówce stawki, pomimo kontuzji oraz przeziębienia u dwóch naszych zawodników. Wszyscy doskonale się bawiliśmy.
    Po biegu serwowana była, jak stwierdzili inni zawodnicy, pyszna wojskowa grochóweczka
(ja nie jadłam, ponieważ zapomnieli o wersji wegetarianskiej). Ja natomiast skusiłam się na watę cukrową i udało mi się nawet namówić na ten "smak dziecinstwa" inne Boberki, co uważam za nie lada osiągnięcie. Podsumowując - bieg był super. Za rok powtórka !
                                                                                                        Paulina

  Ultramaraton Nadbużański                                    14.09.2019

Wyniki:

Szmergiel ok. 65 km
GOTOWIEC Dariusz    7:24:17
DYMIŃSKI Marcin        7:26:42

Chazior ok. 35 km
ŁUCZYK Janusz            3:40:34
ZDUNEK Waldemar      4:01:48
LIPIŃSKI Adam            4:08:43

Szprt ok. 19 km
ZDUNEK Edyta            2:06:31

   III Sokołowska RUNda                                                    08.09.2019

    W niedzielę 8 września wystartowaliśmy w III Sokołowskiej RUNdzie koło Sokołowa Podlaskiego. Trasa wiodła wokół zalewu Niewiadoma, dosyć wymagająca, głównie po lesie, sporo podbiegów a miejscami bardzo miękko. Ja podołałam jedno kółeczko 5,4 km, a Marek i Jacek pokonali tą trasę dwa razy na dystansie 10,8 km. Pogoda nam bardzo dopisała, więc było gorąco….
Mimo tego wszystkie Bobry dotarły do celu, każdy w swoim czasie :-)
Chłopaki całą trasę deptali sobie po piętach i wpadli na metę jeden za drugim.
Tym razem Marek okazał się troszkę szybszy.
    Po biegu gospodarze ugościli nas ciepłą zupką, żeby nam nie ostygł zapał do biegania :-)
Ogólnie impreza bardzo fajna, sporo atrakcji dla dzieci, kilka food trucków, pokaz karate, stoisko nadleśnictwa, gdzie można było spróbować jak działa, odchodząca już chyba w zapomnienie, piła
„twoja … moja”, jak również podszkolić niezbędną dla każdego mężczyzny umiejętność „wbijania gwoździa” (niestety chyba też już zanikającą z biegiem czasu :-)).
    Ale my Bobry nie zapomnimy tego biegu i myślę, że będziemy tu wracać w kolejnych latach.

                                                                    Z Bobrowym pozdrowieniem.       
                                                                                  AniaP   
Nasze wyniki:
Marek – 10,8 km – 52:20
Jacek – 10,8 km – 52:22
Ania   –  5,4 km – 34:09 

  10. BIEG BOBRA IM. STASZKA STOLARCZYKA                         31.08.2019

      Tradycyjnie, w ostatnią sobotę sierpnia odbył się 10, jubileuszowy Bieg Bobra.To był już piąty bieg bez Stasia Stolarczyka, który kiedyś zaraził nas pasją do biegania i wymyślił taką fajną imprezę biegową w Tłuszczu. Staszka z nami już nie ma, ale my staramy się kontynuować jego dzieło i będziemy to robić, dopóki będą chętni do biegania w Tłuszczu i okolicach. A na razie chętnych nie brakuje.Listy startowe na obie dyscypliny na dwa tygodnie przed biegiem były już zamknięte.W tym roku postanowiliśmy powrócić do trasy z pierwszej edycji Biegu Bobra, której dystans wynosi
ok. 8888 m. Dystans taki wymyślił Staszek, aby odróżnić nasz bieg od innych tego typu imprez rozgrywanych w Polsce. Dla zawodników Nordic Walking, których z roku na rok przybywa, dystans to ok. 5555 km. Także oryginalnie.
      Całą imprezę prowadził dla nas niezastąpiony Waldemar Sitek, który z pomocą dziewczyn
z drużyny siatkarskiej UKS OLIMP Tłuszcz poprowadził też dla wszystkich rozgrzewkę.
      O godzinie 10.00 rozpoczęły się zmagania dzieci i młodzieży na stadionie.
W sumie wystartowała prawie setka dzieci w różnym wieku. Po biegu wszyscy młodzi zawodnicy otrzymali medale, a zwycięzcy – dyplomy i nagrody - niespodzianki.
        Dzień od rana zapowiadał się na bardzo upalny, a bieg główny miał się rozpocząć w samo południe! Ale jak Bieg Bobra, to wiadomo... albo pada, albo gorąco, więc wszyscy są przygotowani. Tego dnia było ponad 30°C!!! Na szczęście, jak zwykle, niezawodni strażacy rozstawili na trasie cztery kurtyny wodne, czym skutecznie gasili nasze rozpalone ciała. Bezpieczeństwa strzegło także pięciu policjantów i trzy panie - ratowniczki medyczne. Na trasie, oprócz nawadniania „zewnętrznego” były też trzy punkty nawadniania „wewnętrznego”, gdzie harcerze z Towarzystwa Skautowego „Horn” częstowali zawodników wodą.
        Mimo upału wszyscy bezpiecznie dotarli do mety. A najszybciej zrobił to Tomasz Roszkowski w czasie: 00:32:16. Wśród pań najlepsza była Agnieszka Brogowicz Stępniewska, która uzyskała czas: 00:43:50. Bieg główny ukończyło 102 zawodniczek i zawodników. Marsz NW ukończyło
78 osób. Zwyciężył pan Wojciech Gil – z czasem 00:37:27, natomiast Sylwia Rejmentowska -
z czasem 00:38:07 - nie miała sobie równych wśród kobiet.
        Na mecie każdy dostał pamiątkowy medal, a dla najlepszych czekały drewniane puchary w kształcie bobra i nagrody, ufundowane przez jednego z naszych sponsorów. Jak ktoś nie wygrał pucharu, to mógł jeszcze wygrać w losowaniu jeden z wielu biegowych (i nie tylko) gadżetów. Oczywiście Bieg Bobra nie mógłby się odbyć bez pysznego poczęstunku. Oj, czego tam nie było na stołach… Każdy znalazł coś dla siebie i wszyscy się najedli, bo jak to mawiał kiedyś Stasio – biegaczy po biegu należy ugościć i poczęstować, żeby miło wspominali Tłuszcz i chętnie tu wracali...
        Tak więc, jak widać jest wiele powodów, aby wrócić do Tłuszcza za rok i zrobić to jeszcze niejeden raz! Jedni przyjadą poprawić czasy, inni dla atmosfery, a jeszcze inni skosztować „wieprzowego dżemu”, hummusu, sałatek, czy pysznych ciast. Najważniejsze jednak, żeby brać udział w Biegu Bobra dla uczczenia pamięci naszego przyjaciela Staszka Stolarczyka.
Darek       
WYNIKI BIEG
5. GABRIEL KOZŁOWSKI 00:35:35
16. DARIUSZ GOTOWIEC 00:39:39
28. MARCIN DYMIŃSKI 00:41:42
32. JACEK PAŹ 00:43:21
33. MAREK PRZYBYSZ 00:43:43
38. ROBERT BUCZEK 00:45:47
40. WALDEMAR ZDUNEK 00:46:10
42. ZBIGNIEW WÓJCIK 00:46:38
44. PAULINA ŚLIWALIWA 00:46:54
47. ELŻBIETABIETA ROSA 00:47:26
54. KATARZYNA MICHALIK 00:49:57
56. EDYTA ZDUNEK 00:50:01
84. DAWID MAZUREK 01:00:52
85. JAKUB MAZUREK 01:00:53
86. RYSZARD MAZUREK 01:00:54
87. ANNA BYCZUK 01:01:38
WYNIKI NW
6. SYLWESTER OSTROWSKI 00:39:04
16. ANETA MROCZEK 00:42:21
19. JOANNA ŚWIDERSKA 00:43:21
26. EWA LASKOWSKA 00:44:16
30. MAGDALENA SKOLIMOWSKA 00:45:17
43. RENATA OSTROWSKA 00:47:02
48. BOGUMIŁA GOTOWIEC 00:47:36
75. BOŻENA STOLARCZYK 01:14:19

   20. TOYOTA PÓŁMARATON WAŁBRZYCH                       18.08.2019

Wspaniała organizacja, trasa trudna i wymagająca – dwa kółka tak, że wiesz co cię czeka.
Bufet nie do przejedzenia – świetne ciasto drożdżowe.
AdLi

Wyniki:
            01:47:31 Janusz Łuczyk   
            01:50:03 Marcin Dymiński
            01:51:34 Rysiek Mazurek
            02:01:07 Adam Lipiński 

Korona Półmaratonów 2019 zdobyta !!!
AdLi  GRATULACJE !


  ULTRAPOWSTAŃCA WIELISZEW                                                                                                                         04.08.2019

Sztafeta BÓBR TŁUSZCZ 1
Dariusz Gotowiec (34 km) Waldemar Zdunek (29 km) 06:00:38 Open 31

  29. BIEG POWSTANIA WARSZAWSKIEGO           27.07.2019

Wyniki 5 km
00:25:09 Edyta Zdunek mc. 686 / K40 23 ŻYCIÓWKA!!!
Wyniki 10 km
00:48:05 Darek Gotowiec mc. 1338 / M40 346
00:51:07 Waldemar Zdunek mc. 2206 / M50 143

KORONA PÓŁMARATONÓW MARIUSZA

GRATULACJE MARIUSZ!!!

BIEG GRZYMAŁY W SADOWNEM                                       07.07.2019

Wyniki 10 km:
01:07:54 Ania Byczuk
01:24:54 Agnieszka Andrejew

VIII PÓŁMARATON TRADYCJI W ADAMOWIE                        06.07.2019      

Wyniki 5 km:
00:21:54 Jacek Paź
00:22:14 Marek Przybysz
00:29:13 Ania Przybysz

Wyniki NW 5 km:
00:40:11 Agnieszka Paź


6. BIEG NOCNY MAREK                                                             30.06.2019

Tu po prostu trzeba było być! 
Super pakiety, piękne medale i rywalizacja na naprawdę wysokim poziomie! 

Wyniki 10 km:
00:45:58 Darek Gotowiec
00:46:03 Mariusz Michalik
00:47:33 Jacek Paź
00:54:22 Katarzyna Michalik

Wyniki NW 5 km: 
00:39:43 Agnieszka Paź


RADZYŃ PODLASKI BIEG NA 110-LECIE SPOMLEK             29.06.2019

Wyniki 10 km:
00:51:27 Waldemar Zdunek open - 33 M50 - 4
00:55:56 Edyta Zdunek open - 47 K40 - 3

WIELISZEWSKI CROSSING LATO                                            23.06.2019

Wyniki 10 km:
01:03:47 Waldemar Zdunek open - 110 M50 - 10
01:03:47 Edyta Zdunek open - 24 K40 - 7

    7. NOCNY WROCŁAW PÓŁMARATON                                15.06.2019     

Wyniki 21km:

01:52:54  Ryszard Mazurek
02:10:48  Adam Lipiński
02:35:36  Mariusz Koperski - i Korona Półmaratonów zakończona - Gratulacje Mariuszu!
Trzy raz C: ciemno, ciężko i ciepło.

Niesamowita oprawa oraz klimat całego biegu. Start i meta z bieżni Stadionu Olimpijskiego - po raz pierwszy od czasów przedwojennych na Stadionie Olimpijskim został zapalony znicz olimpijski na wieży zegarowej Rozpoczęcie biegu wśród efektów specjalnych w formie dymów, iskier i błysków reflektorów (oraz błysków na niebie). Już wiem dlaczego zapisy trwają jedynie tydzień.


CROSS WZDŁUŻ MIENIUGI I WRZOSOWISK MOSTÓWKI  15.06.2019

Wyniki 10km:

3m. 00:51:54 Darek Gotowiec - Wielkie Gratulacje Darku - w końcu i Ty na pudło zasłużyłeś!

5km:

24m. 00:35:28  Ania Byczuk
32m. 00:44:30  Agnieszka Adrejew

AMATORSKIE MISTRZOSTWA BIEGU NA MILĘ - AWF      10.06.2019


1 i 2 x ULTRA BABIA                                                         08.06.2019

Wyniki 1 x Babia Góra 23,5km, 1400m. przewyższenia:

03:53:49  Janusz Łuczyk

2 x Babia Góra:  55km, 3800m. przewyższenia: trasa pokonana, ale też i my pokonani przez wygórowany limit czasowy. Ze 150 startujących tylko 30% zmieściło się w limicie. Trasa wybitnie trudna technicznie i opowiadać by można o niej długo...po prostu hardcore jak na wymagane 11 godzin. Bynajmniej nie polecam...początkującym i średniozawansowanym bez głębszego wcześniejszego zapoznania się z trasą. Bardziej polecam przebiec tam połóweczkę...albo 3xBabia Góra, gdyż zdecydowanie dłuższy jest limit czasowy. Mi zabrakło 22min... Wiele i niewiele, ale jak się robi zdjęcia, podjada ciut dłużej na postojach i wącha kwiatki, to i się traci...oj dużo traci...        MD

IX BIEG CICHOCIEMNYCH                     KRUSZE  26.05.2019

Nasza ekipa prawie w komplecie. Zabrakło jeszcze Ani B. :))
                                                            >>>zdjęcia<<<
Wyniki na 10km:

6m.    00:40:41  Gabriel Kozłowski  - I miejsce w M40
31m.  00:47:11  Darek Gotowiec
41m.  00:49:29  Adam Lipiński 
71m.  00:52:59  Waldemar Zdunek
98m.  00:57:41  Edyta Zdunek - III miejsce w K40
124m. 01:02:56  Kasia Michalik
148m. 01:08:22  Ania Przybysz
152m. 01:10:57  Ania Byczuk - II miejsce w K50

Nordik:

7m.  01:16:41  Sylwester Ostrowski
19m. 01:29:30  Agnieszka Paź
21m. 01:33:41  Joanna Jankowska
30m. 01:38:28  Renata Ostrowska

    Na 9 Biegu Cichociemnych była nas aż dwunastka. Ośmiu biegaczy i czterech walkerów.
Trzy osoby stanęły na podium w kategoriach wiekowych:
Gabriel Kozłowski - I miejsce, Edyta Zdunek - III miejsce i Ania Byczuk - II miejsce.
Ciężką walkę o dobrą pozycję stoczył też Sylwek Ostrowski, który rywalizację w kategorii
NW zakończył na 7. pozycji, przy mocnej konkurencji...a zaraz po zawodach pojechał
na drugą zmianę do pracy :).
Gratulacje dla wszystkich i do zobaczenia na kolejnych trasach!!!
                                                                                                              Agnieszka Paź

CROSS W WESOŁEJ                                                             18.05.2019

                                                    >>>> zdjęcia <<<<
Wynik na 11km:

00:56:21  Kasia Marcinkiewicz  III miejsce open K i I miejsce K50

BIEG PAMIĘCI GRUPY ŻOŁNIERZY GRUPY KAMPINOS 11.05.2019

Wyniki na 10km:

00:50:54  Kasia Marcinkiewicz - II miejsce w K50
00:56:07  Waldemar Zdunek
00:56:31  Edyta Zdunek
00

WELLER 2. KOŁAKÓW 44                                                               11.05.2019

Bobrowa ekipa Nordic Walking na zawodach w Kołakowie.

BIEG ULICZNY MIĘDZY ZAMKAMI OPINOGÓRA GÓRNA-CIECHANÓW  05.05.2019

                                                        >>>zdjecia<<<
Wyniki na 10km:

00:48:44  Kasia Marcinkiewicz  5m. open K i I miejsce K50
00:52:31  Waldemar Zdunek
00:52:31  Edyta Zdunek 12m. open K
00:52:31  Darek Gotowiec

PÓŁMARATON BIAŁYSTOK                     BIAŁYSTOK   05.05.2019
...kolejny do kolekcji...

Wynik na 21,097km:

01:40:12  Janusz Łuczyk
01:41:25  Ryszard Mazurek
01:45:58  Adam Lipiński
02:10:22  Mariusz Koperski

FESTIWAL BIEGOWY W PUŁTUSKU            PUŁTUSK 03-04.05.2019

BIEG DWÓCH WYSP 5km:

00:24:37  Ela Rosa
00:27:14  Leszek Rosa

BIEG NOCNYMI ŚLADAMI HISTORII PUŁTUSKA 3,4km:

00:16:22  Ela Rosa
00:17:34  Leszek Rosa

BIEG WOKÓŁ NAJDŁUŻSZGO RYNKU W EUROPIE 1,6km:

00:07:10  Ela Rosa
00:07:32  Leszek Rosa

BURSZTYNOWY BIEG PO PUSZCZY BIAŁEJ 10km:

00:47:14  Ela Rosa
00:58:57  Leszek Rosa

KLASYFIKACJA FESTIWALOWA: Ela Rosa; 01:35:25 - III miejsce w K50 - Duuuże Gratulacje!!!

k

BIEG KONSTYTUCJI 3 MAJA                   WARSZAWA 03.05.2019

Wynik na 5km:

00:23:47  Waldemar Zdunek
00:25:11  Edyta Zdunek

BIEG FLAGI                                    WARSZAWA 02.05.2019    

                                                      >>>>zdjęcia<<<<
Czyż nie prezentują się pięknie? :) Wyjątkowo świątecznie i reprezentacyjnie! Ogromne gratulacje dla Kasi za pierwsze miejsce w kategorii :)
Wyniki na 10km:

00:46:00  Darek Gotowiec
00:48:40  Kasia Marcinkiewicz - I miejsce w K50
00:52:17  Edyta Zdunek - nowy osobisty rekord!
00:52:17  Waldemar Zdunek

BIEG WOJCIECHOWY                               SEROCK 27.04.2019

10km:

00:48:07  Kasia Marcinkiewicz - 5 open k, 1 miejsce w Kat.K50 
00:48:52  Waldemar Zdunek 
00:49:58  Ela Rosa - 8 open K, 2 miejsce w Kat. K50

5km:

00:24:54  Edyta Zdunek 

 Wielkie Gratulacje dla Kasi i Eli za czołowe miejsca na podium i dla Edyty za nowy osobisty rekord!
                                                                                                                                                          MD

BIEG DOOKOŁA ZOO                                    27.04.2019 


BIEG DOOKOŁA ZOO POWRACA PO LATACH

Pierwsze edycje tego biegu były tak popularne że pakiety startowe rozchodziły się dosłownie w ciągu kilkunastu minut. Obecnie fala hejtu spowodowała że na starcie biegu na 10km stawiło się zaledwie kilkaset osób. Być może także niektórzy nie wiedzieli o zapisach bądź też odstraszyła ich cena, porównywalna do startu w maratonie.
Dla mnie osobiście bieg sentymentalny. Pierwsza moja skończona 10-tka to właśnie przed laty bieg dookoła ogrodu zoologicznego. Pamiętam że pozostał wtedy niedosyt ponieważ część trasy dochodziłem. Teraz było zupełnie inaczej. Otrzymałem numer startowy 15 i ten fakt był dla mnie nie tylko wielką niespodzianką ale też niesamowitym zobowiązaniem. Na starcie ustawiłem się jako jeden z pierwszych a przez kilkaset metrów biegłem nawet na trzeciej pozycji. Ogólnie cel jaki sobie postawiłem udało się zrealizować w tym dniu i przebiec dystans poniżej godziny. Medal który na mnie czekał jest wyjątkowy i z pewnością najpiękniejszy w mojej kolekcji.

Mariusz Koperski 10km - 00:59:32

                                  Różnym tempem na początek
                                 dosyć szybkim z prawej strony
                                     foka dziwnie się wyłania
                                              jakaś łania
                                             trzy lamparty
                                     spoglądają nie na żarty
                                       na wesoły bieg aleją
                                     i się stale do nas śmieją
                                                                               
                                                                                 Mariusz Koperski

POZNAŃ PÓŁMARATON                                    14.04.2019

Trzecia odsłona korony półmaratonów rozpoczęła się dzień wcześniej od odbioru pakietu startowego i zwiedzania Stolicy Wielkopolski. Udaję się na Ostrów Tumski, zwiedzam odsłonięte wały grodu z czasów Mieszka I, spoglądam na bamberkę, "domki budnicze" i koziołki które w samo południe wybiegają na wieżę. W planach mam też zwiedzanie fary, wzgórza św. Wojciecha i zamku Przemysła II. W ciągu tego krótkiego czasu udaje mi się wszystko zrealizować.
Cały dzień chodzenia, przesympatyczny nocleg w hostelu, poranna kawa i spacer, ostatni tramwaj na punkt startu to tylko mała iskierka tego co przeżyłem. A na dodatek nowy rekord życiowy po zakończeniu biegu na dystansie półmaratońskim.

Mariusz Koperski - 02:10:19- ŻYCIÓWKA

Razem się wspieramy 
i wspólnie biegamy
na serio
pół żartem
przed startem
mijamy się po drodze
jakby na jednej nodze
wszystko się stało
w pamięci zostało
Warty wspomnienie
Wielkopolskie marzenie

PS. Wielkie podziękowania dla Magdy i Andrzeja (na zdjęciu) za wspólnie spędzone chwile.
                                                                                                                               Mariusz Koperski

POKONANI I ZWYCIĘZCY - ORLEN MARATON i BIEG OSHEE                                                                                                         14.04.2019

                                                 >>> zdj. dodane przez Kasię<<<
Wyniki 42,195km:

03:43:33   Mariusz Michalik - GRATULACJE!
03:52:01   Leszek Stępień
04:08:48   Marcin Dymiński

10km:

00:47:03  Kasia Marcinkiewicz - GRATULACJE!
Pogoda jak marzenie, trasa ciekawa nigdzie na obrzeża Warszawy nie wyciągała, a za to często ciekawie zawijała. Wielu porwała, wielu złamała...w tym mnie i Leszka ;) Królewski dystans na tarczy w pięknym stylu ukończył Mariusz, który biegł jak natchniony...niczym nierozproszony, skoncentrowany i przygotowany...bez zegarka, na wyczucie i samopoczucie..pijąc jedynie wodę na trasie:) Bez większych kryzsów, wpadł na metę bez zadyszki i uzyskał ku swojemu zaskoczeniu świetny czas, bijąc znacznie swój poprzedni rekord. A Nas trochę skurcze, właściwie jak paraliże ;) na trasie trochę dłużej przetrzymały..tak że czuliśmy się prawie pokonani..ale byliśmu zadowoleni, że żeśmy nie spoczneli i  pamiętać ten bieg (przez ból) długo będziemy, a Mariuszowi formy i super wyniku GRATULUJEMY i z zegarków rezygnujemy, a przy tym podobne metody treningowe na przyszłość zastosujemy :) 
A dodatkowo GRATULUJEMY Kasi za szybką dyszkę na Orlen Oshee! I choć niewiele brakowało do złamania 47min. to nieznacznie rekord osobisty udało Jej się poprawić:) I dziękujemy Kasi i Wiesławowi za odradzający do walki doping na trasie, co zawsze pokrzepia i daje choć przez chwilę powera ;)
                                                                                                                                                     MD                                                                                               

WIELISZEWSKI CROSS - WIOSNA                        08.04.19

                                                >>>kilka fotek zebranych przez Kasię<<<
Wyniki na 12km:

01:02:46  Kasia Marcinkiewicz - I miejsce w K 41-50 Ogromne Gratulacje!!!
01:08:51  Waldemar Zdunek 
01:08:54  Edyta Zdunek

I choć Kasia się nie spodziewała, znowu na podium stała! ;) Z relacji tej pogodnej trójki, (jak na zdjęciu powyżej widać) trasa jak zawsze ciekawa, trochę piaszczysta, trochę pagórkowata, a przy tym do przebierania nogami i do zdjęć pogoda wspaniała :) Czegóż więcej...tylko możliwości i chęci ;)
                                                                                                                                                  MD

PÓŁMARATON WARSZAWSKI                               31.03.19

Wyniki na 21,097 km:

01:36:13  Janusz Łuczyk
01:42:04  Ryszard Mazurek
01:43:14  Marcin Dymiński
01:50:01  Adam Lipiński
01:51:53  Waldemar Zdunek
02:12:54  Mariusz Koperski

Czasami dobrze bywa jak cała ekipa się dogrywa i przybywa na takie święto biegania. I przy tym na tyle tysięcy ludzi jakoś się odnajduje..i swoich znajduje. Dziękujemy za kibicowanie Kasi, Edycie, Irenie, Agnieszce, Wieśkowi :) Brawa i dla Was za poświęcony czas i doping na trasie! 
Ogólnie z biegnących wszyscy z rezultatów byli zadowoleni. Najmniej zmęczony i to z super czasem dobiegł Janusz, ma talent do tych połówek, za to Mariusz zamykał stawkę, ale za to z jakim zadowoleniem - bijąc swój kolejny rekord na tym dystansie..GRATULACJE!
                                                                                                                                                      MD

7 BIEG ZAJĄCA                                        Nieporęt 30.03.19

Wynik na 10km:  00:51:59  Kasia Marcinkiewicz - I miejsce w K50 - WIELKIE GRATULACJE!!!


Widać gołym okiem, że było słonecznie, wesoło, kolorowo i przebierankowo, a do tego z tego co mówiła Kasia, trasa była wymagająca i trudna technicznie. Tym bardziej niskie ukłony za ładny czas 
I msc. w kategorii wiekowej!!! :)                                                                                                                         
                                                                                                                                                   MD

II BIEG MŁODZIKA                                                    Radzymin 24.03.19  

                                                   >>>zdj. dodane przez Kasię<<<
Wyniki 5,2km: 

00:23:28  Oskar Piekut  - ma serce do biegania...niedaleko do czołówki, a i z czasu satysfakcja!

Wyniki 7,8km:

8m.    00:29:30  Gabriel Kozłowski  M40 - III miejsce OGROMNE GRATULACJE! Fantastyczne                                    tempo i walka!
33m.  00:32:32  Marcin Dymiński - mogłem trochę lepiej, ale bałem się, że przy końcu zdechnę ;)
45m.  00:34:44  Mariusz Michalik - coraz szybszy...tylko czekam aż na 100% pobiegnie :)
55m.  00:36:08  Waldemar Zdunek - wynik super - musiało dojść do superkompensacji i o to chodzi!
57m.  00:36:45  Kasia Marcinkiewicz - super czas jak na mocne bieganie dzień wcześniej po 
                          górkach w Wesołej, a przy tym I miejsce w K50 - WIELKIE GRATULACJE!!! 
90m.  00:39:55  Edyta Zdunek - tyle radości i uśmiechu na mecie i super finish! I o to w bieganiu                                    chodzi :)
                                                                                                                                                  MD

PÓŁMARATON ŚLĘŻAŃSKI                              Sobótka 23.03.19

Wyniki 21,097 (długość wszystkich podbiegów - 9,3km) z atestem PZLA:

874.   01:44:57  Janusz Łuczyk 

1051.  01:47:31  Ryszard Mazurek 

2338.  02:02:44  Adam Lipiński 

Spokojnie można nazwać ten półmaraton - górską połówką, która dała popalić niejednemu i położyć niejednego. Nagła zmiana klimatu i bardzo słoneczny dzień z temperaturą dochodzącą do 20 C, a przy tym trasa z kilkoma długimi podbiegami sprawiła, że wielu zawodników leżąc na poboczach trzymało nogi w górze i nie obyło sie bez pomocy medycznej... Nasi przetrzymali i w dobrym widzie i czasie jak na tą ciężką trasę bieg ukończyli ;)
                                                                                                                                                MD

RADOSNY I POGODNY FINAŁ W WESOŁEJ               23.03.19

G2:  8m.     00:11:32  Edyta Zdunek

G6:  13m.   00:34:01  Kasia Marcinkiewicz
        17m.   00:37:52  Waldemar Zdunek

                            PODSUMOWANIE WESOŁYCH BIEGÓW GÓRSKICH - ZIMA 2019

          G2: I miejsce w Open Kobiet i I miejsce w K40 - Edyta Zdunek

          G6: II miejsce w Open Kobiet i I miejsce w K50 - Kasia Marcinkiewicz

          G6: I miejsce w M50 - Waldemar Zdunek

 Ogromne GRATULACJE!!! Pięknie walczyliście, swoje zdobyliście! Dopisały warunki, słoneczna pogoda i fajna oprawa przy wręczaniu dyplomów i statuetek - i to jest udany finał ;)
                                                                                                                                               MD

PÓŁMARATON W GDYNI                               17.03.2019

Półmaraton Gdynia 17.03.2019r

TRZY MINUTY KARY A WYNIK NIE DO WIARY

-2:20:30- rekord życiowy

Tegoroczna edycja Półmaratonu Gdynia była testem generalnym przed
IAAF Half Maraton World Championships, która odbędzie się w tym mieście
pod koniec marca w przyszłym roku. Trasa szybka o ciekawym profilu z lekkim
powiewem wiatru znad Bałtyku i niesamowitymi widokami portowymi.
Mogłem się o tym przekonać ustanawiając nowy rekord życiowy na tym
dystansie pomimo naliczonych 3 minut kary za start z niewłaściwego sektora.
Można powiedzieć „zamienił stryjek siekierkę na kijek”. Spadłem dzięki
temu w klasyfikacji generalnej aż o 212 miejsc, mając i tak wspaniały czas
dwóch godzin, dwudziestu minut i trzydzieści sekund.
Nie to jest ważne i istotne. Miejsca i czasy można systematycznie
poprawiać ale piękny finisz promenadą nadmorską nie zdarza się często.

Korona zaczęta
trasa wniebowzięta
zakręty uliczne
portowo-śliczne
lądowa bryza morska
kwitnąco-pachnąca
trzy minuty kary
a wynik nie do wiary
                                                                                                            Mariusz Koperski

CZAS FALENICKICH, GÓRSKICH ZMAGAŃ ZA NAMI   16.03.2019   

6,6km:

00:57:16  Agnieszka Andrejew

9,9km:

00:54:51  Waldemar Zdunek
W tym sezonie na falenickich górkach, każdy z Nas starał się poprawić... podbić kondycję, ale przy okazji ustanowić swoje osobiste nowe rekordy i powalczyć o każde miejsce w kategorii i o każdą wyżej pozycję na liście ostatecznych wyników. Szkoda ze ze strony organizatorów zabrakło chociaż symbolicznego podium za trzy pierwsze miejsca w danych kategoriach wiekowych i na danych trzech dystansach. Za zebraną sumę pieniędzy z wpisowego, trudno zrozumieć, że nie znalazło się środków na choćby symboliczne pucharki...trochę to demotywujące. Co więc po wyliczeniach, skoro nie ma doceniania tych co w kategoriach o miejsce na podium walczyli, a podium nie było, zaledwie nikłe wspomnienie...
Ale wszystko zostanie w wewnętrznej satysfakcji i w pamięci tych którzy na miejscu przeżywali i co sił biegali: WIELKIE GRATULACJE za:

1m. dla niedoścignionej Kasi Marcinkiewicz w open K na 6,6km
2m. dla taktyka Mariusza Koperskiego w M40 na 3,3km
3m. dla przyczajonego tygrysa Mariusza Michalika w open M40 na 6,6km

Wielkie brawa!!! Dla Edyty za super postępy, wyniki i co bieg rekordziki i dla Agnieszki za walkę i dla Leszka za wytrwałość i dla Waldka za niezłomność do końca, i dla Eli i dla Ewy za włożony wysiłek :)
Dziękuję Januszowi za to, że mnie ciągnął, aż do formy podciągnął ;) Wam Boberkom za wspólne koleżeńskie ściganie, za kibicowanie i za nowe rekordy, fajne foty i wspólnie mile czas spędzony :)                                                                                                                                                        MD

PRZEDOSTATNIE W WESOŁEJ WESOŁE PODRYGI    09.03.2019   

G2:  00:11:04  Edyta Zdunek

G6:  00:32:32  Kasia Marcinkiewicz
        00:34:15  Waldemar Zdunek

Wesolino - bieg na orientację:
        139:58   Leszek Rosa

TROPEM WILCZYM W MARKACH                                                        03.03.2019

Oj pokazała Kasia klasę...Pokazała!!! W mocnej, zaciętej walce na tak wymagającej górskiej dwu-pętli zajęła drugie miejsce w open kobiet i to rywalizując z równie mocnymi koleżankami...Wielkie, wielkie GRATULACJE!!! Niech moc dalej trwa z Tobą:)                                                                         
                                                                                                                                             MarcinD
                                                                     >>>foty<<<
Dystans 1963m:

m.4  00:08:06  Oskar Piekut

Dystans dobre ponad 6km:

m.8     00:27:55  Marcin Dymiński
m.12   00:29:16  Darek Gotowiec
m.17   00:30:04  Mariusz Michalik
m.18   00:30:34  Kasia Marcinkiewicz  ( II miejsce w open kobiet ) OGROMNE GRATULACJE!!!
m.30   00:33:27  Waldemar Zdunek
m.40   00:35:54  Edyta Zdunek

TROPEM WILCZYM W WARSZAWIE                    03.03.2019

Dystans 1963m.

00:07:15   Kacper Szczęsny  ( III miejsce open!!!
                                                                              WIELKIE GRATULACJE!!!

WESOŁA W ŁAGODNIEJSZEJ ZIMOWEJ SZACIE      02.03.2019   

G2:    00:11:32  Edyta Zdunek

G6:    00:29:57  Ryszard Mazurek
          00:32:06  Kasia Marcinkiewicz
          00:36:46  Waldemar Zdunek 

PÓŁMARATON WIĄZOWSKI - TRADYCJA I JAKOŚĆ   24.02.2019

                                                                >>>>fotki<<<<
                                                       >>> i jeszcze fotek kilka<<<
21km:

01:36:30  Janusz Łuczyk
01:37:40  Leszek Stępień
01:41:50  Ryszard Mazurek
01:43:50  Adam Lipiński

Panowie się chyba umówili i równe na mecie końcówki czasowe do zera zrobili ;), a jedna dama nasza rekord na piątkę wykręciła i w kategorii przy tym zwyciężyła :)

5km:

00:22:04  Kasia Marcinkiewicz

SURVIVAL TEAM CHALLENGE                                  ANASTAZEW  24.02.2019

Naprawdę dobra ekstremalna biegowo-zadaniowa przeprawa. W dwu minutowych odstępach byliśmy puszczani w nieznane...i znane okolice Czarnej Mańki, co km czekały na nas przeszkody co i w kość dawały i niektóre do łez rozbawiały.. Najmniej jednak bawiło nas z Mariuszem, że zboczyliśmy z trasy i sporo km nadłużyliśmy, ale za to trening był jeszcze cięższy...Niemniej z pierwszych prawie ostatni byliśmy;) Mimo to warto było pokonać coś nowego. Brawo dla super pomysłowego Arka i jego ekipy za tak fajnie zorganizowaną imprezę, a przy tym z jakim zapleczem żywieniowym po skończonym boju...swojska z ogniska i nietylko...rozgrzewająca pychota :)                                                                                                                                                                                                 MarcinD

FALENICA - WARUNKI DOPISAŁY, REKORDY SIĘ POSYPAŁY 23.02.2019

                                                            >>>>>fotki<<<<<
                                                    >>>>galeria p.Doroty<<<<
3,3km:

00:17:29  Leszek Rosa
00:19:28  Mariusz Koperski

6,6km:

00:31:38  Mariusz Michalik 
00:31:47  Kasia Marcinkiewicz
00:36:10  Edyta Zdunek

9,9km:

00:43:05  Marcin Dymiński
00:52:12  Waldemar Zdunek

SZUR RACE

Biegasz lub jeździsz na rowerze ...i przy okazji pomagasz....albo odwrotnie..pomagasz ..biegając i jeżdżąc na rowerze.
Ryszard Mazurek czas 25:20 więcej imprez i info. na 
                                                          >>>>LINK<<<<

CHOĆ CYWILE TO W BIEGU Z KRWI I KOŚCI KOMANDOSI                                                                                                                                               16.02.2019

                                                               >>>>>>>>foto<<<<<<<
91m.  02:04:31  Darek Gotowiec
Po raz kolejny postanowiłem wystawić na próbę swoje ciałko i zapisałem go na Półmaraton Komandosa. Mało tego! W ogóle go do tego nie przygotowałem!
Lubię takie wojskowe klimaty, a Połówka Komandosa odbywa się tak blisko, bo w Warszawie. Dlatego gdy ukazał się komunikat z datą kiedy rozpoczną się zapisy, to od razu ustawiłem przypomnienie w telefonie, bo wiem że zapisy trwają raptem jeden dzień! Udało się! Zapisany… i na tym zakończyły się moje przygotowania do tego trudnego, ekstremalnego biegu. Namówiłem jeszcze kolegę Mariusza, który także lubi takie wojskowe wyzwania. O Mariusza się nie martwiłem, bo wiem że on mocno trenuję i świetnie sobie poradzi. Dzień przed biegiem poszedłem na strych po plecak (najwyższy czas!) i zapakowałem do niego dwa krążki od sztangi, które razem z plecakiem dały wagę prawie 11 kg. Resztę przestrzeni plecaka wypchałem do oporu folią bąbelkową tak, że wyglądał na co najmniej 40 kg. W tym roku straszyli, że będą dokładnie sprawdzać buty i umundurowanie. Między innymi zabronili biec w bluzach typu „combatshirt”, które są bardziej przewiewne. A zapowiadał się bardzo ciepły dzień. Na starcie głos zabrał między innymi ksiądz kapelan. Pobłogosławił nas wszystkich i zacytował coś Jana Pawła 2, ale nie pamiętam co. Na koniec krzyknął „ Alleluja i do przodu”! I zaczęło się! Trasa łatwa i przyjemna, pięć okrążeni. Na każdym jedna górka ale stroma. Po pierwszym kółku bolały mnie plecy, po drugim… wszystko! A najgorsza była temperatura. Mundur na plecach miałem tak mokry, że – jak to się w wojsku mówi, „rów nie nadążał odprowadzać wody”. A co chwilę trzeba było się uśmiechać i trzymać fason, bo było dużo fotografów. To był mój trzeci Półmaraton Komandosa i za każdym razem jest inaczej. Inna trasa, inna pogoda… nawet inny paznokieć będzie mi schodził… Ale i tak za rok się wybiorę na kolejny. Czas poprawiłem o ponad 8 minut. Pobiegłem w 2 h 4 min. Dodam że Mariusz był przede mną o prawie 10 min. 
                                                                                                                 Darek Gotowiec

WESOŁE JEST ŻYCIE BIEGACZY, BIEGAJĄCYCH W WESOŁEJ                                                                                                                                       16.02.2019

                                                        >>>>>foto<<<<<
Znowu padły życiówki w tym górskim miejscu i na tym dystansie:
 
G2:  11m.  00:11:14  Edyta Zdunek

G6:  15m.  00:32:14  Kasia Marcinkiewicz
        18m.  00:33:20  Waldemar Zdunek

Zimowe biegi górskie..Falenica - bieg 4     09.02.2019r.

Wyniki:

dystans 3,3 km:
Mariusz Koperski - 20.55/Open 47

dystans 6,6 km

Katarzyna Marcinkiewicz - 32.07 ( życiówka ! ), Open 21/open K/1
Mariusz Michalik - 32.24 ( życiówka ! ), Open 22
Edyta Zdunek - 38,56 Open 48/Open K/9 (życiówka ! )
Agnieszka Andrejew - 43.50, Open 80, Open K/18

dystans 9,9 km

Marcin Dymiński - 44,27, Open 88
Janusz Łuczyk -  45,20, Open 102
Waldemar Zdunek -  51,27 , Open 214, (życiówka ! )
Elżbieta Rosa -  56,03, Open 283,Open K/139
......Falenica, tym razem nadzwyczaj łaskawa, pogodą iście wiosenną przywitała Nas, stad też i życiówek nowych pozyskała, bo każdy z nas z głębokim oddechem po najlepszy swój wynik biegł ....
....a i role w zabawie o "gonieniu króliczka " nieco tym razem sie odwróciły :) jak to bywa, raz na wozie....    :)
                                                KM

WEDEL I BOBEREK W LICZBIE, JEDEN       02.02.2019

Dystans 5km:

00:24:20  Ryszard Mazurek

WESOŁA KOLEJNA ODSŁONA                     02.02.2019

Dystans G2:

6m.  00:12:18  Edyta Zdunek

G6

8m.    00:29:43  Rysiek Mazurek
18m.  00:33:20  Kasia Marcinkiewicz
19m.  00:34:21  Waldemar Zdunek

FALENICKA ŚLIZGAWKA!!!                                   26.01.2019          

Dystans: 9,9km:

00:48:25  Janusz Łuczyk
00:48:27  Marcin Dymiński
00:56:47  Waldemar Zdunek
00:57:59  Ewa Polak

6,6km:

00:36:17  Mariusz Michalik
00:39:47  Edyta Zdunek

3,3km: 

00:19:45  Leszek Rosa

 WIELISZEWSKI CROSSING - ZIMA                                  20.01.2019  

Dystans 11,8km:

01:03:47  Kasia Marcinkiewicz  II miejsce w kat. 41-50  WIELKIE GRATULACJE!!!
01:11:02  Edyta Zdunek 
01:11:02  Waldemar Zdunek

ZIMOWY MARATON ŚWIĘTOKRZYSKI              19.01.2019

Czas brutto: 7:20:40
Czas netto: 6:46:16
Dystans: 43 km
Wzrost wysokości: 1020 m
Spadek wysokości 980 m
Minimalna wysokość: 234 m n.p.m
Maksymalna wysokość: 400 m n.p.m
                                                           Pozdrawiam Janusz

WESOŁE BIEGI GÓRSKIE - ZIMA                                   19.01.2019

Dystans G2:

12m.  00:11:28  Edyta Zdunek

G6:

5m.   00:28:45  Ryszard Mazurek
15m. 00:32:03  Kasia Marcinkiewicz
16m. 00:32:10  Mariusz Michalik
23m. 00:33:25  Waldemar Zdunek

G10:

35m. 00:51:40  Marcin Dymiński

DUATHLON WOŚP                       JÓZEFÓW k/NIEPORĘTU 13.01.2019  

4 miejsce: Ryszard Mazurek, Rower 10km: 00:42:10, Bieg 5km: 00:23:19

BIEGI WOŚP KOBYŁKA-WOŁOMIN                  13.01.2019

WIELKIE GRATULACJE!!! Dla Kasi za zajęcie II miejsca w Kobyłce i I miejsca wśród kobiet w Wołominie i dla Leszka z córeczką za zajęcie III miejsca w kategorii rodzinnej w Kobyłce :) 
                                                                                         Pogodna ekipa to i odrazu robi się cieplej ;)
                                                              >>>>zdjęcia<<<<

MOSTÓWKA SKI-NIGHT                                                12.01.2019


FALINO - BIEGI NA ORIENTACJĘ            FALENICA 12.01.2019

83:11  Leszek Rosa
83:11  Ryszard Mazurek

TWARZE ŚNIEŻNEJ ODSŁONY FALENICY       12.01.2019

                                                              >>>>zdjęcia<<<<
Dystans 9,9km:

00:46:56  Janusz Łuczyk
00:47:40  Marcin Dymiński
00:53:47  Waldemar Zdunek
00:54:50  Ewa Polak

Dystans 6,6km:

00:34:14  Mariusz Michalik
00:41:46  Edyta Zdunek
00:44:57  Agnieszka Andrejew

Dystans 3,3km:

00:20:00  Leszek Rosa
00:21:14  Mariusz Koperski

NARTY BIEGOWE NA ORIENTACJĘ       FALENICA 12.01.2019


I ZACZYNA SIĘ SEZON NA BIEGÓWKI                                 09.01.2019

Bobry na biegówkach. Tory narciarskie założone:) Można pobiegać. Zapraszam do Ośrodka Narciarstwa Biegowego Konary-Rysie ;)
                                                                                                                                        Ela

ZAMIAST BIEGANIA NASTAŁ CZAS MORSOWANIA ;)        W K 06.01.2019


TAK NIEGDYŚ MORSOWAŁY PRADAWNE BOBRY ;)           03.01.919 n.e  


ŻEGNAMY STARY ROK, WITAMY NOWY ROK!!!JESZCZE BARDZIEJ ZAHARTOWANI I JAKBY MŁODSI ;)


FALENICKIE ZMAGANIA!                        FALENICA 29.12.2018

                                                            >>>>galeria<<<<
Dystans 9,9km:

00:47:01  Janusz Łuczyk
00:47:13  Marcin Dymiński
00:55:40  Waldemar Zdunek

Dystans 6,6km:

00:32:55  Mariusz Michalik
00:33:21  Kasia Marcinkiewicz
00:41:07  Edyta Zdunek
00:46:46  Agnieszka Andrejew

Dystans 3,3km:

00:20:40  Mariusz Koperski

Z CYKLU BOBROWE TRENINGI...   MIRANOWSKIE GÓRKI 26.12.2018                dla Bobrów każda przeszkoda jest jak nagroda ;)


PRZEDŚWIĄTECZNE PLUSKANIE I NA MAŃCE ROZGRZEWANIE


CZAS NA  MORSOWANIE ;)           WÓLKA KOZŁOWSKA 16.12.2018


BIEG WIGILIJNY                                          TŁUSZCZ 15.12.2018

Czas zadumy, rozmowy, dzielenia się, kolędy, spokojnego biegania i przy wigilijnym stole świętowania:)
                                                                              Dziękuję Wszystkim przybyłym i duchem obecnym...
                                                                                                                                                            MD 

6 BIEG ZAJĄCA                                                  LEGIONOWO 15.12.2018

Dystans 10km:

00:51:54  Kasia Marcinkiewicz

III BIEG PO CHOINKĘ                                              ORŁO 15.12.2018

Dystans 15km:

01:13:02  Ryszard Mazurek
01:14:01  Adam Lipiński

BIEG MIKOŁAJÓW DLA OLIWIERA           POŚWIĘTNE 09.12.2018

                                                              >>>>fotki<<<<
Impreza charytatywna z której dochód był przenaczony na wsparcie leczenia dla Oliwiera Cudnego. Może pogoda w pełni niesprzyjała, ale poziom zaangażownia i frekwencji wśród licznie zgromadzonych przerósł oczekiwania i miejmy nadzieje, że efekt zbiórki pomoże w rehabilitacji Oliwiera. Na niedługi dystans 1200m składały się trzy pętelki na terenie szkoły. Miłym i niespodziewanym zaskoczeniem był fantastycznie mocny bieg Janusza. Za przykładem swoich dzieci, które chwilę wcześniej startowały i zajęły miejsca na podium, tak pogalopował, że jako trzeci na metę wparował! A było z kim rywalizować... ;) W końcu tego dnia doczekałem i na podium Cię widziałem :)
 WIELKIE GRATULACJE JANUSZU! 
                                                                                                                                                MD

MIKOŁAJKOWE BIEGI PRZEŁAJOWE    LEGIONOWO 08.12.2018

                                                                    >>>>fotki<<<<
Dystans 6km:

00:30:39  Kasia Marcinkiewicz (III miejsce w kat.K40) Wielkie gratulacje!
00:46:06  Agnieszka Adrejew

Bóbr w Afryce
Chętnie bym kiedyś powtórzył taki trekking z ekipą Bobrów :)

BIEG MIKOŁAJÓW                                     WARSZAWA, AWF 02.11.2018

Dystans 10,3km:

00:54:02  Kasia Marcinkiewicz

BIEG ANDRZEJKOWY                                LEŚNIAKOWIZNA 25.11.2018

                                                                    >>>fotki<<<
Są takie biegi na których nie ważny jest czas czy dystans, tylko to czy w ogóle ma się wolę przezwyciężenia lenia. Jeśli ma się choć dwie godzinki na wspólne pobieganie i przy ognisku konsumowanie tego co kto przyniósł i z serca innych częstował to wtedy tak się robi ciepło, że nie przeszkadza pogoda. Zabiegany Wołomin przybył licznie i fajnie to spotkanie towarzyskie przygotował, a także drobnymi w losowaniach upominkami obdarował...Nikt nie odszedł z pustą ręką, ani pustym brzuchem;) A od Nas była Kasia, Rysiek, Darek, Adam i ja...
                                                                                                                                                     Marcin

WESOŁE BIEGI GÓRSKIE - JESIEŃ                      WESOŁA 17.11.2018   

6km:

4m.  00:29:45  Ryszard Mazurek (II miejsce w Kat. M40)

BESKIDZKA 160 NA RATY - PIEKŁO CZANTORII                                                                                                                            16.11.2018

Półmaraton – ~22 km/+1800 m – 1 pętla + 1,2 km/+ 450 m do mety. Limit 6 h

03:56:07  Janusz Łuczyk

BIEG NIEPODLEGŁOŚCI                          POZNAŃ 11.11.2018
                                                             >>>>galeria<<<<
Dystans 10km:

00:45:09  Marek Przybysz
00:46:24  Darek Gotowiec
00:47:46  Jacek Paź
00:48:27  Mariusz Michalik
00:51:03  Ela Rosa
00:51:54  Kasia Marcinkiewicz
00:57:12  Edyta Zdunek (Rekordzik - Gratulacje!!!)
00:57:13  Waldemar Zdunek
00:58:28  Leszek Rosa

BIEG NIEPODLEGŁOŚCI                                  WARSZAWA 11.11.2018

Dystans 10km:

00:42:31  Janusz Łuczyk (Rekordzik - Gratulacje!!!)
00:47:34  Adam Lipiński
00:50:06  Oskar Piekut
01:06:07  Agnieszka Andrejew
01:09:07  Ania Byczuk
01:11:18  Andrzej Białek

BIEG NIEPODLEGŁOŚCI                          JÓZEFÓW  11.11.2018

WSZYSCY POLACY SĄ ZWYCIĘZCAMI I NIE WAŻNY W TYM DNIU BYŁ DYSTANS I CZAS,ALE ŻE DUCHEM BYLIŚMY Z BOHATERAMI
                                                                                     Mariusz Koperski

XI BIEG NIEPODLEGŁOŚCI                     ZĄBKI  10.11.2018

                                                                 >>>galeria<<<
Dystans ponad 5km z dobrym okładem:

24m.  00:22:24   Ryszard Mazurek

BIEG Z OKAZJI 100-LECIA ODDZYSKANIA NIEPODLEGŁOŚCI                                                               WARSZAWA-TARGÓWEK  10.11.2018

Dystans 5km:

00:22:25  Janusz Łuczyk

IV OSTROWSKI BIEG WOLNOŚCI I SOLIDARNOŚCI          04.11.2018                                                                                                                                        

 21km:
34m.   01:43:09  Ryszard Mazurek
35m.   01:43:27  Janusz Łuczyk
55m.   01:51:31  Adam Lipiński

Ja jestem King-Bóbr-Lee-Karate-Mistrz!!!                 CZARNA MAŃKA  04.11.2018


WESOŁE BIEGI GÓRSKIE - JESIEŃ                          03.11.2018             

                                                       >>>>FOTO<<<<
6km:
6m.    00:29:53    Ryszard Mazurek

                            RADZYMIŃSKI TRAIL                    28.10.2018

                                                                    >>>fotki<<<
Wyniki na 10km
34m.    00:46:41  Darek Gotowiec
38m.    00:47:01  Marcin Dymiński
194m.  01:05:13  Kasia Marcinkiewicz
Fantastyczny bieg, świetnie zorganizowany z rozmachem wszystko przygotowane co tylko biegaczowi może się podobać jak na talerzu podane. Sprawna uśmiechnięta obsluga, wydająca wypasione pakiety. Namioty do przebierania i depozyt, a wszystko tuż przy starcie w otoczeniu lasu, a na przeciw wszelkiej maści jadła czyli słodycze i domowe ciasta i zupa dyniowa i żurek i herbata i kawa i kiełbacha na ognicho i była rozgrzewka po której czułem się już nieźle zmachany i była estrada na której nagradzono i wiele interesujących w losowaniu nagród wydawano i wszystkim nam coś wylosować się udało. Elektroniczny pomiar czasu, medal i woda mecie i super atmosfera, bo dużo znajomych osób, więc sami wiecie...cóż więcej trzeba...jedynie błękitnego nieba...ale wystarczyło, że nie padało. Na uznanie zasługuje wielkie uznanie dla organizatorów za znalezienie tylu sponsorów...ale najbardziej za włożone serce.  Dostaliśmy wiele, za niewiele (wpisowe 20zł). A sama trasa dość wymagająca w hopki obfitująca. Taka leśna pętelka świetnie oznakowana z dwoma punktami z wodą i masą zaangażowanych w doping młodych wolontriuszy, więc nie było nudno i bardzo energicznie chyba każdemu się biegło. Na samym finiszu dałem z siebie wszystko, aż zakwas w locie mi poszedł, ale Darek niestety mi odszedł...I Kasia wróciła po kontuzji do biegania i dla Niej ten bieg to była czysta frajda.                                                                                                   Marcin:D 

WESOŁE BIEGI GÓRSKIE - JESIEŃ             27.10.2018

                                                            >>>galeria Silne Studio<<<
6km:
7m.    00:30:30  Ryszard Mazurek

  PERŁY MAŁOPOLSKIE - RABKA ZDRÓJ      21.10.2018      

                                                               >>>fotki<<<
Edyta Zdunek  7,46km: Mc-84, K40-6, czas: 00:47:16
Waldemar Zdunek 20,1km: Mc-136, M50-7, czas 02:17:13

Im jesień piękniejsza, tym ochota na bieganie rośnie większa...                                                                      LEŚNIAKOWIZNA - TRASA BIEGOWA - WOŁOMIŃSKA                               14.10.2018


                       ŁEMKO-MARATON                     13.10.2018

                                        >>>piękno łemkowyny okiem świetnych fotografów<<<
Łemkowyna, tyle słyszałem dobrych opinii o tym biegu, że postanowiłem to sprawdzić sam. Wybrałem dystans 48 km, z miejscowości Iwonicz Zdrój – do Komańczy. I muszę powiedzieć, że się nie zawiodłem. Organizacja biegu bardzo dobra. Pierwszy raz spotkałem się z tak szczegółową kontrolą wyposażenia obowiązkowego, nawet buty musiałem przynieść i pokazać. Przed biegiem otrzymałem sms od doświadczonego Ultrasa jak pokonać ten dystans, wprowadziłem w życie i się udało. Mój czas to 6:38:50 co dało mi 168 miejsce na 352 osoby, które ukończyło ten dystans. Pierwszy górski maraton zaliczony, na przepięknej trasie z ogromną ilością kolorów, zapachów i dobrego jedzenia.

Tego dnia była przepiękna pogoda w Beskidach Niskich, nie sprawdziły się życzenia Kasi o błocie, ale miejscami trochę pozostało, pomimo bardzo dobrej pogody od tygodnia, aż zastanawiam się jakie tym musi być błotko kiedy pada deszcz. Zostawiam to do sprawdzenia w kolejnych edycjach.

                                                                                                                                              Janusz

Obszar załączników

MARATON PIESZY W KAMPINOSIE             13.10.2018


ROWEROWY MARATON PÓŁNOC-POŁUDNIE

                               >>>>>KLIKNIJ TUTAJ, A PRZECZYTASZ RELACJĘ<<<<<

                          BIEGNIJ WARSZAWO                                         07.10.2018         

10km: 01:03:16 Mariusz Koperski

PÓŁMARATON JATA 21 SERC                                               07.10.2018

01:50:00  Marcin Dymiński
01:53:24  Adam Lipiński

40 PZU MARATON WARSZAWSKI                  30.09.2018

                                                      >>>>galeria z trasy<<<<
Ładne zdjęcie to i ładny nowy rekordzik! Gratulacje Januszu!!!
03:54:36  JANUSZ ŁUCZYK 

III BIEG PAMIĘCI MAJORA "HUBALA"                                  30.09.2018

Nie umiem się ścigać na krótkich dystansach (dokładnie 1,95km: czas 00:09:22). Były młode dziewczyny z nimi ciężko było wygrać. Byłam 5 w open kobiet. Kacper nie mierzył czasu (4 w open mężczyzn), ale był zaraz za Darkiem Królem, a przed nimi też dwóch młodych chłopaków. Fajny kameralny bieg z klimatem i atmosferą dzięki sporej ilości kibiców zagrzewających do walki. Warto na ten bieg przyjechać, bo zaledwie 21km od Tłuszcza. A w Hotelu Alexandrium czterogwiazdkowy (Modzelewskiego tego od wprowadzenia VAT-u) w którym spokojnie można wypić kawę, skorzystać ze SPA i basenu, tylko zaznaczam, że drogo (ja nie byłam :)) 
                                                                                                 Ela Rosa

MARATON WARSZAWSKI - SZTAFETA         30.09.2018

'Tak udało nam się przebiec maraton, na spółkę w rodzinnym składzie Marek (20km), Ania Byczuk (10km) i ja (12km). Z bolącymi kolanami i piętami wykręciliśmy czas 4:05:38. Jak trochę więcej potrenujemy to może w przyszłym roku uda się złamać 4h.             
                                                                                                     Ania Przybysz

XI Mazowiecki Bieg Norwidowski w Dębinkach                     23.09.2018

Wyniki na 5km:
00:20:41    Darek Gotowiec
00:20:54   Jacek Paź
00:21:07   Marek Przybysz
00:22:23   Oskar Piekut 
00:23:54   Ela Rosa
00:24:30   Kasia Michalik

VI Perły Małopolski – Kościelisko                             16.09.2018

                                                           >>>>galeria<<<<
7,5km  EDYTA ZDUNEK           open-64    K40–3     00:57:46
21km   WALDEMAR ZDUNEK  open-111  M50–5     02:24:32
Tatry to nasza pasja, dlatego bieg nawet w deszczu byłby uroczy, ale nie tym razem. Pogoda dopisała, trasa trudna z mnóstwem podbiegów, ale z uroczymi widokami. Nie można było oczu oderwać i gdyby nie limit czasowy zrobilibyśmy sobie piknik na pagórach. Niestety trzeba było gonić biegaczy i nadrobić czas na niesamowitych zbiegach po błocie i z wodą w butach po wcześniejszych ulewach. Po biegu relaks, a następnego dnia wędrówki po dolinach i szczytach. Tatry dają wycisk i jednocześnie cieszą. Coś wspaniałego i godnego polecenia.
                                                              Pozdrawiamy ze słonecznym uśmiechem Edyta i Waldek.

BIEG 1/2 DWÓCH MOSTÓW - PŁOCK                                     16.09.2018

00:52:33  Marek Przybysz
01:10:25  Mariusz Koperski
Dwa mosty- dwie drogi
Bieg 2 mostów- Płock 16.09.2018r
Płock jest dla mnie wyjątkowym miastem. Stąd wielokrotnie wyruszałem z pieszą pielgrzymką na Jasną Górę. To właśnie tutaj kupiłem moją pierwszą gitarę. Czasami ze szkoły średniej uciekałem tam na wagary, miałem przyjaciół i mnóstwo wspomnień.
Po raz pierwszy w tym roku półmaraton przedzielono na pół. Tak więc mogłem zmierzyć się z dystansem około 11 km. Nietypowa odległość, trzeba przyznać.
Jedno kółeczko to ćwiartka maratonu, dwa to półmaraton.
Po pobycie w szpitalu i z moim nadszarpanym zdrowiem to było nie lada wyzwanie wyruszyć w trasę. Zdawałem sobie z tego sprawę i mówiąc szczerze trochę się obawiałem czy dam radę. Jednak względy sentymentalne wzięły górę. Pobiegłem.
W niedzielę rano odebrałem pakiet startowy i razem z Markiem, którego spotkałem przy „Małachowiance” rozpoczęliśmy zawody. Myślałem, że będę sam z Bobrów, a tu taka niespodzianka. Do 8 kilometra wyglądało super. Piękne widoki na Wisłę wielokrotnie mijaną w tę i z powrotem. A później o Matko, cóż za podbiegi niczym zimowe biegi górskie Falenicy… Zdecydowanie zwolniłem dokładając trochę minut. Nie było to już z pewnością moje wymarzone 6min/km. Gdy się trochę wypłaszczyło usłyszałem, że ktoś za mną biegnie za mną sprintem. W pierwszej chwili pomyślałem sobie, że to może któryś z kibiców się wygłupia wbiegając na jezdnię. Co się okazało… To Kenijczyk mnie dublował. Wyglądało to tak jakby normalnie ktoś przejechał rowerem. Najpierw jeden, potem drugi i trzeci. Pomyślałem sobie „do mety niedaleko. Tak być nie może”. Za punkt honoru założyłem, że już mnie nikt nie wyprzedzi. Kenijczycy owszem mogą to inna liga, ale Europejczyk w żadnym razie. Non possumus. Nie pozwalam. I tak człap, człap dobiegłem do mety
Piękny medal, wymagająca trasa, ciekawe widoki. 
                                                                                        Gorąco polecam 
                                                                                                             Mariusz Koperski

Maraton Wokół Zalewu Sulejowskiego
2018.09.15
Z nazwy maraton, z dystasu małe ultra. Leśny bieg wokół zalewu z ciekawym klimatem, szczególnie urokliwie usytuowany start/meta w budynku, w którym rezydowali cystersi.
Od kilku lat chciałem zaliczyć ten bieg i... udało się.
50KM: 06:05:15  Leszek Stępień

BARAN TRAIL RACE                                                         15.09.2018czyli bieganie po Beskidzie Śląskim i Baraniej Górze

Wynik na 25km:
112m.  Janusz Łuczyk  3:13:11 

    PRASKA  PIĄTKA 
                                                     02.09.2018

00:29:15  Mariusz Koperski 

Pojawia się i znika...i znika i znika...
Ma na punkcie biegów bzika...
Ma bzika...ma bzika...
Trenuje prawie w cale, po kilka mil i sił na miarę, na sił miarę 
Na startach na maxa daje, pikawa łomot daje, oj daje, oj daje...
Nie może się nacieszyć, nacieszyć, nacieszyć
Byle do mety dotrwać.... do mety, do mety
I sprawdzić się i przeżyć i przeżyć i PRZEŻYĆ...
...kolejną nową przygodę
 
Mariuszu dużo, dużo zdrowia sił i wytrwałości
...tak trzymaj pomimo różnych przeciwności...
                                                                                                                                                       MD

                              MILA MARECKA                       02.09.2018           I blisko i mało i szybko ten kilometr z hakiem, błyskawicznie tych troje                  boberków pokonało :)

14m.  00:05:36   Damian Staniszewski
17m.  00:05:44   Kacper Szczęsny
69m.  00:06:51   Ewa Polak
....niestety jednej osoby do drużynówki brakowało, a wówczas nawet w klasyfikacji generalnej, dobrze by to wypadło...

          101 Półmaraton Janusza             01.09.2018           Co za bieg i co za gościna!!! Było wszystko...wysiłek, radość i wspaniała rodzina!!!

...to był mój jeden z trudniejszych półmaratonów w ostatnich latach...tym bardziej mnie to cieszy...a trasa wymagająca i nogi wykręcająca ale wiejsko-rolnicza...newry kojąca i atmosfera na punkcie (pętli) co 3km uzdalniającym mnie do dalszej walki, jakże rozweselająca!!! I że się z Wami pomęczyłem,miło w Waszym towarzystwie czas spędziłem: opiłem, ojadłem, pobawiłem i o setnym półmaratonie zamarzyłem;)  To się rozmarzyłem...Za to Janusz sukcesywnie za przyładem Ryśka do końca postanowienie ziścił i dalej dokłada kolejne...100 połówek jeszcze, 100 półowek jeszcze... Niech nam zrobi całe 200!!! Brawo Januszku dla Ciebie i twojej rodziny!!!                                      MD

                       PERŁA MAŁOPOLSKI                                   26.08.2018                                 W PERLISTYCH STRUMIENIACH DESZCZU...

                                                                >>>>galeria<<<<
Zdunek Edyta         7,9 km   czas 01:02:37 mc. 84/kobiety-32         K40–7
Zdunek Waldemar  21,5 km czas 02:43:57 mc. 156/mężczyźni-74 M50–7
Kolejna Perła Małopolski zdobyta. Zawoja Nas sponiewierała. Deszcz, błoto i kamieni kupa……, ale daliśmy radę. Mimo niesprzyjającej aury bieg ukończony szczęśliwie i z uśmiechem na twarzy. Bieg krótki zaczynał się masakrycznym podbiegiem 200 m przewyższenia na dystansie poniżej kilometra. Potem było trochę lepiej. Długi dystans to na początek około 3 km podbiegu po asfalcie, potem prawdziwe góry. Trasa trudna technicznie, dużo po luźnych kamieniach, jakby po dnie górskiego potoku. Do tego jak to w górach korzenie i błoto. Z powodu deszczu, który nie odpuścił nawet na chwilę, na szczytach tylko mgła z widocznością może na 50 metrów. Za to niżej góry pokazały kilka razy swoje piękno. Organizacja jak zwykle bardzo dobra, punkty żywieniowe dobrze zaopatrzone (żele okazały się niepotrzebne) i może najważniejsze, zobaczyliśmy kilka pięknych miejsc naszego kraju, których dotąd nie znaliśmy.
                                                                                        Polecamy. Edyta i Waldek

9 Bieg Bobra
2018.08.25

Bóbr w Bukareszcie

PÓŁMARATON CUDU NAD WISŁĄ W RADZYMINIE              19.08.2018...i stuknęła Januszkowi seteczka!

Wyniki:

52m.   01:40:28  Darek Gotowiec
65m.   01:43:24  Ryszard Mazurek
85m.   01:46:32  Janusz Łuczyk
182m. 02:00:25  Adam Lipiński
195m. 02:02:33  Jacek Paź
197m. 02:02:50  Ela Rosa 

X Półmaraton Ziemi Puckiej                           28.07.2018r.
99 półmaraton Januszka !!!!

Wyniki:
21 km
Janusz Łuczyk - 01.52.01
            Ostatni półmaraton w Pucku to jak powrót do przeszłości. Byłem tam 9 lat temu na
I Półmaratonie Puckim, który był moim 9 półmaratonem w życiu. Teraz odbyła się edycja X i był to mój 99 półmaraton. Zmieniło się dużo. 9 lat temu Ania była w ciąży i czekaliśmy na dzieci teraz dzieci
prowadzą mi rozgrzewkę, robią zdjęcia, biegną na ostatnim okrążeniu, kibicują. Są to moi najwierniejsi kibice. W 2009 roku pokonanie półmaratonu w Pucku zajęło mi 01:55:05 teraz 01:52:01. Poprawiłem się w ciągu 9 lat o 3 minuty i 4 sekundy niewiele ale satysfakcja z pokonania kolejnego półmaratonu pozostała niezmienna. 15 sierpnia w Radzyminie, jeżeli zdrowie pozwoli przebiegnę 100 półmaraton i z tej okazji chciałem chętne Bobry i Bobrowianki zaprosić 1 września do Dąbrowicy na mój Bieg Towarzyski. Szczegóły podam trochę później ale proszę sobie zarezerwować tę sobotę.
                                                                                                    Pozdrawiam
                                                                                                                        Janusz

4 ULTRAMARATON POWSTAŃCA 1944-2018  05.08.2018      

                                                              >>>galeria<<<
Wyniki na 63km:

75m.    06:46:28  Darek Gotowiec
111m.   07:22:52  Leszek Stępień
134m.   07:36:27  Marcin Dymiński
187m.   08:51:45  Adam Lipiński  - udany debiut na ultra-dystansie - GRATULACJE ULTRASIE!!!
.............Mariusz z powodu kontuzji na 34km musiał tym razem odpuścić..., ale za rok wyrówna rachunki.....

SZTAFETA na 63km w składzie:

Waldemar Zdunek (24km), Oskar Piekut (19km), Kasia Marcinkiewicz (14km), Edyta Zdunek (6km):

59m.  06:46:27 
                                                 GRATULACJE!!!

SEZONOWE KAJACZKI NASZEJ PACZKI                              29.07.2018


BIEG POWSTANIA WARSZAWSKIEGO     28.07.2018     

                                                            >>>>galeria<<<<
Bieg słynący z niepowtarzalnej atmosfery...w tym roku według opinni wielu dużo stracił na klimacie ze względu na zmienione miejsce startu imprezy. Nieciekawa trasa biegu jak agrafka powtarzała się trzykrotnie, mało kibiców, woda dopiero koło 7km, ciasno na starcie jak i za metą poganianie, trochę co poniektórzy czuli zażenowanie...że ogółem zabrakło klimatu.                         
                                                                                                                                  MD
10km:

00:45:26  Darek Gotowiec
00:50:19  Adam Lipiński
00:54:16  Waldemar Zdunek
00:55:25  Kasia Michalik
00:58:25  Wiesław Szlachta

5km

00:28:39  Edyta Zdunek (życiówka!) GRATULACJE!
00:32:46  Anna Byczuk

                               BIEG PAST-y                          28.07.2018

9 pięter:

Darek Gotowiec     00:55,30
Wiesław Szlachta   01:03,56

                                         Pięcio-bóbr                                    22.07.2018                       czyli..bieganie... kolarstwo...pływanie...leżenie...i jedzenie

                                                                        >>>>foty<<<<

           .......GŁÓWNY SZLAK SUDECKI.........             

Wyszli z buta zdeterminowani z ciężkimi plecakami i kontynowali swoją niegdyś zaczętą wędrówkę i dokończyli szlak sudecki w tym etapie liczącym około 250km. Wędrowniczki, harpagany, włóczykije nasi niesamowici i ogromnie wytrzymali Leszek i Ela - Wielki, Wielki dla Was szacunek!!!     
                                                                                                                                                   MD
                                                               >>>>slajdy<<<<
Szlak ma łącznie około 500km ze Świeradowa Zdroju w Górach Izerskich do Prudnika. Szlak ma 444km ale schodziliśmy trochę zwiedzać...I etap zrobiliśmy w 9 dni w maju, a teraz był etap II w 11 dni. Łącznie zajęła nam ta wyprawa 20 dni, średnio przemierzaliśmy po 30km dziennie :)
                                                                                                                            Ela

  Spotaniczne spotkanko, czyli bobrowe w deszczu pobieganko 15.07.2018     

To byłoby mało powiedziane, że było delikatnie pobiegane...;) Za to naprawdę mała była uczestników wiedza, ile kilometrów będzie liczyła owa deszczowa wycieczka biegowa...;) Jakoś tak się nam dobrze kilometry przemierzało, że się po troszku trasę wydłużało...;) i suma sumarów 30km się uzbierało:), Tylko Kasia sprytnie sobie wymyśliła i trochę krótszą trasę zrobiła :)
                                                                                                                                                  MD

                   Półmaraton Trzech Rzek                    01.07.2018  

                                                                     >>>>foty<<<<
Wyniki na 21km:

01:58:59  Adam Lipiński 
01:58:58  Ryszard Mazurek
 
W ramach relacji coś równie ciekawego....>>>Baśka Murmańska<<<

                     V Bieg Nocny Marek                                                    30.06.2018   

 Klimatyczny bieg na 10km wg. wielu opinii i pomiarów był to dystans w przybliżeniu, zbrakło z 200m do pełnej dyszki, gdyż ze względu na remonty zmodyfikowano w tym roku trasę. Nie przeszkadziło to naszym Bobrowym Nocnym Markom dać się wchłonąć w fantastyczną atmosferę tego dobrze znanego nam biegu, a organizowanego przez naszych sympatycznych kolegów Markowych:) Jak to Kasia powiedziała: ,,Co czynią zawody, tego żaden trening nie da" I widać po wynikach, że nogi mocniej przebierały;) Brawo Boberki!!!
91m.    00:42:50  Darek Gotowiec
144m.  00:45:49  Mariusz Michalik
246m.  00:50:31  Kasia Michalik
250m.  00:50:37  Ela Rosa (1 miejsce w kat. K56 - Wielkie Gratulacje!!!)
343m.  00:54:42  Kasia Marcinkiewicz

          V Bieg o tytuł Górala Świętokrzyskiego     17.06.2018  

98 półmaraton Januszka...
                                             Wynik na 21km:  01:48:45 Janusz Łuczyk

          I. Bieg Charytatywny "KrwioBieg"           17.06.2018 r.

Upalne niedzielne południe w okolicach Centrum Olimpijskiego w Warszawie. Udział w tej imprezie może nie był spontaniczny, bo dokładnie przemyślany, jednakże niewątpliwie spontanicznym było przepisanie się z biegu na 10 km na nordic walking na dystansie ok. 5 km.
Dlaczego? Ponieważ chodzenie z kijkami ma w sobie również to „coś”, co przyciąga, więc tym razem na starcie pojawiło się 67 zawodników i to nie byle jakich, bo wśród kijkowców znalazła się także Patrycja Bereznowska – ambasador imprezy (Mistrzyni Świata i Mistrzyni Europy w biegu na 24 h i    48 h). Najpierw przebiegła 10 km, by po 15 minutach rozpocząć zmagania w chodzie na 5 km (oczywistym jest, że w obydwu konkurencjach zajęła I. miejsce wśród kobiet, nie wspominając, że w ogólnej klasyfikacji zajęła III. miejsce wśród kijkowców i IV. miejsce w biegu na 10 km). Będąc próżnym i korzystając z okazji, nie omieszkałem zrobić sobie z nią kilku fotek. :)
Oprócz chodziarzy i biegu na dystansie 10 km, odbyły się również biegi na 5 km oraz dla dzieci i młodzieży na dystansie 100 m, 200 m, 500 m i 1000 m. W związku z tym, że organizatorem był MOO PCK każdy dystans (bieg) miał swoją specyficzną nazwę: białe krwinki, czerwone krwinki, mały krwiobieg, duży krwiobieg.
Niewątpliwie miłym akcentem był pakiet startowy składający się m.in. z koszulki, paczki herbaty czarnej oraz mieszanki ziołowej z herbatą zieloną oraz przepięknie pachnącego balsamu do ciała  i... czekoladowych baryłek alkoholowych (aż chciało się smakować). Po biegu (chodzie) na każdego czekał posiłek oraz różnego rodzaju przekąski – wystarczyło tylko chcieć się rozkoszować smakowo, z czego również skwapliwie skorzystałem.
Sam marsz na dystansie 5 km może nie był najtrudniejszy, bo w połowie zrobiono „wodopój”, lecz ten dystans pokazał jaka jest rozpiętość umiejętności chodziarskich, która wyniosła 20 minut między pierwszym, a ostatnim zawodnikiem. Sama trasa przebiegała w połowie wzdłuż Wisły tuż nad jej zacienionym drzewami brzegiem, a pozostała część w części również zalesionej, przez co nie było słychać uporczywego „życia miasta”, lecz nie była to trasa równa jak stół, ale czasami zdarzały się odcinki bardzo nierówne, co przekładało się na zmianę tempa.... oddechu... długości kroku...
Udało mi się ukończyć moje zmagania kijkowe z czasem 0:37:30, co uplasowało mnie na 9 lokacie, ze stratą 0:04:57 względem pierwszego kijkowca, lecz mam satysfakcję, że z przewagą ponad 2 minut względem kolejnej osoby, a ze stratą tylko 11 sekund względem poprzednika.
Oprócz walorów biegowych, chodziarskich, smakowych i kącika dla dzieci, istniała również możliwość oddania krwi z czego skorzystała część osób, przez co uzbierano ok. 13 l tego cennego surowca ratującego życie.
Jak oceniam imprezę? Mimo, że nie wyczerpano limitu miejsc uważam, że była przyjemna w swojej formie i klimacie, odbyta w strefie zielonej, na którą warto przybyć na kolejne edycje.
                                                                                                                                           WiesławS

                                   Tek Štirih Mostov                       16.06.2018

Wynik na 10km:
Katarzyna Michalik  00:51:55

16 czerwca miałam okazję pierwszy raz uczestniczyć w biegu za granicą - w miejscowości Škofja Loka w Słowenii. Jest to bardzo urokliwe miasteczko, pamiętające czasy średniowiecza, pełne wąskich uliczek i położone wśród wzgórz.
Co roku odbywa się tam Tek Štirih Mostov, czyli Bieg Czterech Mostów. I rzeczywiście trasa przebiega przez 4 mosty :) Tegoroczna edycja to już siódma.
Bieg odbył się wieczorową porą, więc na szczęście biegaczy ominęły upały. Trasa piękna, mimo, że w całości asfaltowa/brukowana - przebiegała przez starówkę, a także wybiegała z centrum, gdzie można było podziwiać wzgórza. Niewątpliwą atrakcją były też wspomniane wcześniej mosty na rzece Sora. Do tego bardzo dużo - dość łagodnych co prawda - podbiegów i zbiegów.
Bieg jest dużym wydarzeniem dla mieszkańców niespełna 12-tysięcznej Škofjej Loki - praktycznie na całej 10-kilometrowej trasie stali kibice! Oprócz tego biegaczy dopingowały również między innymi... orkiestra dęta i dziecięcy zespół rockowy! Ponadto, w domach znajdujących się przy trasie biegu bardzo często można było dostrzec wywieszone koszulki i numery startowe z poprzednich edycji biegu.
Jedynym minusem, bardzo dużym i smutnym... jest brak medalu dla wszystkich uczestników :(
Niemniej jednak sama organizacja, trasa i przebieg wydarzenia bardzo na plus. Udało mi się nawet pobiec całkiem szybko, mimo rewelacji żołądkowych ;) 
                                                                                                                           Kasia Michalik

  PERŁY MAŁOPOLSKI - WAPIENNE- PARK MAGURSKI   10.06.2018

                                                                     >>>>foto<<<<
Edyta Zdunek         7,5 km   Open - 92,   K-40 - 7, Czas: 00:42:53

Waldemar Zdunek  25 km    Open - 138, M-50 – 4, Czas: 03:12:11

SZYBKO I SKUTECZNIE, CZYLI 1MILA KACPRA NA AWF-IE      11.06.2018 


      GOWOROWO NA SPORTOWO... i PO ZŁOTO!!!   10.06.2018 r.

Jak to się stało, że poszedłem zamiast pobiegłem? Prawdę powiedziawszy nietypowo...
Wlaściwie w tym roku VII Goworowski Bieg dla zdrowia uleciał mi z głowy i gdybym nie dojrzał info na ten temat na Fb u Agi z Przetartego Szlaku to bym nie doznał czegoś nowego i ominęło by mnie to, co mnie spotkało.
Nigdy wcześniej nie chodziłem w Nordic Walking i podchodziłem do tego sceptycznie, ale....
Skoro nigdy nie chodziłem, to postanowiłem sprawdzić jak to jest i w związku z tym, z samego rana w dniu zawodów obejrzałem kilka filmików na youtubie jak należy technicznie chodzić, a dzień wcześniej, będąc w sklepie, dokonałem "ważenia" kijków trekkingowych i nordicowych - różnicy nie odczułem, więc postanowiłem "zaszaleć" z moimi kijkami trekkingowymi z nasadkami nordicowymi, nie zważając na to, że jest inna obejma przy uchwycie ("rękawiczka" kontra pasek).
Bieg w Goworowie ma swój klimat... swojski...  do którego chętnie sie powraca (to już mój trzeci udział) i uważam, że warto tam jeździć mimo nadzwyczaj słonecznej pogody podczas każdej edycji biegu.
Dystans dla kijkowców niby niewielki, bo raptem 3 km... ale... okazało się, że to wcale nie tak mało, a na linię startu stawiło sie około 25 osób
Gdy po wystartowaniu zobaczyłem na asfalcie wielki napis "1 km" byłem wielce zadowolony, że już tyle za mną, bo płuca paliły niemiłosiernie, ale... okazło się, że owszem to był 1 km pod warunkiem, że... w tym miejscu by się powróciło na linię startu, czyli raptem przeszedłem 500 m...
W związku z tym, że poranny przegląd youtuba owocował, więc po starcie utrzymywałem pierwszą lokatę, lecz na 1 km zostałem wyprzedzony przez kobietę... Ale co mi tam....Dystans miedzy naszą dwójką, a pozostałymi kijkowcami ciągle się zwiększał i tak zawzięcie krocząc trzymałem się jakieś 4 długości kijka za osobą, która mnie wyprzedziła... Płuca paliły...nogi na równej drodze potrafiły zahaczać o niewidzialne przeszkody... ale dążyłem wciąż do celu... do mety.... widziałem tylko asfalt... i w wyobraźni zarysowane 4 długości kijka... niby tak niewiele, ale... jednak tak wiele.
Jakieś 300 m przed metą zacząłem powoli przyspieszać, co nie jest taką prostą sprawą, bo to jednak nie był bieg...ostatnie metry pamietam jako morderczą rywalizację a... linia mety przywitała mnie jako... pierwszego z przewagą 1 s, tak... tak... - 1 sekundy, a osoba z III miejsca dotarła na metę z opóźnieniem prawie 2 minut (bez 6 s).
Pierwsze miejsce... puchar... podium i mój czas 0:23:44
Satysfakcja o tyle większa, że w czasie rozmowy okazało sie, że osoba z drugiego miejsca jest chodząca i to nie był jej pierwszy start w przeciwieństwie do mnie, gdzie zadebiutowałem i... zwyciężyłem :))
WiesławS

IV RZEŹNIK ULTRA - 115 km                                                                                                                   Cisna...1-2 czerwca 2018r. 


dystans 115 km...5390 przewyższenia
Wystartowało 228 zawodników, nie ukończyło 100, ukończyło 128

Marcin Dymiński - 21.00.24, Open 51 miejsce !!!, M30 -15 miejsce GRATULACJE TO ZA MAŁO !!!  WIELKIE UKŁONY I SZACUNEK !!! RZEŹNIKU :)

Ewa Polak - dystans 34 km - 5.14, z powodów zdrowotnych zrezygnowała z dalszej trasy....następnym razem sie uda !!!!!
...........Jak trudny to był bieg, miałam okazję obserwować będąc tam na miejscu...większość moich znajomych nie ukończyła biegu Rzeźnika, który był przecież ponad 30 km krótszy niż dystans Ultra, połowa nie ukończyła biegu, w którym udział brał Marcin....

"...Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono..." słowa Wisławy Szymborskiej tak bardzo tu pasują...Marcin już wie o sobie więcej....i mam nadzieję, że podzieli się z nami przemyśleniami, co czuł w trakcie tak długiego biegu, co myślał, jak się wspierał i skąd brał siły, no i czego się dowiedział o sobie :)                                                                                                 K.M
       Relacja się pisze, ale nie wiem czy napiszę i czy sens ma to moje pisanie ;) nie chciałbym Was zamęczyć i zanudzić przydługimi opisami i wieloma wrażeniami tej bardzo długiej przygody. Wciąż trochę we mnie tkwi niedowierzanie, że ukończyłem tą rzeźnicką poniewierkę (podobno w tym roku owa trasa była najbardziej wymagająca). Chciałbym w trzech zdaniach zmieścić się w relacji, ale chyba nie dam rady...;). Na pewno dziękuję wszystkim za wiarę we mnie, za słowa otuchy i zapałuchy i za doping, ten legalny doping :) I szczególnie dziękuje naszej Kasi, która jako nasz support czyli wsparcie mentalne i techniczne, była na miejscu w naszej bazie "chatce puchatce" i czuwała i wyglądała kibicowała dzwoneczkami do ostanich metrów i umęczonych pozbierała.
     Nie małą rolę w powodzeniu miała osobista wiara, dalej forma (jako taka, ale w górch jakby mocy nabrała), zdrowie (nic nie zemdliło, nic się nie wykręciło), bardzo pomyślna pogoda (suchutko, tylko miejscami i w końcówce istnie błotniutko) i cała Opatrzność Boża, że czuwała (nad czubkiem ;...) Czasami myślę, że to piękny sen, w którym pomykam bez większych kryzysów przez bajeczne łany połonin bieszczackich...ale szczypiący pot zalewający z wysiłku wytrzeszczone oczy - jawnie uprzytamnia, że to wszystko dzieje się naprawdę!!! Jesteś na kultowym Rzeźniku na Ultra-Rzeźniku i wszystko się zgadza... jest piekielnie ciężko i niebiańsko pięknie!!! A czas biegnie...a ja się z uśmiechem wlekę i z każdym rozważnym krokiem przez potok, chaszcze, kamienie i błoto zostaje już tylko 115...,105...,55...,5..., 0,5km do upragnionej mety ;)             
                                                                                                                       cdn...            MarcinD           

Półmaraton w Görlitz                              03.06.2018r. 

21 km
Ryszard Mazurek znany w Gorlitz jako torreador - 1.50 h
...NA LITOŚĆ BOSKĄ NIE JEDŻCIE TAM !!!!!.......ale jak by co to zapisy ruszają od stycznia.!                                                                                                                                                                                                        Rycho

8 Bieg Cichociemnych w Kruszu    26.05.2018r.

Wyniki (brutto):

10 km
00:46:10   Dariusz Gotowiec
00:49:51   Marek Przybysz
00:55:01   Wiesław Szlachta
00:55:29   Katarzyna Michalik
01:13:18   Anna Byczuk
01:14:36   Anna Przybysz

10 km (nordic walking)
01:28:50   Bogumiła Gotowiec

drużynowo
III miejsce w składzie:
Dariusz Gotowiec
Marek Przybysz
Wiesław Szlachta

                                   PÓŁMARATON ZEGRZYŃSKI
                                           SEROCK -ZEGRZE-WIELISZEW 26.05.2018r.

                                                       >>>>>>>fotki<<<<<<<
DYSTANS - 21 KM 
Ryszard Mazurek  - 01.40.33
Janusz Łuczyk     - 01.40.43
Adam Lipiński      - 01.52.51
...nie wyciągajmy pochopnych wniosków ! ! ! , to zniekształcenie... lub... uśmiech... lub... grymas...lub.... zdziwienie...lub....szok....lub...podziw.... ???  zgadywac można długo...jednak najpewniej nie dotrzemy do prawdy...Jedno jest pewne...coś się zdarzyło...coś niezwykłego...gwałtownego...przerażającego...coś, co zabrało normalną twarz Rysia ....
...może to burza i ulewa, które towarzyszyły biegaczom na trasie..., może to wyścig z Januszem ?
a może jednak się mylę...może to były piękne doznania...szczeście...zachwyt...błogość...
w każdym razie...Rysio tak ma...i co na to poradzi ? ładnemu we wszystkim ładnie... :) a może ta twarz to normalna twarz Rysia, a mój wywód był niepotrzebny...
                                                                                                                  K.M

nieDZIELNE  rowerowanie
            Chrzęsne - LIW....20.05.2018
Live

Słońce w zenicie już mocno grzało
Gdy sześć rowerów z Chrzęsnego ruszało
Choć wiatr przeciwny uśmiechy poszerzał
Cisła ekipa równo na pedał
Kapliczka Maryjna spoczynek dala
Na pyszne przekąski aż straż zjechała
Nie słysząc pompy strażackiej ryku
Ruszył korowód w rowerowym szyku
W zapachach łąki i przyrody podziwu
Lekko zmęczeni dotarli do Liwu
Na lęgach Liwca zabłysły kocyki
Ciasta sałatki i talerzyki
I choć do zamku brakuje torów
My tam trafiamy na zlot traktorów
Opala słoneczko ciała cudne
Nie przeszkadzają mu nogi brudne
Tuż obok w rzeczce w majtach dziurawych
Brodziła czapla siwiutka o oczach zmętniałych
Ciasta zjedzone herbata wypita
Droga powrotna dość przyzwoita
I choć w historii prawdy okruchy
Nie klepcie mi mordy…. okażę skruchy.
                                                              rycho

                      BIEG IT                         19.05.2018

Wyniki na 10km:

00:46:09  Janusz Łuczyk
00:55:57  Kasia Michalik

II festiwal biegowy wzdłuz Mieniugi i wrzosowisk Mostówki
                                                                                                                19.05.2018

Wyniki na 10km:

6m.    00:46:54  Ryszard Mazurek
10m.  00:48:13  Darek Gotowiec
14m.  00:49:24  Marcin Dymiński
19m.  00:54:34  Leszek Stępień
21m.  00:58:16  Wiesław Szlachta

Wyniki na 5km:

12m.  00:25:08  Mariusz Michalik
16m.  00:26:41  Oskar Piekut
25m.  00:29:07  Kasia Marcinkiewicz
29m.  00:30:08  Agnieszka Andrejew

SZCZAWNICA - PIENIŃSKI PARK NARODOWY     13.05.2018

                                                                    >>>>fotki<<<<
Wynik na - 22,9km (suma przewyższeń 1025m)

m.154 / M50 - 8  03:08:52  Waldemar Zdunek

Wynik na - 4,3km

m. 85 / K40 - 6   00:29:06  Edyta Zdunek

BIEG WOJCIECHOWY...oj brakowało cienia i ochłody             13.05.2018

Wynik 10km:

m.38  00:51:11  Mariusz Michalik

     Siemanko wszystkim!!! W trzech zdaniach o biegu w Serocku. Ze względu na godzinę startu, było nam jak kurczakom w piekarniku, bardzo, bardzo ciepło. Już nie wspomnę o tym, że ten długi podbieg wykończył mnie doszczętnie...Kto tam biegł i nastawiał się na szybką dychę, to wie o czym piszę...
                                                                                                                                   Mario

DYCHA MUSTANGA                                    Poręba 12.05.2018r.

10 km
Katarzyna Marcinkiewicz - 1.19 K.35 -2, open K - 6
....mój Bieg Mustanga w Porębie, po Beskidzie Wyspowym... odbył się przy okazji dwudniowego rowerowania w okolicach Krakowa. Był na dokładkę.Dlatego też dyszka, żeby się nie zmęczyć :)
... ale....zmęczyłam się i na dyszce. Biegu w biegu było mało, tylko połowa dystansu. Pierwsze ok. 5 km... parcie ostro pod górę i tu, o dziwo,  moje czworogłowe poradziły sobie świetnie. Silniejsze mięsnie miało tylko 5 pań, które były przedemną :) w tym jedna dogoniła mnie na zbiegu, bo....zbiegi choć bardzo lubię.... były z luźno usypanych kamieni zrobione :) i dość niebezpieczne, a ponieważ kilka razy odczułam czym może się skończyć zbieg na oślep i na "może sie uda" ....zwolniłam :) Ale...przyznać sie muszę, że w ostatnim czasie dopadła mnie handra biegowa, zniechęcenie...nastąpił rozwód z bieganiem. Juz nawet myślałam, ze kres na bieganie nadszedł, że potwierdza się ma natura zmienna i że teraz nadszedł moment na rower. Z obojętnością przyjechałam do Poręby, aby ten bieg zaliczyć.... ale coś znowu ożyło...miejsce piękne, spokojne, atmosfera, luz i dbałośc o zawodników przywołała dawną chęć do podążania przed siebie. Znowu tam w górach poczułam radość, nie z rywalizacji, tam po prostu było pięknie...słońce, ptaki, zieleń. Żałowałam nawet, że nie pobiegłam połówki. Gorąco polecam ten bieg...na mecie....piękny medal, ręcznie malowany, ciepły posiłek i zimna woda :)  Udało sie też obniżyć choć na chwilę wiek, bo wskoczyłam na pudło kategorii k.35 :) Cały mój trój dzionek rowerowo biegowy uważam za bardzo udany, zwiedziałam kawał świata używając do tego siły swoich nóg :), które choć z trudem... jakoś wytrzymały znaczne wypukłości terenu....
                                                                                            Pozdrawiam K.M 

PÓŁMARATON OPOLSKI                                                    06.05.2018

Wynik na 21km:
                          01:39:35   Janusz Łuczyk
 
Tak, nasz Januszu Drogi...
Coraz to nowe przemierzasz półmaratonów drogi...
I choć w Chełmży nie pobiegałeś, jak chciałeś...
Ale za to w Opolu...
Klasę pokazałeś!!!                                     MD

   BIEG  Z  OKAZJI  UCHWALENIA  KONSTYTUCJI  3 MAJA
                                                                 
    
BRAŃSZCZYK    03.05.2018r.

5 km
Jakub MAZUREK...Andrzej BIAŁEK...Ryszard MAZUREK - 32.00
...Dniu radości, dniu wesela!
  Jak szeroki polski kraj,
  Niechaj okrzyk w niebo strzela Vivat! Vivat! Trzeci Maj!...

    "Radosny dzień"  Józef Relidzyński

XVI PÓŁMARATON CHEŁMŻYŃSKI                           01.05.2018       

Starałem znaleźć dobre zdjęcie pasujące do tego biegu i chyba mi się udało. Półmaraton trochę dłuższy niż zwykle ... i czas i dystans ;)

Czas: 02:08:07

                                                                                                                           Janusz Ł.

Tylko ja wiem z twoich Januszu opowieści, że półmaraton ten psychicznie Cię nieźle rozeźlił...     MD

II PÓŁMARATON DOLINA ROSPUDY I FILIPOWSKI BIEG JAĆWINGA                                                                                                                                        01.05.2018

Wyniki na wymagającej 21km trasie w Dolinie Rospudy:

23m.  01:43:36  RYSZARD MAZUREK
36m.  01:52:01  ADAM LIPIŃSKI

Wynik na 12km w Biegu Jaćwingów:

73m.  01:20:20  ANDRZEJ BIAŁEK

10KM SZPOT SWARZĘDZ                                                                 22.04.2018        

                                                             >>>>fotki<<<<
10 km Szpot Swarzędz
wynik: życiówka 00:36:54 Gabriel Kozłowski
miejsce: 44
miejsce w kategorii: 4
liczba zawodników: 2552

W niedzielę 22 kwietnia kiedy sercem biegowej mapy Polski była Warszawa z Orlen Maratonem, ja uległem wreszcie namowom kolegi rodem z podpoznańskiego Swarzędza i wystartowałem  w tamtejszym 7 już biegu na 10 km, organizowanym przez dealera samochodów o nazwie Szpot. Impreza była i udana i sympatyczna chociażby z tego powodu, że spotkałem tam wielkiego przyjaciela Bobrów Darka Króla, który wykręcił drugie miejsce w kategorii wiekowej (gratuluję!). Ponadto udało mi się zaistnieć ponieważ byłem czwarty w swojej kategorii, a tam nagradza się pierwszą szóstkę. Jednak to, co mnie najbardziej ucieszyło to fakt, że zrobiłem życiówkę. 
Pozdrawiam biegowo! Gab
.................WIELKIE, WIELKIE GRATULACJE GABRIELU!!! Bo tak biegających spośród nas Bobrów jest niewielu.....:)

ORLEN WARSAW MARATHON                                           22.04.2018

                                                                 >>>>fotki<<<<
WYNIKI na 42,195KM:

03:11:17  KAMIL GAJEWSKI
04:12:38  MARIUSZ MICHALIK
04:17:34  EWA POLAK

BIEG OSHEE                                                                      22.04.2018

                                                                    >>>>fotki<<<<
Taki jesteś dobry jak Twój ostatni bieg

ORLEN WARSAW MARATHON
BIEG OSHEE-10 km 

00:54:22 WIESŁAW SZLACHTA
01:02:26 MARIUSZ  KOPERSKI

Tak akurat się złożyło, że po przebiegnięciu jesienią wymarzonego maratonu zeszło ze mnie powietrze. W międzyczasie w tym roku był Bieg Chomiczówki (15km) i oczywiście Falenica.(3 razy po 3,3km) W sumie przez niemal cztery miesiące przebiegłem tylko 25 km.
Na niedzielny bieg zapisałem się w ostatniej chwili. Tydzień wcześniej byłem na zwolnieniu lekarskim. W tle był antybiotyk, wysoka temperatura itp. Ogólne rokowania przed biegiem dosyć słabe, jeśli chodzi o moje przebiegnięcie dyszki.
Ale od czego jest świadomość, że jest się w drużynie Bobrów, przebiegło się już wszystko co się zamierzało przebiec i nie można zawieść, tym bardziej że przed samym startem spotkałem Kasię i Marcina, który obfotografował mnie dosłownie z każdej strony.
Biegło się dobrze, powiedziałbym rewelacyjnie. A medal…, piękny wpisany w kontury Polski w 100 rocznicę odzyskania niepodległości. Nie mam jeszcze takiego i nawet pozwoliłem sobie na wygrawerowanie czasu 01:02:26. Na pamiątkę oczywiście. Po prostu zaje…

Mariusz Koperski 

890 km rowerem na  PÓŁMARATON W KIJOWIE...no to więcej Rysiek Wam opowie...        21.04.2018

                                                                >>>>fotki<<<<
                                                               >>>>filmik<<<<
21km: 01:48:00 Ryszard Mazurek

III NOCNY BIEG TERENOWO-PRZEŁAJOWY WELLER 2 KOŁAKÓW                                                                                                  21.04.2018 

                                                                      >>>fotki<<<
Wyniki na 10km z przeszkodami w większej ilości niż w zeszłym roku! 

5m.     00:54:13 Darek Gotowiec
32m.   01:04:07 Marek Przybysz
52m.   01:11:51 Wiesław Szlachta
108m. 01:53:55 Leszek Stępień
....i była Bogusia, Agnieszka i Ania... ale jak im się nordikowało? Podobno sporo osób pobłądziło...

III MARATON PIESZY PRZEDWIOŚNIE                  07.04.2018

Miejsce: Ciekoty

Trasa : 76 km – w większości Świętokrzyski Park Narodowy

Czas od startu do mety 13:32:26
Czas ruchu 12:36:38

Czas spędzony na punktach 00:55:48

Ilość punktów 8

Średnie tempo ruchu: 10:09 km

Kalorie: 4 061 kcal

Suma podejść: 1892 m

Suma spadków: 1892 m

Najniższy pkt na trasie: 234 m n.p.m.

Najwyższy pkt na trasie: 612 m n.p.m. Łysica (pierwszy szczyt z Korony Gór Polskich)

Ilość upadków: 1

Ilość obtarć stopy: 2

Ilość osób które wystartowały: 289

Ilość osób które dotarły do mety: 254

Podziękowania: dla mojej kochanej Anulki

Pozdrawiam
Janusz

PERŁY MAŁOPOLSKI - SKAŁA                               07.04.2018

                                                                      >>>>fotki<<<<
Wyniki:
 
Bieg Długi 20km:
167m./M-50-7  02:02:21  WALDEMAR ZDUNEK 
Bieg Krótki 6km: 
114m./K-40-7   00:40:54  EDYTA ZDUNEK 

             Perły Małopolski to cykl biegów górskich w Parkach Narodowych na terenie Małopolski. Pomyśleliśmy, że jest ciekawą propozycją, bo daje do wyboru biegi na trzech dystansach. Edyta wybrała krótki około 6 km, a ja długi około 20 km. Start szóstki znajdował się przy zamku Kazimierzowskim w Ojcowie i od razu dawał w kość stromym kamienistym podbiegiem, potem pagórkowata trasa wiodła przez lasy i łąki do mety w Skale. Bieg długi wystartował w Skale, skąd asfaltem dobiegliśmy do doliny Prądnika, potem ścieżkami dla spacerowiczów (trzeba było lawirować między nimi) obok kaplicy na wodzie, zamku w Ojcowie, Bramy Krakowskiej i setki innych urokliwych skałek zrobiliśmy pętlę i trasą piątki dobiegliśmy do mety. Trasa w większości asfaltowa, trochę leśnych dróżek i turystycznych szlaków. Biegło się fajnie bo pogoda dopisała, chociaż dla niektórych okazało się za ciepło. Bardzo dobra organizacja, trasa dobrze oznaczona, zaangażowani wolontariusze i losowanie nagród wśród wszystkich uczestników sprawiają, że imprezę uważamy za udaną i godną polecenia.
                                                                                        Z biegowym pozdrowieniem Edyta i Waldek

10 BIEG CZĘSTOCHOWSKI                                     07.04.2018

                                                                 >>>>fotki<<<<
...czyli kto tańczy, ten dwa razy się modli, a przy tym jak swobodnie biega pomimo, że pochyłości są znacznej długości, a kto biega ten trzy razy się modli...;)

Wyniki na 10km: 

Adam Lipiński, Pierwsze miejsce w kategorii „Bóbr Tłuszcz”, czas 00:48:59
Andrzej Białek, Drugie miejsce w kategorii „Bóbr Tłuszcz”, czas 01:03:09

II PÓŁMARATON LEŚNY "NA ŻARCIE"                      07.04.2018

                                                                   >>>>fotki<<<<
Wyniki na dystansie 21km: 

59m. 01:43:05 RYSZARD MAZUREK
81m. 01:51:05 MARIUSZ MICHALIK
83m. 01:51:08 MARCIN DYMIŃSKI

    Dawno nie biegłem na wyżerkę, czy z myślą o żarciu po biegu. Tym razem bardziej potrzebowałem się nakarmić ożywczym powietrzem, czyli inaczej mówiąc dotlenić płuca i mózgownicę w miłym towarzystwie. Aktywnie, bo na rowerze tak jak Rycho z Kasią wyruszyłem do legionowskich lasów, do moich bobrowych przyjaciół. Nie zapisywałem się na bieg, bo liczyłem się z obecną moją niemrawą formą po kilku fantastycznie przeżytych ostatnich ultra dystansach. Pomyślałem, że jedynie potowarzyszę w przebieżce na ile będę miał sił i będę zagrzewał boberki. Jak się potem okazało, to ja byłem zagrzewany i motywowany. Pogoda przednia, a Kasia, Rycho i Mariusz chyba byli zaskoczeni, że do nich dobiłem. Ja z kolei byłem zaskoczony propozycją Kasi, abym pobiegł za nią, gdyż tego dnia wolała pokibicować nam na rowerku. Przepisaliśmy więc pakiet na mnie i chciał, nie chciał musiał obudzić się we mnie duch wojownika, choc doskonale zdawałem sobie sprawę, że padnę prędzej czy póżniej. Mimo wszystko zaraz po starcie trzymam się rzep Ryśka, bo to dla mnie rzadka ostatnio okazja biec u jego boku. Pomimo, że go naśladuję w technice biegu, przyjmuję z pokorą jego uwagi, co do podniesienia do góry grdyki, bo tak opuszczam głowę i patrzę na buty, że się przyduszam. Głowa odchylona lekko do tyłu, ułatwia swobodny wlot powietrza do otworu gębowego, właściwie samo co ma wlecieć wlatuje i nie trzeba się nawet męczyć przy wdychaniu życiodajnego leśnego tlenu. Kolejna poprawka, to praca rąk, tak aby pracowały pod odpowiednim kątem, ale blisko przy ciele. Mniejsze przy tym straty energii i opory powietrza (nasz Kamil tak biega i wygrywa). Bięgnę więc zgodnie z zaleceniami i jest dużo lepiej. Po 10km kilometrze jednak więdnę i macham Ryśkowi, by nie czekał i pognał w swoim tempie. Nogi moje krzyczą jak nigdy, coś niechcą, więc co 1 kilometr, 50m maszeruję. Wiernie dopinguje mi Kasia i ratuje wodą jadąc na rowerze. Dobrze, że sobie jedzie, to była dobra decyzja. Rycho połykał kilometry coraz szybciej, a tymczasem Mariusz zbliżał się do mnie równie nieubłaganie. Na biężąco jak wojenny kurier rowerowy informuje nas Kasia ile nas dzieli i do końca mobilizuje. Walczę do końca, choć jestem wykończony...jak ja kocham półmaratony...Co podchodzę,to Mariusz sobie myśli zaraz go łyknę, co się zrywam - myśli - skurczybyk przyspieszył do 4:30min/km i chyba nie dam rady go dogonić. A jednak spina poślady i na ostatniej prostej równa się ze mną. Co za finish!!! Na ostatnich metrach, drzewa pokotem padają od fali jego przyspieszenia. Wyciskam z siebie co mogę, ale Mariusz wpada z impetem na mętę z pięć dobrych susów przedemną.Tymczasem Rycho już od dawna się relaksował i chyba nawet zapomniał, że dopiero co przebiegł 21 i był już gotowy skoczyć na swój rower odlotowy marki Ukraina. Trochę żal, że tak szybko wskoczyliśmy na rowery w drogę powrotną, bo żarcia smakowitego było pod dostatkiem...ale ze zdecydowanie z lżejszym brzuchem wracało się do domu i to w doborowym teamie kolarskim.
                                                                                                                        MarcinD

RAJD NA ORIENTACJĘ WIELISZEW-KOMORNICA   07.04.2018


BIEG MŁODZIKA W RADZYMINIE                             25.03.2018

WYNIKI 7,8km:
              msc.15 - 00:31:12 Damian Staniszewski; w kat. M20 - 1 MIEJSCE - MEGA GRATULACJE!
              msc.46 - 00:36:25 Mariusz Michalik; w kat. M30++ - ...zacne miejsce;)
              msc.47 - 00:36:33 Oskar Piekut; w kat. M16 - 2 MIEJSCE - WIELKIE GRATULACJE!

Bieg był super! Cudowne otwarcie sezonu po dłuższym odpoczynku. Pogoda była idealna. Świeciło słonko i wiał chłodny wiaterek. Trasa taka jak zawsze - prosta i szybka:)............
                                                                                                                            Oskar P.

13 PZU PÓŁMARATON WARSZAWSKI                               24.03.2018

Wyniki 21km:

01:38:07 Rysiek Mazurek
01:39:46 Janusz Łuczyk
01:45:33 Adam Lipiński
....bez rekordów...za to z mocą i z iście wiosenną pogodą...

EDK...choćbym chodził ciemną doliną...                                       23.03.2018

Ekstremalna Droga Krzyżowa z Wołomina do Loretto...to był czas samotności, a zarazem doświadczenia Obecności...,,światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnia"...
...43km+8km do pkp Urle...taki duchowy-ultra... 
...Leszek S. tej samej nocy przemierzał z Wołomina do Ostrówka...                        MarcinD

PRAWDZIWIE WESOŁY FINAŁ W WESOŁEJ!            17.03.2018

                                                                         >>>fotki<<<
6KM - 00:36:03 WALDEMAR ZDUNEK

2KM - 00:14:33 EDYTA ZDUNEK

RANKING FINAŁOWY BOBROWYCH DEBEŚCIAKÓW W KATEGORIACH WIEKOWYCH:

M50 - 1 MIEJSCE - WALDEMAR ZDUNEK (104:26)

K40 - 2 MIEJSCE - EDYTA ZDUNEK (38:25) 

Waldku pozamiatałeś, a raczej złoto wybiegałeś! Edyto biegowo od niedawna debiutujesz, a już triumfujesz!!! Idź, a raczej biegnij tą drogą! GRATULACJE DLA WAS I OWACJE!!!
                                                                                                                                           M.D

EKSTREMALNA DROGA KRZYŻOWA!           16.03.2013                            - CZYLI 22KM LUB 41KM W NAPRAWDĘ EKSTREMALNYCH WARUNKACH!!!                          


FINAŁ BIEGÓW GÓRSKICH W FALENICY!!!                          10.03.2018

                                                                        >>>fotki<<<
9,9km: 00:47:40 Marcin Dymiński             
            00:49:19 Adam Lipiński                       
            00:56:09 Waldemar Zdunek
6,6km: 00:35:50 Kasia Michalik
            00:41:05 Agnieszka Andrejew

WYNIKI BOBROWYCH DEBEŚCIAKÓW KLASYFIKACJI GENERALNEJ W FALENICY:

 1 MIEJSCE W KAT. M40 NA DYSTANSIE 3,3KM (61:17) - MARIUSZ KOPERSKI!!!

 2 MIEJSCE W KAT. K45 NA DYSTANSIE 6,6KM (120:02) - AGNIESZKA ANDREJEW!!!
 
 3 MIEJSCE W KAT. K21 NA DYSTANSIE 6,6KM (109:51) - KATARZYNA MICHALIK!!!

 3 MIEJSCE W KAT. K45 NA DYSTANSIE 3,3KM (62:24) - EDYTA ZDUNEK!!!

.......po prostu brak mi słów, chylę głowę, aż mi czapka spada.....z uznania!!! GRATULACJE!!!
 .....Panowie możemy Paniom wiązać buty.....poza Mariuszem Koperskim, który nam mężczyznom bez formy w tych rozgrywkach honor ratuje... ja w tym sezonie mogę schować głowę w piasek...
                                                                                            M.D

38  PÓŁMARATON WIĄZOWSKI            04.03.2018

Wyniki:
Janusz Łuczyk - 01.41.49
Adam Lipiński - 01.49.14


"...W niedzielę wybrałem się z Adasiem na półmaraton do Wiązownej, trasa do dobrze znana, pogoda w Wiązownej opanowana tzn. zawsze będzie pod wiatr albo do nawrotu albo po nawrocie, tym razem było po nawrocie chłodne podmuch chłodziły biegowe zapędy i szarzę. Ja skończyłem z czasem 01:41:49 a Adam chwilę po i ukończył z czasem 01:49:14.
 PS. Następnym razem postaramy się o piękniejsze zdjęcie może bez słupa.
Z Biegowy Pozdrowieniem
                                        Janusz

Bieg TROPEM WILCZYM  w Markach     04.03.2018r.

Wyniki:
6,6 km

Damian Staniszewski
– 28:27
Marcin Dymiński – 28:44
Dariusz Gotowiec – 29:21
Mariusz Michalik - 32.32
Katarzyna Michalik – 34:01 ( 3 miejsce Open Kobiet - Brawo !!!)
Elżbieta Rosa – 34:02
Katarzyna Marcinkiewicz – 34:32
Wiesław Szlachta – 37:21 
    Na Biegu Tropem Wilczym stawiliśmy się bardzo dużą bobrową ekipą. Mimo zapowiadanego ocieplenia rano było nadal mroźnie, choć wyglądające zza chmur od czasu do czasu słońce bardzo przyjemnie rozgrzewało. W razie potrzeby można było ogrzać się również przy ognisku, z czego chętnie skorzystaliśmy.Mimo, że byliśmy na miejscu dość wcześnie, to dzięki miłej atmosferze i obecności wielu znajomych czas do startu nie dłużył się. Start poprzedziła wspólna rozgrzewka pod sceną, a kto chciał – mógł dodatkowo pobiec na dystansie honorowym 1963 m (dystans symbolizuje rok śmierci ostatniego Żołnierza Wyklętego). Kilkoro z nas skorzystało z tej możliwości, ja postanowiłam jedynie poskakać sobie w pobliżu miejsca startu – trzeba było się ruszać, aby nie zamarznąć, bo bieg na dystansie 6,6 km miał się rozpocząć dopiero po dotarciu na metę ostatniego zawodnika z krótszego dystansu.Przed startem, stojąc już na jego linii zostaliśmy jeszcze poinformowani o przebiegu trasy – o „dużej pętli” i „małej pętli” i w jaki sposób mamy przebiegać przez punkt mierzący czasy. Przyznaję, że to tłumaczenie niezbyt mi rozjaśniło sytuację, ale pomyślałam, że jakoś to będzie. W biegu wzięło udział jedynie 60 uczestników, więc wkrótce po starcie, aż do pierwszego podbiegu biegłam praktycznie sama – nikogo nie miałam blisko przed sobą, ani za sobą i trochę się zmartwiłam, że mogę się zgubić. Na szczęście wkrótce okazało się, że trasa jest taka sama (lub przynajmniej bardzo podobna) jak na wrześniowym biegu Witolda Pileckiego również w Markach. Tak samo jak tam, tutaj również biegaczy czekały dwa strome i długie podbiegi, które dawały nieźle w kość! Byłam zadowolona z tego, jak sobie na nich poradziłam – we wrześniu pod koniec drugiego podbiegu musiałam przejść do marszu, tym razem udało się podbiec całość dwukrotnie – to chyba zasługa Biegów Górskich w Falenicy…Po pokonaniu drugiego podbiegu, na szczycie górki, usłyszałam za sobą znajomy głos. To nasza super Ela mnie dogoniła i nie dała mi się poobijać na ostatnim odcinku trasy! Ale też się nie dałam i dzięki Eli wykrzesałam tyle mocy, ile tylko mogłam, by dobiec pierwsza. Udało się! Na mecie pewna dziewczynka powiedziała mi, że jestem trzecia (oczywiście wśród kobiet). Na początku nie dowierzałam! Ale wkrótce zostałam nawet zawołana przez reporterów z Tuby Marek – wszyscy laureaci zostali poproszeni o kilka słów do kamery. Co za przeżycie!Po biegu udaliśmy się na zasłużoną pyszną grochówkę i ciepłą herbatkę, a przede wszystkim uczciliśmy urodziny naszego Marcina – odśpiewaliśmy „sto lat” i poczęstowaliśmy się pysznym sernikiem przygotowanym przez Kasię oraz cukierkami. Wszystkiego najlepszego, Marcin!Potem jeszcze chwila chwały i glorii w blasku fleszy na podium… i powrót do przyjemnego biesiadowania przy urodzinowym stole, gdzie spędziliśmy tyle czasu, że pozostałe stoły już zostały złożone, a nawet wyniesione. Tak nam było fajnie razem!Chciałabym podziękować wszystkim biegowym Bobrom (a także każdemu z osobna!) – to w dużej mierze dzięki Wam udało mi się wskoczyć w tym dniu na podium. Cieszę się, że tworzymy razem taką fajną, przyjacielską i ciepłą biegową rodzinę!
                                                                                      Kasia Michalik

BIEG PAMIĘCI ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH
                            W WARSZAWIE
                                                            04.03.2018

DYSTANS  -1963m
Kacper Szczęsny - 7.44 miejsce 5 open ! Gratulacje ! 
......oprócz wydarzenia sportowego podczas Biegu Żołnierzy Wyklętytcyh w Warszawie, miała również miejsce pokazowa obława MO I KBW na ukrywających się żołnierzy podziemia niepodległościowego, którzy po walce zostali schwytani prze funkcjonariuszy MO i KBW, a sam bieg, super bardzo... dużo uśmiechniętych ludzi, i fajna sportowa rywalizacja....

                                                                                          Kacper Szczęsny

Wesołe Biegi Górskie   bieg 5                               03.03.2018r.

Wyniki:
6km
Waldemar Zdunek - 36.06
2km
Edyta Zdunek - 12.47

IV Zimowy Półmaraton Leśny w Orle 24.02.2018r.  

Wyniki:
Janusz Łuczyk - 1.44.39
Nad tym półmaratonem zastanawiałem się czy jechać przecież jest tak zimno. Bestia ze wschodu zmroziła cały kraj ale w piątek przed biegiem zadzwoniłem do Rysia czy wybiera się na Ultraśledzia, czy biegnie, słyszę w telefonie jakiś niewyraźny głoś Rysia, trochę trudno zrozumieć,
pytam Rysiu, możesz rozmawiać, może zadzwonić później. Odpowiedz „oczywiście mogę gadać, jadę rowerem do Białegostoku na ultraśledzia”. Pomyślałem skoro Rysiu jedzie pod wiatr rowerem na bieg, następnego dnia biegnie 50-tkę to półmaraton w takiej temperaturze to krótka przebieżka na
świeżym powietrzu i pojechałem...

Przebiegłem
półmaraton w pięknej zimowej scenerii w 1:44:39 … po biegu gorąca
herbata i przepyszna zupa przy odczuwalnej temperaturze – 18 OC, nawet nie wiedziałem, że można tak szybko jeść.

Gratulacje dla całej 4 Ultrasów, którzy tego dnia pokonywali Puszcze
Knyszyńską w takich warunkach pogodowych, trzeba miech niezły hard ducha
i upór, szacunek....

Z biegowym pozdrowieniem
                                                          Janusz

ULTRA ŚLEDŹ PUSZCZY KNYSZYŃSKIEJ
                                              SUPRAŚL    24.02.2018r.

WYNIKI:

85 km
Darek Gotowiec - 11.16
Marcin Dymiński
-11.16
miejsce 70 i 71 na 112 zawodników, którzy ukończyli bieg, wystartowało 133 zawodników , 21 nie ukończyło biegu.

55 km
Ryszard Mazurek - 6.01 -  miejsce 21 na 61 zawodników, ktorzy ukończyli bieg. 1 osoba biegu nie ukończyła
Katarzyna Marcinkiewicz - 7.51 - miejsca brak, zrezygnowała z trasy 85km :) ukończyła trasę krótszą. W wynikach na 85 km jest DNF :) ale problemu z tym nie ma :) 
....Jeśli ktoś z Was Boberki chce przebiec, a właściwie dowlec się do mety Ultra Śledzia, niech lepiej nie czyta tej relacji, bo może się zniechęcić, albo dobra niech czyta tylko w ciepłych bamboszkach w
foteliku przed TV, ze śledzikiem pod zagrychę do kielicha, bo śledzik lubi pływać...Ta zimowa biegowa impreza, to nie sielanka dla kogoś kto by chciał zacząć przygodę z biegami ultra..bo można się z niechęcić, gdy wygórowane widełki czasowe na punktach kontrolnych zmuszają do mocniejszego spięcia pośladów, a przy tym nie gubienia szlaku mimo dobrze oznaczonych śledziowych śladów w postaci różowych wstążek. Różowo nikomu jednak nie było, ale dla doświadczonych długodystanso-wców będzie to perełka wśród biegów ultra. Na długo też zapada w pamięci zaangażowanie organizatorów i wolontariuszy na trasie w ilości równej prawie 200 osobowej liczbie biegaczy. Całym tłem wypełniającym okoliczności tego biegu to czas i miejsce jakim jest serce dzikiej Puszczy Knyszyńskiej. Trzeba być choć trochę dzikunem z pazurem, by w siarczysty mróz, nierówny gryźć stopami grunt, przełajami i chaszczami przedzierać się i pokonywać ciągłe górki, pagórki, wzniesienia, a na zamarzniętych grzęzowiskach i własnych rzęsach, wręcz zssać i smakować z każdym świeżym wdechem supraski mikro-regio-klimat. O tak... Chuch Puszczy było widać gołym okiem. Ten kto pił ten lokalny trunek, to wie o co chodzi... Przy okazji można było sobie przypomnieć woń czystego bez
smogu powietrza, tak świeżego i rzeźkiego, że ściągnięte mrozem policzki nie potrafiły zassać rurką wody z bukłaka. Nie mogły też dlatego, że rurka była lodem skuta. O reszcie członków z kostniałych silnym mroźnym wiatrem (-20C odczuwalne) nie wspomnę...Zastanawiające, więc jest po co to człowiek robi; taki 85km dystans, takie wyzucie sił, dla wielu to przecież bezsensowna głupota. Dla takich wariatów jak My - sama radocha!!! Jeśli nawet dla tak świetnie przygotowanych biegaczy jak
My (,,bo jak nie My, to kto?'') spadnie zasłona milczenia, chwila zwątpienia z ,,lekkiego'' zmęczenia, a nawet cierpienia, to czyż to wszystko nie uszlachetnia, nie kształtuje charakteru. Na pewno pozwala
wejrzeć w głąb siebie, zostać na sam z sobą, a może usłyszeć głos Boga, może wejść z Nim w dialog, może po prostu pobyć w ciszy, docenić życie i przestać wiecznie narzekać, rozważyć wiele spraw, odpocząć od zgiełku, szumu, poobcować z pierwotną naturą i docenić jej surowość i piękno, a
przy tym dostrzec swoją marność i podziękować za każdy bezpieczny krok bez urazu co zmierza do celu, za każde tchnienie, za uśmiech do i od kogoś, za proste słowo wsparcia, za wewnętrzny krzyk rozdarcia, za współodczuwanie, bratertwo choćby krwi i zwykłe koleżeńskie wspomaganie,
za samą obecność duchową - bliską ci w sercu osoby, za ciszę, głód i pragnienie, egzystencjalne rozdwojenie w tym komformistycznym świecie, chaosu świecie; u kresu sił - odrodzenie - niepowtarzalne, ze ,,zmarłych bez ducha'' na nogi postawienie i na nowo do walki zapalenie - poczucie
to rzadkie niepowtarzalne, żywy błysk w oku, dotrzymuję mocnego kroku i frunę w uczuciu radości i lekkości, endorfinowy kop i w końcu euforyczny stan błogości za linią mety. Po to tu jesteś... ukończysz, czy nie, będziesz pierwszy, czy ostatni, nie istotne...ważne, że robisz to wyłącznie dla siebie...i podejmiesz próbę...i może czasami podejmiesz trudną, ale słuszną decyzję, że trzeba
zwolnić może nawet odpuścić, może pozornie przegrać, ale tak naprawdę wygrać, bo wysłuchałeś siebie i swojego organizmu i z rozsądku z pauzowałeś (kilka razy tak na biegach miałem). Na takim biegu, nie można się bardzo złościć, tylko wszystko przyjąć jako nowe, pełne wartości
doświadczenie (co ładnie, dumnie, godnie i z klasą pokazała nasza Kasia), bo jesteś tu z własnej woli i najważniejsze, że podjąłeś odważnie wyzwanie...przetrwania... niekiedy z samym sobą...
........ciąg dalszy nastąpi........;)
                                                                          Marcin D 
no cóż....relacja Marcina bardzo dogłębna i refleksyjna...dobrze, że miał takie przezycia. Moje były o wiele bardziej przyziemne :). Na biegu zabiło mnie zimno. Wydawało mi sie że jestem bardzo wytrzymała na chłód, niestety...na mróz odczuwalny ok. 20 - nie !. Bieg poprowadzony przez moje ukochane Podlasie, dziwne, bo jeszcze prawie go nie znam, a juz ukochane. Nie dałam rady pokonac 85 km, prawie nie dałam rady pokonać 55 km. Tam jest tak pięknie, wogóle... inne lasy, dzrewa tak skrzypią fajnie...inne rzeki, inni ludzie...Tam trochę jest wszystko tak, jakby ktoś jednak postanowił zachować kawałek przyrody w nieskażonej postaci i ludzi jakiś takich nie wrednych....niezagonionych...ale... było mi tak potwornie zimno... i zamiast picia lód... i buty uwierały i to wszystko zabiło ciekawość dalszej trasy. Zrezygnowałam z dłuższej trasy, ale tak naprawdę nigdy nie byłam do niej gotowa ani psychicznie ani fizycznie. Pomimo ciągłego przejmującego zimna zachwyciłam się i trasą i atmosferą i napewno chcę tam wrocić, ale na trasę 50 kilometrową. Pozostałą część przejadę na rowerku :) Jest to bardzo wymagający bieg. Szacunek ogromny dla wszystkich którzy w tym roku podjęli się tego wyzwania. Marcin, Darek macie wewnetrzną siłę i determinację. Wiem, że ten bieg Was sporo kosztował, ale macie siłę w głowie i to widziałam tuż przed metą na waszych twarzach. Rysio natomiast minął mnie kilka kilometrów przed metą i jakby wogóle bez wysiłku w tej swojej czapeczce pomknął do mety. A moja rezygnacja z trasy 85 km była mądrą decyzją. Nie muszę nikomu niczego udawadniać, może niektórzy pomyślą, że to była moja slabość, ale słabość moja dla kogoś, dla mnie jest moją siłą. 
                                                                                            K>M 

zimowe biegi górskie FALENICA  bieg 4                 24.02.2018r.

Wyniki:

9,9 km
Waldemar Zdunek - 53.42

6,6 km
Kasia Michalik - 36.42
Agnieszka Andrejew - 39.41

3,3 km
Edyta Zdunek - 20.31 życiówka 

Dubai Desert Road Run         19.02.2018r.

Wynik:
10 km
Gabriel Kozłowski - 00:36:43 miejsce 4 open, w kategorii wiekowej: 1
ilość zawodników: 271
........19 lutego o godzinie 7.45 kilkanaście kilometrów za Dubajem, na zlokalizowanym na pustynnych pustkowiach obiekcie sportowym 271 osób wystartowało do rywalizacji na dystansie 10 km. Na ten bieg czekałem od kilku miesięcy. Kiedy tylko dowiedziałem się, że służbowy wyjazd do
Dubaju jest pewny, natychmiast przeszukałem internet pod kątem imprez biegowych odbywających się w czasie mojego pobytu w ZEA. Okazuje się, że w Emiratach, w których 80 procent społeczeństwa stanowią obcokrajowcy, jest ich całkiem sporo. I wydaje się, że biorą w nich
udział właśnie ekspaci, którzy kulturę uprawiania tego sportu przywieźli ze swoich krajów.Tutaj biegi rozpoczynają się rankiem ze względu na wysoką temperaturę w ciągu dnia. I rzeczywiście, kiedy
wystartowaliśmy było jeszcze dosyć rześko, ale już na drugim okrążeniu od unoszącego się coraz wyżej słońca nagle nadciągnęła fala ciepła i ostatnie kilometry pokonywałem w temperaturze powyżej 25 stopni. Biegło mi się bardzo ciężko, ponieważ z racji wykonywanej pracy kładłem się spać bardzo późno i czułem permanentne zmęczenie. Trojka pierwszych zawodników ustaliła dystans właściwie już po kilkuset metrach i jedyne co byłem w stanie zrobić, to nie dać się dogonić zawodnikom biegnącym za mną i utrzymać w miarę równe tempo. Od pewnego czasu jest już pewnego
rodzaju regułą, że kameralne biegi na 10 km kończę na czwartym miejscu. Nie inaczej było tym razem. Pocieszeniem było łatwe zwycięstwo w kategorii wiekowej.
                                                                                                            Gabriel

BIEG BAŁWANA  W  LEŚNIAKOWIŹNIE     18.02.2018r.

....bieg ciepłego balwana, z inicjatywy Darka Króla odbył sie w lasach nieopodal Leśniakowizny na pętli 2,5 kilometrowej. Każdy biegacz- bałwan.. pętli wybieral tyle ile chciał. Jak na bieg skrzyknięty troszkę na dziko przybylo sporo osób, w tym mistrzyni świata - Patrycja ! :) przyznam, że atmosfera biegu była przemiła, piękny las i kibice, późniejsze ognisko i rozmowy - uczyniły z tego biegu fajne spotkanie towarzyskie. A i słoneczko spoglądało z nieba nieprzerwanie. W rolę bałwanów wcieliły sie trzy bobry: Edyta, Waldemar i Ja. O wynikach nie mówmy, bo w tym dniu liczyły sie tylko bałwany ;).

BIEG MORSÓW W MOSTÓWCE                         18.02.2018

Wyniki
dystans 10 km
Darek Gotowiec - 55.00
Grzegorz Laskowski - satelita nie zdążyl go namierzyć :)
pomysł biegu powstal w czwartek, w piątek były juz medale, a w niedzielę na biegu stawiło sie 15 osób, niewątpliwie świrów :) Z relacji Darka wiadomo, że było tak gorąco, że musieli się kłaść na śniegu, żeby sie ostudzić...No i wiadomo...w biegu tym chodziło o to, żeby sie nie ubierać :)

Zimowe Biegi Górskie FALENICA bieg 3 17.02.2018r.
WYNIKI:
9,9 km
Ryszard Mazurek pseudonim artystyczny - Darek - 43.48 (życiówka !)
Janusz Łuczyk - 46.07
Marcin Dymiński - 47.53
Adam Lipiński - 47.58 (życiówka)
Waldemar Zdunek - 52.10 (życiówka)

6,6km
Kasia Michalik - 36,28 (życiówka)
Kasia Marcinkiewicz- 36.29
Agnieszka Andrejew - 39.26

3,3 km
Mariusz Koperski - 19.46
Edyta Zdunek - 20.51 (życiówka)
Trudno skomentować ten wysyp życiówek...jeszcze Ryszarda jakoś mogłabym wytłumaczyć....zgłodniały...wyskoczył po raz pierwszy w tym roku na falenickie góry...i parł jakby dostal jedyną szansę w życiu na ich przebiegniecie...aż z tego pędu powietrza... kosmicznego - czapka mu na szwie pękła...no a na koniec rzekł..."zapas sił miałem...jakiś jeszcze" :)
zdradliwe dosc okazują sie obietnice Waldemara, kótry całkiem rekreacyjnie mial pobiec, bo przecież po co gnać?, czy zawsze trzeba? przeciez bieganie to ma byc przyjemność ;) jak sie okaząło na koniec.....MARZŁ ! ...stąd ta życiówka...Dwie nowicjuszki falenickie - Kasia i Edyta poznają górki lepiej, wiec i łatwiej im pewnie o poprawę wyników :) o Adama zyciowce nic powiedzieć sie nie da...tylko pogratulować !!!! świetny czas !
reszta bobrów pobiegła bezżyciówkowo, ale dzielnie ! GRATULACJE DLA WSZYSTKICH !
A ja tam jednak sobie myślę, że Te zyciówki to przez mój łemkowski dzwoneczek ! :)

K.M 

WIELISZEWSKI CROSSING ZIMA        04.02.2018
Wyniki:
9,6 km

Katarzyna Marcinkiewicz - 51.45
Waldemar Zdunek           - 53.04
Wiesław Szlachta             - 55.57
Agnieszka Andrejew        - 59.30 

Zimowe Biegi Górskie - FALENICA bieg 2  03.02.2018r.

Wyniki:

9,9 km
Marcin Dymiński    -  47.06
Janusz Łuczyk        - 47.18
Adam Lipiński         - 49.42
Waldemar Zdunek  - 56.00

6,6 km
Katarzyna Marcinkiewicz -  35.01
Katarzyna  Michalik          -  36.42      DEBIUT FALENICKI ! ŻYCIÓWKA !
Agnieszka Andrejew        -  40.55

3,3 km
Mariusz Koperski     -  20.08
Edyta Zdunek         -    21.02      DEBIUT FALENICKI ! ŻYCIÓWKA !
"...No i stało się, zaliczyłam kolejny bieg górski tym razem w Falenicy. Ruszyłam na start. Początek był dobry, jedna górka, druga górka, trzecia górka i nagle „błysk” przyszło pytanie ile jeszcze tych górek do pokonania? Niesamowity doping Waldusia i Marcina na trasie pomagał mi pokonać
kolejne górki, które wyłaniały się w momencie, gdy łapałam oddech, myśląc że to ostatnia. Bieg trudny i wymagający, ale do wykonania i ponownego stawienia mu czoła. Trasy nie znałam zupełnie, ale to nic teraz jestem psychicznie bardziej przygotowana i wiem czego się spodziewać.
Dodatkowo jeszcze sprzyjała w tym dniu pogoda, było sucho i całe szczęście, bo lód i deszcz już zaliczyłam."
                                                                                  Edyta Zdunek

"...Górki są fajne jako sprawdzian siły i kondycji - wymagające, 14 podbiegów daje popalić. Ale zdecydowanie polecam, ile można biegać po płaskim..."
                                                                                            Kasia Michalik

PÓŁMARATON CROSS KSIĘŻYCOWY W OZORKOWIE, czyli jak szybko biega się połówki z ozorkiem na wierzchu                                                                                                                   27.01.2018

Janusz Łuczyk  01:53:33 miejsce open 43
 Adam Lipiński  01:54:08 miejsce open 45

Na trasie bardzo dużo błota, mgła, czołówka nie przebijała się przez mgłę i nie było widać gdzie wyląduje stopa. Jedzenie dobre, sauny po bieganiu. Adaś tuż za mną. Najprzyjemniejsza cześć trasy to las, cisza, czołówka, tylko oddech hałasował...                                                                     
                                                                                                                 Janusz

WESOŁE  BIEGI GÓRSKIE   bieg 3         23.01.2018r.                    

WYNIKI:
6km
Waldemar Zdunek - 36.05

2km
Edyta Zdunek - 14.29
.....Najtwardsi z najtwardszych wystartowali w tym dniu w Wesolych Biegach Górskich - Edyta i Waldek. Resztę wesołych bobrów opanowala zaraza uniemożliwaijąca bieganie. Warunki na trasie nie sprzyjały robieniu życiówek, raczej trzeba było bardzo uważać żeby dobiec cało do mety, ślisko, mokro, czyli....nie było lekko. Ale jak wiadomo poradzić nic na aurę nie można, trzeba warunki z pokorą przyjąć i przeć do przodu ! i tak tez uczynili Edyta i Waldemar ! Gratulacje !

                                                                                        K.M

BIEG CHOMICZÓWKI                                       21.01.2018r.

WYNIKI
15 KM

MICHALIK Katarzyna - 01:21:01
KOPERSKI Mariusz   - 01:35:38
    "......W tym roku na Biegu Chomiczówki pojawiła się nasza skromna, dwuosobowa reprezentacja.
Ja byłam tam pierwszy raz, ale widać Bobry są tam bardzo dobrze znane, bo dużo ludzi nas zagadywało, pytając o innych. No i znalazło się też paru kibiców, dopingujących "boberki"!

Mariusz dorwał mnie jak odbierałam swój pakiet startowy, a potem żartując, spacerując i podskakując (by za bardzo nie zmarznąć) bardzo miło spędziliśmy czas. Towarzyszył nam jeszcze mój znajomy - Mikołaj.

Mimo zimowej aury i bólu brzucha (dziewczyny zrozumieją) biegło mi się całkiem dobrze, do czasu, gdy złapał mnie skurcz... chwilę po tym, gdy dogonił mnie Kuba Aksamit! Ale udało się jakoś doczłapać do mety :) "
                                                                                            Kasia Michalik

II ZIMOWY MARATON ŚWIĘTOKRZYSKI 20.01.2018r.

WYNIKI
48 KM  przebiegli DAREK GOTOWIEC  i MARCIN DYMIŃSKI   w czasie -  6.33
50 KM  przebiegli KATARZYNA MARCINKIEWICZ I WALDEMAR ZDUNEK  w czasie 7.50

jesli ktoś się zastanawia czy braliśmy udział w tym samym biegu i czy oby napewno był to maraton, to odpowiem...Tak...z nazwy maraton, ale własciwy dystans biegu miał ok. 46 km. A my pogubiliśmy siĘ trochę w lesie i wyszedł nam taki mini ultra :)
3…2…1…Start!!! Start, ale nie do biegu…tylko do zapisów na Zimowy Maraton Świętokrzyski.
       W pośpiechu wszystko przy wprowadzaniu danych mi się myliło. Kiedy myślałem, że już mnie zapisało, na liście startowej nie zatwierdzało. Niecałe 4 minuty zapisy trwały i po sprawie. Byłem z niemała zły, że się nie dostałem. Wszystkich zainteresowanych powiadomiłem, a sam nie zdążyłem. Cieszyłem się jednak, że udało się dostać na listę Darkowi, Kasi i Waldkowi. Co to za kultowa impreza (drugi rok dopiero organizowana, a jakże obstawiana i już „kultowa”).
         Pomyślałem… „dobra…” to pojadę treningowo pobiec i moim Bobrom potowarzyszę. Niespodziewanie jednak zwolnił się pakiet startowy kolegi Mariusza - (Ultrasa - pierwsza klasa!), który złapał kontuzję, więc pojawiła się możliwość, że pobiegnę legalnie, a On z Gizelą i tak z nami pojadą i potowarzyszą i powspierają w trakcie biegu. Także w miłym gronie 6 – osobowym, w 6 – osobowym wozie Mariusza czekały nas owocne 3 dni w Górach Świętokrzyskich.
        Jako nastolatek po tych góreczkach chodziłem i jakoś z tego co pamiętam wtedy się onudziłem. Mając do porównania inne pasma, te góreczki wypadały cienko. Chyba wystarczająco i dokładniej ich wówczas nie zwiedziłem, bo po raz kolejny odkrywam ich czar, urok i zalety. Począwszy od różnorodności terenu i ciekawostek przyrodniczych po prawdziwie zimową scenerię.
        Po rozlokowaniu się w super apartamencie w Kielcach, zarezerwowanym przez zawsze świetnie zorganizowaną Kasię, pojechaliśmy po pakiety do gigantycznego Europejskiego Centrum Edukacji Geologicznej na Rzepce. Dostaliśmy fajne czapeczki i mapki z miejscami punktów kontrolnych do podbijania. Następnie biegiem udaliśmy się na noce zwiedzanie Chęcin z lokalnym żywiołowym przewodnikiem Dominkiem Kowalskim. Po nocnych wrażeniach, późno przyszło nam się położyć spać, bo dopiero po północy, a przed 5 staliśmy już na baczność.
        Dylematem jest zawsze jak się ubrać. Nabrałem strojów jak strojna damusia, licząc na różne, nawet ekstremalne warunki, ale zaledwie -3C i bezwietrzny, słoneczny dzień zapowiadał dobre warunki. O 6.30 ustawiono nas do wspólnego zdjęcia ze wszystkimi biegaczami (wywołane dano nam na mecie) i następnie przewieziono na miejsce startu. Wyluzowani, nie wiem nawet kiedy wystartowaliśmy. Do tej pory żałuję, że nie zdążyłem porobić Kasi i Waldkowi zdjęć już na samym początku biegu (ale było dość tłoczno i wąsko na pierwszym odcinku). Nadarzająca się ku temu okazja była już po 1km, kiedy zaczęliśmy napierać na malowniczą Górę Miedziankę , która zaskoczyła mnie sowim pięknem i surowością. Ostra, skalista, wyrąbista, by przez chwilę nieuwagi nie wyrąbać się i zębów nie stracić. Tam u szczytu zrobił się mały koreczek, ale był dzięki temu czas, by nacieszyć się widokami wschodzącego słońca nad panoramą świętokrzyskiego płaskowyżu. Serce z nagłego dużego wysiłku zaczyna właściwie bić jak na biegacza przystało, czyli walić jak młot pneumatyczny w brukową kostkę. Wszystko co jeszcze z członków jest przystałe z czasem wybudzi i płynnie przejdzie czysty nieskrępowany dynamiczny ruch. Tylko na to czekam, bo na razie śpię i ociężale posuwam się do przodu. Dla towarzystwa Gizela dołącza się treningowo na fragmencie trasy. Moje nowe ultra lekkie kijki spisują się rewelacyjnie. W ogóle nie czuję, że je mam. Mój plecaczek przerobiony przez Kasię jest teraz super poręczny i bardziej funkcjonalny (co za tym idzie bardziej naładowany).
          Darek partneruje mi na trasie od samego początku i z ranka jest dla mnie motorem napędowym. Nie napinamy się specjalnie z tempem, pod górki świadomie technicznie podchodzimy, a na zbiegam, które mają idealne nachylenie aż fruniemy. Wszystkich uczestników obowiązuje 14 godzinny limit czasu, pozwalający na swobodne ukończenie ponad maratonu w tempie marszu. Trasa przebiega głównie przez znakowane szlaki turystyczne. Biegniemy przez Grząby Bolimowskie do Góry Jedlinicy, za którą mamy pierwszy punkt kontrolny z wodą i ciastkami. Dodatkowo Mariusz z Gizelą wzmacniają nas herbatką. Przekazujemy informację przez Mariusza, by Kasia z Waldkiem broń Boże nas nie gonili, tylko swobodnie sobie biegli i napawali się urokami trasy. A jest klimacik, cisza, wszędzie biało i szadzią zmrożone drzewa, miejscami dodatkowo dla utrudnienia dość ślisko, ale przy tym czujemy przemiły komfort termiczny. Czasami biegniemy prawie sami, nikt za nami, nikt przed nami. W oddali widać już Zamek w Chęcinach. Ciągniemy do niego długą, lekko pod górę asfaltową drogą i takie proste są najbardziej nużące i wybijające z rytmu. Dobrze, że nie ma tu teraz na tej otwartej przestrzeni, huraganowego wiatru jaki hulał tu dwa dni wcześniej. Zdobywanie podnóża zamku daje się odczuć, a to dopiero 1/3 trasy za nami. Zbiegamy przez chęcińskie ryneczki do kolejnego punktu kontrolnego na zupkę pomidorową, colę, owoce i ciastka. 10min ciepłego wytchnienia na punkcie znakomicie przygotowanym przez wolontariuszy punkcie żywieniowym.
         Wzmocnieni biegniemy w stronę Góry Żakowej i Jaskini Piekło. Na trasie towarzyszą nam fotografowie, więc pozujemy minami i sylwetkami odpowiednio do poziomu wysiłku. Diabły i ich drewniane rzeźby, starają się byśmy zboczyli z drogi i skusili się na wejście do którejś z jaskiń. Gdzieś jednak po cichu liczymy z Darkiem wyrobić się z całą trasą w 6 godzin. Jak czas pokaże będą to marzenia ściętej głowy…Kolejne wymagające uwarunkowania terenowe, a także atrakcyjne i obfite punkty żywieniowe skutecznie spowalniały nasze zapędy. Pojawia się właśnie kolejna niespodziewana demotywacja, czyli dodatkowy punkt z kotłami podwieszanymi na paleniskach, a owych garach pięknego koloru zawiesina, która okazała się herbatką z pomarańczami i pigwą nasączoną obwicie procentami…Jakież to było pyszne i rozgrzewające. Ten smak długo w pamięci mi pozostanie. Do tego napotkaliśmy naszego znajomego sympatycznego przewodnika Dominika z którym cyknęliśmy sobie zdjęcie ku sławy i ku pamięci.
         Co jakiś czas rozważamy z Darkiem, jak tam Kasia z Waldkiem sobie radzą i gdzie mogą teraz być. Kontakt z Mariuszem i Gizelą naświetla nam usytuowanie i samopoczucie naszych dzielnych Bobrów. Podziwiam ich za determinację, dobre tempo i że tak mało czasu spędzają na punktach żywieniowych, ze szpon których w moim przypadku ciężko się wyrwać. Trafia im się na nieszczęście pomyłka na trasie i dokładają km, więc niwelują straty czasowe na postojach. Kasia zapomniała karty do podbijania potwierdzeń na punktach kontrolnych, ale organizatorzy przymykają oko i wystarcza tylko karta Waldka na ich oboje. Jak zespół to wespół. Jedno na drugie może liczyć. Tak jak ja na Darka, kiedy ciągnął mnie przez pierwszą część trasy, tak ja teraz wspomagam jego. Kofeina zaczęła działać, a dodatkowe uskutecznianie mojej nowej techniki biegowej zaczęło przynosić niebywałe rezultaty. Biegłem prawie bijąc się piętami o pośladki, przyjmując pozycję lekko pochyloną jak drzewo podcięte u pnia i miało zaraz paść, tak i ja jak ścięty leciałem…To wspaniała technika, która pozwoliła czuć mi się lekko do ostatnich metrów.
       Jedną z największych atrakcji trasy była wymagająca Góra Patrol (niektórzy myśleli, że będzie tam patrol, ale na rzeczy coś było, bo trzeba było się na niej pilnować). Nie dość, że na podejściu wyciągnęła z nas sporo energii, to pomyłka na niej przy rozwidleniu szlaków, mogła kosztować zbyt wiele. A dosłownie nawrót i ponowną jeszcze stromszą wspinaczkę. Martwiłem się, by Kasia z Waldkiem skręcili w tym punkcie właściwie, ale poradzili sobie tym razem bezbłędnie zachowując szczególną ostrożność. Tak samo świetnie i pewnie zeszli na maksymalnej stromiźnie z najostrzejszego zbocza tej góry do samego jej podnóża. Oj dostały w kość na tym zejściu nasze podudzia.
       Doszliśmy do punktu żywieniowego z moim ulubionym kapuśniakiem, gdzie naładowałem do pełna bukłak z colą, ale za krótko odgazowywałem. Jako że napęczniał od gazu, że aż w plecy uwierał, bez namyślunku odkorkowałem ustnik rurki bukłaka…i zrobiła się niezła na kilka metrów tryskająca colowa fontanna. Dobrze, że nie odetkałem ustnika zębami jak to zazwyczaj robię…
Po postoju z przygodami, na nowo od innej strony trzeba było zdobyć Górę Patrol. Bardzo mnie to ucieszyło, choć wolno się wchodziło, ale za to jakby wąwozem wtulonym między dwa wniesienia. Taki jar idealny na zasadzkę watahę wilków na dwóch nieporadnych człapiących i sapiących niedźwiadków. Fantastyczny odcinek! Tym bardziej brawa dla Kasi i Waldka, bo na pewno i im się też podobało, a cenzuralne słowa zachwytu opiewały tą górę.
       Na 4km przed metą i ja popełniam błąd nawigacyjny i zmylam trasę o jakieś 500m wzwyż. 20min dodatkowej straty w plecy. Morale lekko podupadają. Meta wydłuża się nam niemiłosiernie. Czas na który liczyliśmy umknął w siną dal. Do tego do końca czekał nas tylko asfalt, a stopy jednak przyzwyczaiły się do miękkiego. Satysfakcja jednak z uroku i warunków na całej trasie Maratonu Świętokrzyskiego i nieskrępowanie poczuciem, że to jakiś wyścig rekompensuje cały włożony wysiłek. Ostatni sprint ku mecie pieczętuje gong tybetański. Czas i zajęte miejsce zupełnie się nie liczy. Nie było ogólnej klasyfikacji. Oporządzamy się i wzmacniamy zupą gulaszową. Wyglądamy co chwila Kasi i Waldka. Jesteśmy pod dużym wrażeniem, że w niecałe 1:20 za nami meldują się uśmiechnięci i z niedosytem na mecie. Widząc, że brakuje im nieznaczenie do pełnych 50km, dobijali kółeczka już za metą. Pokazali charakter!!! Ze śpiewem na ustach: „Bo jak nie my, to kto…” 
P.S Jakby nam było mało…po przybyciu na bazę wybieramy się na długi spacer na podkieleckie wyrobiska i na starówkę, i do późna toczymy długie Polaków rozmowy, a następnego dnia dociskamy śrubkę, szukamy geogeszy pod Chęcińskim Zamkiem i łazimy po skałkach w Rezerwacie nad Nakłem. Na schłodzenie i mięśni rozluźnienie rozgrywamy bitwę na śnieżne kulki.
Oj dostało mi się…
MD

 IV ZIMOWY PÓŁMARATON GÓR STOŁOWYCH                                                                                                                                           20.01.2018r.

WYNIKI:

   21 km - 2.30 h - miejsce 47 na 506 zawodników !!!!  przewyższenie +1050/-850m
        "...Miłośnicy biegania w śniegu i pod górkę podczas ostatniego weekendu rozjechali się po Polsce. Niektórzy udali się w Góry Świętokrzyskie (na pewno wspomną o tym). Mi udało się dotrzeć w Góry Stołowe. Oprócz mnie na starcie Zimowego Półmaratonu Gór Stołowych stanęło 506 zawodników. Wystartowaliśmy z Karłowa. Trasę znałem dosyć dobrze (biegłem nią trzeci raz), co nie uchroniło mnie przed obraniem błędnej strategii. Tym razem za bardzo oszczędzałem się na początku dystansu, co skutkowało tym, że do mety dobiegłem ze sporym zapasem sił, za to ze słabszym wynikiem niż poprzednim razem. Ale przecież wiadomo, że wyniki to nie wszystko, a czasem nawet właściwie nie znaczą nic. Góry Stołowe to mój faworyt jeśli chodzi o miejsce do biegania i sam fakt, że mogę tam biegać jest już dla mnie niezwykle ważny. Marzy mi się, byśmy wystartowali tam kiedyś w zwiększonym bobrowym składzie..."
                                                                                         Gab

dzika  FALENICA  - BIEG 1                       20.01.2018r.

WYNIKI:

9,9 km
Janusz Łuczyk -  49:28
Adam Lipiński  -  51:42

6,6 km
Mariusz Michalik - 34:30
Agnieszka Andrejew -  42:05

3,3 km
Mariusz Koperski - 21:23
....od dawna chodziły słuchy, że organizatorzy szykują niespodziankę na jubileuszową, XV edycję biegów Falenickich....ale, że będą to dziki??? nikt nie przypuszczał... nawet one same...postawione ot tak... po prostu... po środku galopującego tłumu biegaczy... patrzyły zdziwione, nie wiedząc jaką mają pełnić rolę w tym wydarzeniu....wydawać by sie mogło, że na bobrowych zawodnikach wrażenia wielkiego nie zrobiły...może największe na Mariuszku Michaliku, bo biegnąc uparł się, żeby jednego do Bobrów przyjąć i koniecznie goniąc dzika chciał mu koszulkę bobrową nałożyć :) stąd też czas w biegu tak zacny...
Największą bolączką Januszka był brak Marcina, czyli... jak nikt nie goni króliczka ( patrz. Januszka) to i zabawy nie ma ;) nie miał Januszka kto gonić to i dziki nie pomogły...chociaż pewne obawy jednak przed dzikami Janusz miał, wspominając coś o jakis trufelkach...że chronić je musiał :) ale co, jak i dlaczego...trudno sie domyślić...Agnieszka narzekała, że trudno, cięzko, o dzikach nie wspominając.
Mariuszek Koperski...trener Nasz jedyny i słuszny !!!... założywszy swoje kultowe buty... ślizgiem Falenicę zdobył...zrobił to tak szybko, że migawki fotografów zdązyły tylko raz uwiecznić go na zdjęciu...Zagadką jak zwykle pozostaje Adaś, bo nie dopuszcza do siebie paparazzi, kolegom nie zwierzył się jak mu się biegło...nie puścił pary z ust, czy lęk przed dzikami czuł lub czy one przed nim...Jedno co wiadomo napewno, - został gwiazdą foto tej edycji...ilość zrobionych Mu zdjęć przerosła moje oczekiwania...więc czy biegło mu się dobrze, czy bał sie dzików....w tej sytuacji schodzi na drugi plan...

ze słyszenia...plotek i poniekąd naocznych świadków relację zdała K.M 

WESOŁE BIEGI GÓRSKIE (edycja zimowa) BIEG 2 13.01.2018r.

WYNIKI:

2 km
Edyta Zdunek - 12.37

6km
Mariusz Michalik - 31.39
Katarzyna Marcinkiewicz - 32.16
Waldemar Zdunek - 33.43

10km
Marcin Dymiński - 48.08
....nieczęsto zdarzają się takie biegi, w których każdy z Nas poprawia wynik tak znacznie :) 
może ta 13 tka w dacie ?...może ten wiatr...może zwykła rywalizacja... ?napewno WALECZNOŚĆ !!!!
.......Mariusz, ten nielubiący górek miał mnie pokonać tym razem  i pokonał !!!! i to jak ! miał złamać 32 min i złamał, ale ja tanio skóry nie oddałam, pobiegłam ponad minutę lepiej niż tydzień wcześniej i w granicach swojej życiówki z 2015r. Waldemar myślał, że się nie poprawił, ale na mecie okazło się, że pobiegł minutę szybciej, ustanawiając swój nowy rekord. Edyta, tym razem nie zaliczyła upadku i myślała, ze pobiegła gorzej, a pobiegła lepiej ! No i Marcin...dla niego największe gratulacje ! bo wysiłek największy, a i czas rekordowy !! każdy kto biega w Wesołej wie, że złamać tam 50 minut na 10 km to ciężka robota !!! Marcinowi to się udało !!!,waleczność do końca, zaciętość... no i nasz doping !  nowa życiówka w tym biegu !!! 50 minut złamane i to jak !, nie jakoś tam pitu pitu ale o 2 minuty ! Gratulacje !!!!!
                          a warunki nie były sprzyjające...silny zimny wiatr szargał naszymi członkami  :) i co ??? ....BO JAK NIE MY TO KTO ??? :) :) 

Jeśli tak dalej pójdzie z tą naszą walecznością to aż sie boję co napiszę o biegu Nr 6 :)

i znowu, myśląc o tym dniu na usta me ciśnie się....LA la la la la la :) LA ! 
                                                                                                                                    K.M

HYMN   BOBROWY 
                                                                a było to tak....
.....od dawna tłukł mi się pomysł piosenki....hymnu, dla Boberków....tak żeby coś zanucić przed biegiem, lub po...;)
Marcin rymy składał, muzykę podkładał....nic mi nie pasowało ;) ...aż zapuścił raz.... muzę Mezo " Bo jak nie my to kto ?..."
...słucham słucham  i  mówię - " Marcin !!! idealna na piosenkę...hymn BOBRÓW!!!..." 
...Marcin uszami przystrzygł i pochwalił... " tak !  to super piosenka dla Nas " 
...no i głosami DWA ZA...przeciw NIE MA :) OGŁASZAMY ! Proszę nauczyć się Refrenu ! 
  I ..śpiewać!  śpiewać kiedy popadnie !!! :) bo piosenka TA w DUSZY NAM GRA !!! :)

P.s. Mrozu wie :)... i powiedział ..." Idźcie i śpiewajcie !..." :)

K.M
REFREN:
Bo jak nie my to kto?
Bo jak nie my to kto?
Bo jak nie my to kto o o o?
Bo jak nie my to kto?
Bo jak nie my to nikt tego lepiej nie zrobi tu!....

WESOŁE BIEGI GÓRSKIE  (edycja zimowa)  BIEG 1       06.01.2018r.

WYNIKI:
                            2 km
                            Edyta Zdunek - 13.01, K40/2

          6 km
          Katarzyna Marcinkiewicz - 33.22, K40/1
          Mariusz Michalik              - 33.33, M30/5
          Waldemar Zdunek          -  34.38, M50/1 
  la la la la la la la !!!!! ...la la la la la la la !!!!!  la la la la la la la !!!!! ...la la la la la la la LA LA  LA ;)
 
.........to ja tyle w sprawie tego biegu ;)         
                                                            Katarzyna Marcinkiewicz .... 

2017  rok

SYLWESTER  W   ZA......................WOI     29.12.17-02.01.18


CZARNA MAŃKA      świątecznie                              26.12.2017r.

....no i spotkalismy sie z Mańką w drugi dzień świąt....sapaliśmy ...dyszeliśmy ale trening zrobiony !!!
w nagrodę było słońce...ognisko i gość ze Słowenii :) 

BIEG PO CHOINKĘ ...               ORŁO                    17.12.2017r.

Wyniki:
15 km
Adam Lipiński - wynik dokładnie nieznany, ale wszyscy twierdzą, że dobry...

5km
Andrzej Białek - chyba złamał 1 h, dokładnie nie wiadomo ile... ;) ponoć był przed Ryśkiem
Ryszard Mazurek - pewne jest, że złamał 1 h, czas uzyskany z zegara słonecznego - 59 min
Leszek Rosa -  pierwszy z trzech muszkieterów, złamał 59 min...w nagrodę dostał choinkę...
W powigilijną bobrową niedzielę czterech śmiałków, w tym trzech zwanych przez pierwszego  muszkieterami wybrało się na BIEG PO CHOINKĘ...po choinkę...

dziwna to historia, bo w orłowskim lesie był bardzo zróżnicowany poziom dostępnego tlenu...nie wiadomo z jakiej przyczyny... czy to miało związek z róznorodnością drzewostanu, czy z innymi siłami nadprzyrodzonymi...nikt nie potrafi wytłumaczyć...Jedno jest pewne...sprawiedliwości tlenowej w tym dniu nie było.....

Na ten przykład... Adam L. ....miał dużo szczęscia tego dnia...nie wiadomo dlaczego własnie ON !!!...może dlatego, że był bardzo grzeczny na bobrowej wigilii ???...Gdy dotarł na miejsce startu...wziął głęboki oddech...poczuł jak całe wnętrze wypełnia mu tlen...pomyślał...."nigdy nie miałem w sobie tyle tlenu...wystartuję na 15 km i wygram najpiękniejszą choinkę..." I tak też uczynił....WYGRAŁ  najpiękniejszą choinkę ;)... ludzie z zachwytem patrzyli jak mknie po orłowskich ścieżkach...liczni próbowali uwiecznić jego triumf na zdjęciach, lecz nikomu się to nie udało !!!! Gratulujemy Adaś !!!! Widzisz...bycie grzecznym popłaca....

Nieco gorzej było z trzema muszkieterami....Ci stanąwszy na starcie wzięli głebokie wdechy i .....tlenu ani ciut ciut...Andrzej najmniej był tym zszokowany, bo od dawna tlenu do biegania nie ma...ale Rysio??? ...On !!!... zdobywaca 100 półmaratonów !!!... najostrzejszy przecinak rowerowych tras....
Nie miał tlenu !!!!.... winą obarczyć próbował Andrzeja, że ten mu niby tlen zabrał, ale jak miał zabrać jak sam nie miał??? Ciało Ryszarda wypełnione było jedynie oparami dziwnie nieznanego gazu...więc jak biec???....jak???... udało się !!!!...5 km bez tlenu...złamana godzina...jest sukces biegowy !!!!

Leszek...trzeci muszkieter....nie poddał się...on wie jak walczyć...gaz dziwny zamiast tlenu krązył w jego członkach również, ale nie dawał posobie poznać, że mu trudno, że ciężko...Jego celem było zdobyć choinkę,może urody nie pierwszej, ale jednak....

No cóż...cisną się na usta słowa kolędy "...cuda cuda....ogłaszają..."

Ten bieg cudem był ! 


                                                                                 świątecznie Katarzyna Marcinkiewicz ;) 
Ps.dla pocieszenia powiem, że ja równiez miałam problemy z poborem tlenu w tym dniu ;)

WIGILIA  BOBRÓW 16 grudnia 2017r.

spotkanie wigilijne...moje trzecie z Wami...
kto chciał...mógł, czuł potrzebę ...BYŁ..

patrzę dziś na zdjęcia, po kolei.... na każdego z Was...
        Jest kilka osób dla mnie tak ważnych, że bez nich nie byłabym tu juz trzy lata. Na te osoby zawsze mogę liczyć, zawsze widzę ich entuzjazm... pomagają mi swoją obecnoscią w życiu...
    Ile ja zyskałam  nowego...odkąd jestem z Wami...za długo by mówić...zasialiście we mnie tyle  ziaren, że pozbierać sie nie mogę :D :D
...patrzyłam jak przybywacie, choćby na krótką chwilę, ale żeby być...spotkać się i za to Wam baaaardzo dziekuję !!!!!
......przez swoją obecność uszanowaliście Nas wszystkich i samych siebie i Staszka, którego nie znałam, ale Wasze wspomnienia o Nim sprawiają, że mam takie przekonanie, że był ciepłą haryzmatyczną osobą i jest dla mnie ważny,  bo zorganizował wokół siebie fajnych ludzi....I chciałabym zachować jak najwięcej z tego co kiedyś On ustalił...( nawet kiełbasę i boczek na wigilii :)...jesli tak Was gościł u siebie ;)
...niektórych widzę tak rzadko...
....możemy się mijać na zawodach, ale na wigilię wszyscy powinnismy zjechać w jedno miejsce i się zobaczyć !!!!!
...tych, którzy nie mogli być naprawdę...rozumiem, tych którzy nie chcieli być - nie rozumiem...!!!!!

ależ to była cudna ...niekonwencjonalna wigilia !!!!!! kto był wie...
Dziękuję wszystkim !!!!! Aj lowiu Was :)

                                            Katarzyna 

III BIEG WOLNOŚCI Warszawa Białołęka     10.12.2017r.

WYNIKI:
DYSTANS 13 KM

ZDUNEK Waldemar (M50 - 10)  01:04:42
MICHALIK Mariusz (M30 - 59) 01:05:25
MICHALIK Katarzyna (K20 - 12) 01:09:00

....na biegu Wolności i Solidarności spotkała się rodzina Michalików ;) :)  i Waldek Zdunek, który po połówce toruńskiej BYŁ i zmartwienie miał... czy biec dobrze podoła....
Jak się okazało...podołał !...podołał aż tak jakby wcześniej nigdy zmęczony żadną połówką nie był...
A  a nawet należy przypuszczać, że owa połówka mocy mu dała !...

Mariuszka M uporczywy kaszel polubił bardzo... przykleił sie do niego i długo nie odpuszczał, stąd i waleczność w biegu Mariusza była odrobinę mniejsza....

"...było fajnie, na początku zimno, ale szybko się rozgrzaliśmy, sporo terenu, jaki lubię - miękki: drogi gruntowe, ale nie za bardzo błotniste - w sam raz. Trzeciej pętli już mi sie bardzo nie chciało biec, ale na koniec dałam radę nawet trochę przyspieszyć..."
                                                                                tak króciutko bieg ten wspomniała Kasia 

MIKOŁAJKOWY BIEG PRZEŁAJOWY W LEGIONOWIE    09.12.2017r.

Wyniki:
6km
Agnieszka Andrejew - 33.26 -  k40 -2 GRATULACJE !!!!!

WESOŁE BIEGI GÓRSKIE edycja jesienna FINAŁ  9.12.2017r.
WYNIKI z biegu
6 km
Katarzyna Marcinkiewicz - 33.27 k1

KLASYFIKACJA KOŃCOWA CAŁEGO CYKLU
Katarzyna Marcinkiewicz (6km)  - kobiety open -m. 3 i  k40 - m.1
Marcin Dymiński (10km) - open - m.17, open mężczyzn - m.16, m30 - m.5 !!!! ( ładnie !!! )
...udało się dotrzeć na bieg finałowy, udało się dobrze pobiec.Trzy mocne biegi po górkach zakończyłam trzecim miejscem w open kobiet i pierwszym w kategorii....najbardziej jednak cieszy mnie moja dość dobra forma górkowa, udało się we wszystkich biegach nie podejść ani kawałeczka, to mój sukces.
Z biegu finałowego najbardziej zapamiętam dzwoneczek z łemkowyny, którym Marcin dzwonił i nadawał fajne równe miarowe tempo biegaczom. No cóż...Wesoła na dobre chwyciła mnie za serce, dlatego na zimowych biegach będe również....

                                                K.Marcinkiewicz

ŁÓDZKI  PÓŁMARATON  MIKOŁAJÓW    03.12.2017r.

WYNIKI:
półmaraton

Janusz Łuczyk    - 1.49  m.38
Ryszard Mazurek - 1.53 m. 57
Adam Lipiński     - 1.55 m. 65 
powiem jedno....wyglądają w tych wdziankach słodko...wszystkie Mikołaje świata wymiękają....tylko ich połozyć do kołyseczki , pieluszki , smoczuś i luli luli :) no dobra...kazdy może mieć skojarzenia ;)
                                                Panowie !!!! wygladacie pięknie !!!!
ale do rzeczy....
zasłyszane informacje o biegu od pięknych krasnali to : bieg bardzo fajny, ciekawy teren, nierówny, błotnisty, mokry, zakrętasowaty, kilkukrotnie górkowaty, wymagający,  dwie pętle, stadnina koni tuż tuż, dobre punkty  żywieniowe, trochę śniegu, ale potem wyszło słoneczko !!!!! no i najważniejsze !!!!
cudna koszulka w pakiecie :)

niezbyt dużo tych opowieści o biegu...gdzieś pod skórą czuję, że panuje dziwna zmowa milczenia wśród krasnali ;)

                                                  Katarzyna Marcinkiewicz

TOWARZYSKI BIEG ANDRZEJKOWY bez Andrzeja    03.12.2017r. Janówek

                                                        >>>>>>filmik z drona>>>>>>>>
Dystans - 8 km
          uzyskane wyniki zostaną opublikowane za rok... ;)
Udział w biegu z Bobrów wzięli : Agnieszka Andrejew, Kasia Marcinkiewicz i Marcin Dymiński...

IV RODZINNY BIEG MIKOŁAJKOWY W OSTROŁĘCE    03.12.2017r.

Wyniki:
DYSTANS 5 KM  z okładem :)
Katarzyna Michalik - 24.40 
          W niedzielę postanowiłam wybrać się na bieg do Ostrołęki. Pojechałam pociągiem z Tłuszcza, zabierając ze sobą również rower – stację PKP i miejsce imprezy w Ostrołęce dzieliło jakieś 5 kilometrów.Impreza zaczynała się o 10.00 biegiem dla najmłodszych wokół fontanny w parku.        Najmłodszy uczestnik ukończył bieg „na śpiocha” w wózku mamy. Starsi biegacze mogli startować na 2,6 lub 5,2 kilometra – jak większość biegaczy, wybrałam ten dłuższy dystans. W pakiecie startowym każdy uczestnik otrzymywał mikołajową czapkę i naklejkę z numerem startowym. Nie było elektronicznego pomiaru czasu.Atmosfera na biegu była naprawdę miła – było dużo rodzin z dziećmi, trochę przebranych Mikołajów, z głośników leciała świąteczna muzyka. Ciepła dodawały nie tylko postawione koksowniki, ale i bardzo sympatyczna pani prowadząca imprezę. Biegło mi się bardzo dobrze, mimo że spora część trasy przebiegała po kostce brukowej. Rekompensowała to jednak znakomita, słoneczna pogoda.
        Bieg oficjalnie ukończyłam jako dziesiąta spośród kobiet… ale powiem nieoficjalnie, że na mecie finiszujących spisywał pan, który mnie po prostu nie widział i dobre kilkanaście sekund stałam obok z zawieszonym na szyję medalem, próbując zwrócić na siebie uwagę i widząc, jak wpisuje na listę osoby, które wbiegły za mną… aż mi się zrobiło przykro, choć kiedy na mnie spojrzał to w końcu zobaczyłam, że… pan jest zezowaty. No dobra, miał prawo mnie nie widzieć… a poza tym jestem kiepska w zwracaniu na siebie uwagi. Nie kłóciłam się już o wpisany czas 24:40, tym bardziej, że zaczynało wbiegać na metę coraz więcej biegaczy. Sama też nie miałam żadnego zegarka, by zweryfikować czas po swojemu.Przed biegiem musiałam skorzystać z toalety i… niestety organizator nie zadbał o przygotowanie takiego przybytku, za co niestety duży minus ode mnie. Uratowała mnie pani z pobliskiego marketu, więc po biegu poszłam jej podziękować jeszcze raz i kupiłam dużą czekoladę. Mam nadzieję, że nie miała z tego powodu problemów. Po biegu zostałam, zajadając się pyszną grochówką i oglądając dekoracje do ok. 11.40, ponieważ pociąg powrotny do Tłuszcza miałam kilka minut po 12.00.Podsumowując: bawiłam się dobrze, najadłam pysznej grochówy, przejechałam małym spalinowym pociągiem… i pobiegłam chyba też nie tak źle (tu pozdrawiam pana, który mnie na pewnym odcinku co chwila wyprzedzał, a potem go i tak doganiałam… aż w końcu odpuścił).

                                                            Kasia Michalik

FESTIWAL  BIEGÓW  MIKOŁAJÓW  W  TORUNIU              
                       PÓŁMARATON  I  PIĄTECZKA        03.12.2017r.  

WYNIKI :
Półmaraton:
Waldemar Zdunek - 1:50:57 (M50 – 39) ŻYCIÓWKA !!!! GRATULACJE !!!!
5 km
Edyta Zdunek  - 28:54 (K45 – 1) ŻYCIÓWKA !!!! GRATULACJE !!!!
Do biegu w Toruniu namówił mnie Walduś oferując swoją pomoc w treningach. Przygotowania trwały 2 miesiące. Chciałam złamać 30 minut. Na treningach złamałam, więc byłam spokojna o wynik. Jednak im bliżej biegu, tym nerwy bardziej dawały o sobie znać, ponieważ był to mój pierwszy, tak poważny
bieg. Na start przy pomniku Mikołaja Kopernika przyszliśmy wcześniej, bo Walduś startował pierwszy, w czapkach mikołajowych i czerwonych koszulkach. Niesamowity widok, wokół pełno Mikołajów, a przy tym jeszcze nastrój świąteczny: ozdoby, muzyka, która rozgrzewała nas przed biegiem, a ciepło nie
było. No i stało się, wystartowałam. Biegnę w swoim tempie. Niesamowite wrażenie, gdy biegniesz i wyprzedzasz. Myślę sobie przystopuj kobieto, bo wysiądziesz, ale to było silniejsze, duch walki czy co? Biegnę, już 3km za mną.Super! Czuje się świetnie! Wąski chodnik, więc trzeba zwolnić, bo ciasno. Ale omijam bokiem i do przodu. Nagle pojawia się długi, ale łagodny podbieg. O nie, dlaczego…, ale daje radę biegnę i patrzę, sporo sił a już słychać głosy z mety. Dobiegłam i jestem szczęśliwa, wynik osiągnięty – plan wykonany dzięki treningom z Waldusiem. Pogoda była bardzo dobra, obawiałam się śniegu lub deszczu, nie lubię jak tracę widoczność. Medal w kształcie czapki Mikołaja, dzwoniący. Autobus zawiózł nas na miejsce, gdzie była meta dla półmaratonu. Dostaje sms z wynikami. Radość i zaskoczenie ogromne. Patrzę i oczom nie wierzę. Czas lepszy niż oczekiwałam i jeszcze I miejsce w kategorii wiekowej. Coś niewiarygodnego dla początkującego biegacza. Jak wysiadłam z autobusu
odtańczyłam taniec zwycięstwa, dosyć nieostrożnie, bo na pasach dla pieszych.
Podobało się to niektórym biegaczom, bo dołączyli do mnie. Myślę, iż bieg bardzo udany, a czas pokaże co dalej. Na mecie czekałam na ukończenie biegu Waldusia. Zaskoczenie, przybiegł szybciej niż przewidywał. Okazało się, że to życióweczka, kolejna w tym roku. Co za rok, oby tak dalej.

Atmosfera biegu wspaniała, trasa ciekawa i urozmaicona.
Trochę asfaltu, trochę cross i błotko, ale z pięknymi widokami toruńskiej starówki, okolicznych parków i lasów. Niestety minusy dla organizatora za brak nagród w kategoriach na 5km i próbę wciskania badziewnych czapek i
niekompletnych pakietów.

            Z biegowym pozdrowieniem Edyta i Waldek

WESOŁE   BIEGI GÓRSKIE...edycja jesienna-bieg 3  02.12.2017

Wyniki:
dystans 6 km:
Katarzyna Marcinkiewicz - 33.38 - k4

dystans 10 km
Marcin Dymiński - 50.27 -  17m/open 
              Kolejna Wesoła....jesienna z nazwy,  w rzeczywistości zimowa. Eksperyment na ten dzień miał polegać na tym...że udam, iż zimy nie ma i pobiegnę jak w lato, czyli rozebrana jak to tylko możliwe :) Jak się okazało przed startem...na pomysł taki wpadłam tylko Ja :) nawet Gizela i jeszcze jeden kolega, zwykle rozebrani... byli dość szczelnie okryci w tym dniu :)
            No cóż...dla mnie eksperyment ten skończył się pomyślnie....owszem, trochę marzłam, ale uczucie, że biega się po śniegu prawie nago jest ekscytujące !!!!... co więcej....biega się szybko !!!! liczyłam na urwanie choć kilku sekund, ale kopny śnieg utrudnił mi trochę to zadanie i na metę przybieglam kilkanaście sekund później niż w poprzednim tygodniu. Ale to bardzo dobra wiadomość !!!! Mój wynik potwierdził, że forma sprzed tygodnia to nie przypadek...Wesołe górki pożeram z dziką zaciętością i co ważne....Nie dam sie dogonić Marcinowi !!!! a On na bank na to liczy !!!! ;) W tej edycji poprawił wynik, co w tych warunakch udało sie nielicznym :) ale o dogonieniu mnie niech zapomni !!         Za tydzień finał !!!! ostatni finałowy bieg nie liczy sie już do klasyfikacji, ale podejmę kolejna próbę poprawienia wyniku...czy przyjmę znowu tę samą rozbieraną taktykę ?? Jasne !!!! i dołożę jeszcze jedną ;) ale o tym w następnym odcinku ;)

                                                        Kasia Marcinkiewicz 

WESOŁE BIEGI GÓRSKIE edycja jesienna...bieg 2          25.11.2017

WYNIKI:
dystans 6 km
Katarzyna Marcinkiewicz - 33.26 k1

dystans 10 km
Marcin Dymiński vel Mac Gyver - 50.29 - 20m/open
Darek Gotowiec vel Mariusz -  56.47 - 38m/open
dzień cudny...
od rana słońce...nawet budzik nie zadzwonił tak mu się dobrze spało :)... Ja... Darek... Marcin...trzy rowery i jedna dętka wyruszyliśmy leśnym szlakiem w stronę Wesołej - na zawody...
Przekonana, że po 21 km intensywnej jazdy  bieg bedzie miał charakter czysto treningowy, stanęłam na starcie wraz z przyjaciółmi....
Ruszamy... najpierw  pierwsza grupa, a w niej Ja.
Wesoła, jak nie Wesoła....bez śniegu, lodu...ŁADNA :) górki jakby mniejsze, oddech łapię po każdej z nich, odpoczywam przed kolejną...zerkam na zegarek...dziwnie dobrze mi się biegnie, nawet szybko. Pierwsze okrążenie, drugie i jeszcze trzecie tylko i będzie meta. Chłopaki zawsze mnie doganiali, teraz nie widzę żadnego. Nie dam sie dogonić...
Na metę wpadam zmęczona, ale z zapasem i dobrym czasem !!!! czyli....rower...nie przeszkodził dobrze pobiec, a może pomógł ??? tego nie wiem, reszta czasu to doping Marcinowi i Darkowi i rozmowy ze znajomymi :) a słońce tak świeciło :)
  Powrót drogą czołgową przez poligon do domu. Okazało się, że jakieś szkło uwzięło sie na mój rower....flak...nauka zdejmowania koła i wymiany dętki. Dobrze, że nie byłam sama :) po wymianie krótka jazda...znowu flak :) torebka po piernikach, łatka, suchy klej i pełna głowa pomysłów Mac Gyverów dwóch :)... dojechałam bezpiecznie do domu :)...
dzień do końca pozostał niezwykły.... jak tylko o nim pomyślę...uśmiecham się i o to chyba chodzi w życiu....

Kasia Marcinkiewicz

BOBRY  Z  WIZYTĄ  U  KRÓLOWEJ...                                                            LONDYN  4-5 LISTOPADA 2017r.
    Londyn nie mógł  się Nas doczekać...od dawna liczył dni do naszego przyjazdu. Wreszcie kiedy nadszedł dzień 4 listopada postanowił tylko przez chwilę postarszyć deszczem....Dalej już było tylko najlepiej...wszystko nowe... stare... kolorowe... szare...ciekawe ...
pytonów bez liku było, co cały czas łuszczyły się z radości na Nasz widok,  a i łuków triumfalskich więcej niż w Rzymie :D, w zasadzie... Egiptu nie ma w Egipcie, a Rzymu w Rzymie...są w Londynie ;)
a czegóż w Londynie nie ma ?...  autobusy... duże, czerwone.. jeżdżą pod prąd...na ulicach..." Look right...look left " :D ... Londyn się postarał....zaskoczył Nas wyborną architekturą, elegancją ale też luzem...nawet kurze łapki w Londynie smakują inaczej...LEPIEJ ;), o pampuchach nie wspomnę...
      ach...kto nie był z nami, pomyśli , że bredzę, ale kto był...wie, że to był cudowny czas śmiechu, który o mały włos nie doprowadził do dwóch poródów, tak urodzić ze śmiechu smiesznie by było  ;)
zabralismy z Londynu wspomnienia....
                        I co, że królowa z tektury była ???? ale była !
                                                                                                            K.M 

CZOSNÓW: II Bieg Orła                                                                 12.11.2017 r.

Dystans: 5 km
Wynik: 0:23:16

Udział w biegu podejmowałem niemalże do ostatnich chwil, bo z domu wyruszyłem dopiero ok. 12.00, rejestracja do 13.00, a sam bieg miał się odbyć o 14.00.
Z jednej strony chciałem niby pobiec, ale z drugiej.... kusiło mnie strasznie pozostanie w pieleszach łóżkowych i spędzenie dnia na ćwiczeniu kciuka na pilocie... wszak dzień wcześniej był Bieg Niepodległości, który miałem w nogach.
Lecz stało się i to wszystko za sprawą Piotra z zaprzyjaźnionego MisiOtim, który kusił, kusił i... mnie skusił tym biegiem. A, że nigdy wcześniej nie było mi dane pobiec w Czosnowie, więc i okazja się przydarzyła, by poznać tą niewielką miejscowość z bliska...
Zresztą te małe biegi mają swój urok... nie ma tej wielkiej masówki, ktora występuje na topowych biegach, ludzie są zazwyczaj mili i uprzejmi i nikt na nikogo sie nie boczy.
Pogoda, jak to pogoda, zwłaszcza jesienna - zimno i chłodno, ale bez deszczu i to był niewątpliwie pozytyw.
Oprócz biegu głownego na 5 km, był także symboliczny bieg na 1928 m - dystans ten był upamiętnieniem odsłonięcia Pomnika Orła w Czosnowie i skierowany został do dzieci, młodzieży oraz dorosłych, do biegaczy, chodziarzy i chodziarzy nordic walking - jednym słowem każdy wybierał sobie technikę pokonania dystansu.

Co mnie urzekło w tym biegu....?
Przede wszystkim uprzejmość mieszkańców i kameralny klimat, a także ilość upominków, która była rozlosowywana wśród wszystkich pozostałych po biegu osób - samo losowanie trwało blisko godzinę, bo tak dużo rzeczy było: kurtki, plecaki, torby, bidony, zestawy na zimę do auta, oleje, zaproszenia na obiady i inne przydatne usługi oraz masa książek (jak widać mi także udało się załapać na pakiet książkowy). Dodatkowo, każda osoba, na podstawie numeru możne zwiedzić za darmo Twierdzę Modlin do końca czerwca 2018 r.
Po biegu można było się napić ciepłej kawy/herbaty, bo pogoda jednak nie rozpieszczała, przekąsić ciasteczka i zjeść grochówkę - co ważne było jej pod dostatkiem i kto tylko chciał mógł naprawdę solidnie podjeść, gdyż nie było ograniczeń co do liczby wziętych miseczek.
A kto mimo wszystko był nadal głodny, mógł się skusić na bigos lub kiełbasę, ale to już w ramach dodatkowej zapłaty....

Trasa asfaltowo-betonowo-szutrowa z dwoma ostrymi zakrętami, lecz bez przesadnych podbiegów, jednkaże ze znaczną ilością "niewielkich akwenów wodnych bez znaczenia strategicznego" (hihi), które wymuszały czasem drastyczną zmianę kierunku, by oszczędzić sobie zapoznanie się z nimi z bliska :)

Czy warto był wyjść w niedzielę z domu? Z całą pewnością tak.
A czy wystartuję w kolejnych edycjach biegu? Jeśli tylko będzie sposobność to z całą pewnością ponownie się skuszę. ;)

WiesławS

BIEG NIEPODLEGŁOŚCI W WARSZAWIE     11.11.2017

WYNIKI:
bieg - 10 km


GOTOWIEC Darek  -00:43:36
PRZYBYSZ Marek -00:45:18
PAŹ Jacek -00:45:45
ŁUCZYK Janusz -00:45:50
STANISZEWSKI Damian  -00:45:57
LIPIŃSKI Adam  -00:46:46
ZDUNEK Waldemar - 00:47:45      życiówka !!!!  Gratulacje Waldemar !!!
PIEKUT Oskar -00:47:57        życiówka !!!! Gratulacje Oskar !!
SZLACHTA Wiesław -00:50:11
ROSA Leszek -00:54:54
BYCZUK Anna -01:05:17
PRZYBYSZ Anna -01:08:09

WYNIKI: nordic walking 6,5 km

PAŹ Agnieszka - 00:56:13
JANKOWSKA Joanna - 01:00:52 
          patrząc na Nasze wyniki z biegów niepodległości, muszę przyznać, że bardzo wszyscy się postaraliśmy. Oskar i Waldek mają nowe życiówki !!!!. Próbowałam się dowiedzieć jak je zrobili, ale milczą :) Mariusz otarł się prawie o swoją życiówkę :)...mam podejrzenia, że przyczyniłam sie nieco do jego tak dobrego wyniku :).   Ja poprawiłam czas o 30 sekund :) okazało sie również, że Marcin nie zgubił prędkości i jest nadal bardzo szybki :)... Marek, Jacek i wszyscy pozostali...nie chcę pominąć, ale naprawdę wyniki robią wrazenie, a pogoda nas przecież nie rozpieszczała, szczególnie w Stanisławowie... No i cieszą mnie bardzo starty dziewczyn: Kasi...Ani..Ani..Agnieszki i Joasi....
                           
Wszystkim Gratuluję !!!!
                                                                      K.M 

BIEG NIEPODLEGŁOŚCI W STANISŁAWOWIE PIERWSZYM                                      11.11.2017                     

                                                              >>>fotki<<<
Wyniki z atestowanej dychy:
21m.  kat.m.  00:42:57   Marcin Dymiński
44m.  kat.m.  00:46:53   Mariusz Michalik
7m.    kat.k.   00:47:54   Kasia Marcinkiewicz
16m.  kat.k.   00:52:53   Kasia Michalik

Wyglądam jak napuszony paw na zdjęciu, ale za to uśmiechnięty. Raz; że były moje imieniny, dwa; że pobiegłem z bobrami moimi, trzy; że czas wyharatałem jak na moje ostanie niemrawe bieganie - wręcz wyśmienity. A zimno, wietrznie, deszczowo i gradowo było piekielnie. Należało więc biec jak najprędzęj, by było jak najcieplej. Po krętej trasie co raz umierałem i się na nowo odradzałem, przy tym nowe techniki oddechowe wymyślałem. Tempem szarpałem, jakiegoś biegacza w koszulce z imieniem Marcin do samej mety goniłem i nie dogoniłem... spryciarz...pewnie też świętował imieniny tzw. "biegiem na maxa"...Pleban na mecie zawieszał nam medale, a na deptaku przed parafią częstowano zupą, pierogami i pomimo, że trzęśliśmy się cali, bardzo swojsko było...I przy tym udział w biegu był za darmoszkę, więc warto było. 
I choć w niepogodzie się biegało, to w duszy na organach z zadowolenia grało;)                      MD

...nie samym bieganiem człowiek żyje...
                 RELACJA Z PODRÓŻY NA DWÓCH KOŁACH

...UWAGA !!!!!....czytanie powyższej relacji oraz kontakty z Ryszardem Mazurkiem grożą ciężką... zakaźną... chorobą...zwaną ...zarazą rowerową...objawia się ona nieustanną ochotą jazdy na rowerze, bezmyślnym nieokiełznanym pragnieniem kupowania kolejnych rowerów i gadżetów rowerowych...jednym ze skutków ubocznych owej choroby jest regularne porzucanie rodziny w celach wyżycia się na dwóch kółkach... w celach poznawczych lub udział w zawodach....Choroba ta dotyka stopniowo, najpierw niepostrzeżenie, potem kolejne etapy uzależnienia całkowicie pozbawiają człowieka silnej woli...
    Jednakże zaraza ta wbrew pozorom daje również pewne korzyści: wyrzut dużej dawki endorfin do krwi podczas intensywnego pedałowania daje uczucie szczęścia, zadowolenia i satysfakcji, niepohamowaną radość, która to... w efekcie końcowym powoduje zmniejszenie wieku psychicznego pacjenta...niewątpliwą korzyścią osoby chorej na zarazę rowerową jest poprawa rzeźby ciała i ogólnej wydolności organizmu. zaraza ta ułatwia równiez kontakty z ludźmi, więc polecana jest zdecydowanie dla osób nieśmiałych....
      no coż...chciałabym ostrzec, a może namówić.....Jak to powiedział do mnie Rycho podsuwajac kolejne pomysły rowerowe...." ziarno zasiałem..." ;) a więc uważajcie ;) albo nie :)
                                                                                              Pozdr.  Kasia Marcinkiewicz 

BIEG WOLNOŚCI I SOLIDARNOŚCI                         05.11.1017

Wyniki Półmaratonu w Ostrów Mazowiecka:
01:46:19  ADAM LIPIŃSKI
01:52:23  RYSZARD MAZUREK

WIELISZEWSKI CROSSING  edycja JESIENNA  (FINAŁ)     5.11.2017r.

WYNIKI - 9 KM z małym hakiem...
Waldemar Zdunek      - 49.38
Wiesław Szlachta      - 50.49
Agnieszka Andrejew  - 56.50

DRUŻYNA BOBROWA zajęła miejsce 14....do sukcesu drużyny przyczynili się :
Agnieszka Andrejew (133.08), Waldemaer Zdunek (128.88), Wiesław Szlachta (125.88) 

Kolejna odsłona cyklicznego biegu rozgrywanego cztery razy do roku w gminie Wieliszew.
W przeciwieństwie do rozgrywanego rok temu biegu w tym samym miejscu w Komornicy - kierunek biegu został odwrócony, co niewątpliwie można zaliczyć na plus. Z tego powodu, że początek trasy biegł po grobli, nastąpiło także naturalne rozciągnięcie "peletonu" i bez przeszkód można było wypracować sobie odpowiednią pozycję w grupie wyprzydzając lub... będąc wyprzedzanym przez innych (zauważyłem, że właśnie mnie to spotyka najczęściej hihi). Nie było ograniczeń w tej sprawie jak do tej pory, gdy trzeba było przeciskać się wśród drzew.
Pogoda nas rozpieściła... słonecznie i ciepło... dzień zupełnie niepodobny do innych dni w tym okresie. Jednym słowem super, gdyż tradycyjnie na mecie czekało na biegaczy (i kolarzy) ciasto, kawa/herbata, kiełbasa (do samodzielnego upieczenia w ognisku), makaron z dodatkiem (wersja mięsna i bez).
Sama otoczka biegu jak i jego klimat niepowtarzalne... jak zawsze na najwyższym poziomie i jak zawsze.... odczytywanie wyników trwało... i trwało.... i trwało... bo oprócz podsumowania biegu, odbyło się również podsumowanie całości crossingu.... a więc nagrody, uśmiechy, uściski, oklaski... :)
Kto uczestniczył we wszystkich biegach w tym roku mógł liczyć na spersonifikowaną deseczką, w której zgrabnie można zamieścić cztery medale tworzące ładną kompozycję :)
Ponadto na koniec odbyło się tradycyjne losowanie upominków wśród osób, które pozostały do samego końca - jak zazwyczaj sponsorzy dopisali dosyć licznie i.... tym razem udało mi się wylosować książkę Ch.McDougall`a "Urodzeni biegacze" (międzynarodowy bestseller). Nadmieniam, że jest to o tyle dziwne, że raczej nie mam szczęścia w losowaniach.. ;)
relacja: WiesławS

XV BIEG NIEPODLEGŁOŚCI W SEROCKU                                                                                                         29.10.2017r.

WYNIKI:

MARSZ NORDIC WALKING - 5 km
Bogusia Gotowiec - 43.00
Agnieszka Paź -    43.31

BIEG 5 KM
Ania Przybysz    - 33.32
Mariusz Michalik - 22.44 (ładnie Mariuszku, omsknąłeś się o życiówkę )

BIEG 10 KM
Darek Gotowiec        - 44.54
Jacek Paź                 - 47.14
Marek Przybysz        - 47.38
Kasia Marcinkiewicz  - 48.20  K 40/2
Waldemar Zdunek      - 48.42               ŻYCIÓWKA !!!! GRATULUJEMY !!!!
"Dzień zapowiadał się strasznie...lało wiało i było zimno....napewno bedzie okropnie...może nie jechać?...trochę obciach... nie mialam jak trenować ze wzgledu na nogę, a chcialam się przygotować...ale...po wypadku Eli nabrałam pokory do życia, co tam moja głupia noga, to pryszcz w porównaniu z tym co jej sie zdarzyło.... zdalne kopy w tyłek przez FB zadane przez Elę jakoś mnie wyciągnęły z wyrka....na miejscu jeszcze marudziłam na wszystko, że mam złe przeczucia i że nic mi sie nie chce...Ania wreszcie mną trochę trząchnęła mówiąc " kto jak nie Ty ! " ...dobra, koniec narzekania....start i ruszam !!!! ostatnio kieruję się zasadą..."biegnij w trupa, potem jakoś będzie .." zasada się sprawdza już któryś raz....ostre pierwsze pięć kilometrów, ciut wolniejsze drugie pięć, ale wytrzymałam....tempo dobre, podbiegi mnie troche sponiewierały, ale bardziej sama myśl o nich niż one same...liczyłam z nadzieją na czas około 50, udało sie dużo niżej...wiatr trochę szargał ciałem ale to tylko potęgowało walkę...biegło sie świetnie, z zapasem...
kolejna zasada która się sprawdza...jak myślisz że będzie źle, to będzie dobrze :)  - KM"

Na niespodziewaną życiówkę tego dnia szarpnął się Waldemar...największym jego dylematem było .." ubrać się czy się rozebrać ?..." ;)  zdecydował się trochę ubrać i trochę rozebrać ;) zaczął z myślą, żeby pobiec 50 minut....kolejna rzecz, którą Waldek lubi, to ustawić się z tyłu, tak żeby wyprzedzać !!!! i poczuć sie mocno ! podbiegi zniósł ciężko ale parł do przodu, nie zatrzymując sie ani razu...próbował dogonić Kasię, ale złapać mu sie nie dała ! Na metę wpadł zzjajany ale szczęśliwy, a to z powodu magicznej cyfry 48 z hakiem  :) nie było tak z nim źle, bo do każdego fotografa machał kończynami i robił miny, więc siły jeszcze zachował....ma apetyt na wiecej, tzn. na mniej , moze teraz 47 ???

najlepiej ze wszystkich zrobił Darek, ubrał krótkie koszulki i krótkie spodenki i problemów z przegrzaniem jak reszta nie miał...biegł pierwszy i nawet nikomu do głowy nie przyszło żeby go gonić, był poza zasięgiem pozostałych Bobrów. Tajemnica jego sukcesu tkwi właśnie w tym skąpym jego stroju, bo z zimna zaczął drętwieć i jedynym ratunkiem na ogrzanie ciała okazł się galop....
trzeba sprobować tej metody następnym razem :)

od naocznego świadka wiadomo, że Bogusia na start się spóźniła...całe bractwo kijkowe ruszyło a Bogusi do startu spieszno nie było. Kilka minut po czasie ruszyła ostro przed siebie wymahując kijami ile wlezie. W tym ferworze walki nie zauważyła wcale podbiegu, który katował każdego....zapytana o podbieg....zdziwona była, że był ??? ;) ze świetnym wynikiem dotarła do mety,  zgrzana cała....spocona....no a nazajutrz zbuntowane jej członki odpłaciły zakwasami :) zadowolona, że padał deszcz...ostudzał jej zgrzane walką ciało...Jedynym minusem biegu była pomidorowa....niedobra jak ciort !

bieg Bobrów w Serocku tego dnia miał swojego fotografa ;) Julię ....dziękujemy za uwiecznienie radości, potu i cierpienia :), no i bieg nasz miał kibica....wiernego... Edytę, która kołatkami zagrzewała do walki, nie tylko Waldka :) dziękujemy :)

koniec opowieści....
    kto chce coś dodać.... zapraszam
                                                    KM 

PÓŁMARATON LUBELSKI                                                     22.10.2017     
JANUSZ ŁUCZYK         01:41:13
RYSZARD MAZUREK   01:49:25

PÓŁMARATON EŁCKI                                                 15.10.2017

ADAM LIPIŃSKI       01:47:10
JANUSZ ŁUCZYK    01:52:50

ŁEMKOWYNA ULTRA TRAIL     70 km      14.10.2017r.


                                              dystans  70 km - +2500/-2500m  

MARCIN DYMIŃSKI -  9.46.28  m.135 OPEN na 350 zaw. - SZACUNEK I GRATULACJE !
                                               ...na świeżo....WRAŻENIA... od Marcina - vel dziki bóbr..... ;)

...Już na początku roku zapisałem się na Łemkowynę Ultra-Trail. Długo, spokojnie, a zarazem z ekscytacją oczekiwałem tak bardzo zachwalanej przez Kasię i Waldka - Łemkowyny.
Uwielbiam góry i im cięższe mam w nich wyzwanie - tym lepiej - byle określać skalę trudności pod swoje siły. A 70km, było w sam raz na mój pierwszy dłuższy bieg ultra-górski. Dopadła mnie jednak na początku roku kontuzja nie wiem chyba z ,,z kosmosu", (bo na pewno nie od biegania) i pojawił się przestój 3-miesięczny. Przygotowania były mizerne, a średni miesięczny kilometrarz na 3 miechy przed startem nie przekraczał 100km. Na przykładzie niezawodnej ,,metody Koperskiego" :) - przygotowania pod maraton, trenowałem minimalistycznie pod ultra, bardziej mentalnie i wirtualnie projektowałem każdy swój ruch i taktykę na przyszłym biegu...Moja dewiza, skoro masz serce do gór, to pognasz, poniesie się dusza...nawet jeśli ciało zostawać będzie w tyle, pomoże głowa, pomoże wiara, pomoże wiara i pomoc przyjaciół i z pewnością dobiegniesz.
.....Przyjaciół nie byle jakich co przywieźli bezpiecznie na miejsce, zakwaterowali w super hotelu, zrobili pasta party, zadbali o odpowiednie nawodnienie, humor i nastawienie, zadbali o muzykę relaksacyjną, za wczesne do łóżeczka położenie, obudzili o 4.30 nad ranem, porządną jajeczniczkę przyrządzili i z blogosławieństwem wyprawili.
.......Stałem na przystanku do przewózki na start, jak zaprogramowany z innymi doświadczonymi ultrasami - brodaczami. Nosem wszyscy czuli, że pogoda będzie piękna, słoneczna, a błotka zdecydowanie mniej, więc czuło się totalny luzik. Nawet w autobusie nikt nie spał, nie dało się, tak dynamiczna muzyczka podbijała, a może po prostu za gorąco w nim było. 350 biegaczy przy owacjach ruszyło, co za klimat...i suchutko, cieplutko, wolniutko...dobrze że z przodu się ustawiłem, potem pod górkę nie musiałem stać w dużej kolejce. Mijam piękny łemkowski kościół, przeskakuję potoki, mam ochotę zrzucić z siebie połowę łachów, bo za grubo się ubrałem. Grunt trzymać się taktyki i łapać grunt, każdy krok podwójnie czujny, pod każdym liściem może kryć się zdradzieckie
błoto. Gleba, gleba, gleba niektórzy już ją zaliczają, energię od matki ziemi pobierają.
Szkoda, że nie ma ze mną Ryśka, Janusza, Darka, Leszka, Ewy byłoby kogo gonić...przed kim uciekać, lub w ramię w ramię współodczuwać, dzielić się widokami...Co za odcienie, światłocienie, przez las grabowy, (czy tam jaki inny konarzasty) przebijały takie na szczytach promienie słoneczne, jakby cię sam Pan Bóg nimi smyrkał - po prostu mistycznie! Każdy podbieg sprawiał mi większą radość niż zbiegi, przede wszystkim dlatego, że odpoczywałem i czułem się zdobywcą. A poza tym trzymałem się poważnie taktyki poraz pierwszy w życiu; na podejściach podchodziłem, na zbiegach wolno zbiegałem, na płaskim biegałem co fabryka dawała...Ale po 20 km już zmniejszyła produkcję. Średnio na 10km należało przeznaczyć 1:20, ale wiadomym było, że z czasem tempo spadnie jeszcze bardziej. Wymyśliłem sobie zabawę zagadywać każdego kogo minę, albo kto mnie minie żeby trochę co niektórych przystopować. Piłem co 2,5km, jadłem co 5km, co ładniej było to - pyk zdjęcie, co chwilę gadałem do kogoś, albo do siebie. Do tego korytka na punktach żywnościowych pierwsza klasa, zabawiałem na nich po 10min. Raz z tej rozpusty, aż sie wracałem po kije i to na całej trasie było najmniej przyjemne. A najmilej wzmacniające jest jak sobie pogadam telefonicznie z przyjaciółmi bobrami i skrzydeł dostaję, gdy usłyszę moją sarenkę - to jest moja tajna broń.
......Dobrze tylko, że miejscowy przyjaciel niedźwiadek był zajęty szykowaniem posłanka na zimę. Celem najbliższym stało się dobić do 40km, (w przygotowaniach jednorazowo w tym roku nie zrobiłem nawet 30km po płaskim) i wierzyłem bardzo, że uda mi się to zrobić najpóźniej w 5 godzin, tak żeby koniecznie zdązyć na start Kasi i Waldka i niesiony ich pogodnym samopoczuciem i entuzjazjem uchwycić się na ich plecach i dać się pociągnąć do wspólnej mety. Nie miałem zasięgu, żeby ich powiadomić o swoim położeniu, może i lepiej, bo było przez to bardziej emocjonująco...Do Puław Górnych, przeżywam chwile zwątpienia, ale czuję że drogie moje bobry myślą o mnie ciepło, i wierzą, że zdążę. Dociskam więc na ostanich zbiegach i ku wielkiej ogólnej radości widzę już wyglądających mnie bobrów Kasię i Waldka. Wyrobiłem się na 10min przed ich startem, wymieniamy energię, właściwie ja nie mam im co dać poza wielkim uśmiechem w kształcie banana.
......Ja zassałem z nich trochę ,,elan vita" i resztę sił nabierałem na owym właśnie punkcie żywieniowym, gdzie ich spotkałem. Jadłem do bólu przepyszną dyniową i żurek i zapijałem colą, a że lubię jeść, to mało nie pękłem. Myślę czy zdjąć kurtkę, ale postanawiam gotować się w niej do końca, ze względu, że z czasem się pewnie wychłodzi, a mi
termoregulację zaburzy (na przyszłych przemarszach). Dobrze, by teraz co najważniejsze, przytrzymać się tempa Waldka i Kasi. Pogadam sobie po drodze z nimi, porobimy sobie zdjęcia, potaplamy się razem w błotku, pościgamy w końcówce. Ale to marzenia ściętej głowy, bo już 30-tka
wystartowała, a moja wsparcia brygada - wręcz pomknęła. Widzę jak mi odchodzą, dzieli nas zaledwie 200m, tyle że oni harpagani mkną pod górę, a ja w tym czasie zupy trawię i przelewam z jednego żołądka do drugiego. Boberki są w świetnej formie, po Kasi nie widać, żeby coś jej zwichnięta kostka przeszkadzała, Waldka w ogóle nie widać tak przemyka, że tylko coraz kogoś przed sobą łyka i jak matrix w czerni znika. Trzymają się planu - dobiec szczęśliwie, szybko, zdecydowanie szybciej
niż w zeszłym roku (a w tej edycji mogą dodatkowo nacieszyć oczy widokami, a trasa nie jest tak obfita w błoto), więc po prostu fruną. Chcą chyba mnie dogonić, ale nie wiedzą, że to ja ich gonię. Na
kolejnych punktach postojowych, nawet żar z ogniska po nich dawno się wygasił. Dalej tropię ich i przeżywam kryzysy, a na to najlepsze jest wspomaganie i kolejne zajadanie i wewnętrzna motywacja złamię 10godzin. Do 60km widzę ten cel mało realnie, nie mogę nawet nazywać się już biegaczem, może bardziej szybkim chodziarzem, co kijkami wywija przy każdej okazji, aż już łapy odpadają (trochę te tanie kijki ważą, buty jeszcze więcej, to na pewno nie orginały, bo błoto wylewa się znich
falami na szwach podartych - tak są obleczone błotem, że ważą z 3kg). Łykam fajną niebieską tabletkę...(niby tłumacząc, że mnie głowa boli). Na szczęście specyfik dozwolony...
Cały czas przeliczamy z innymi towarzyszami niedoli, (własciwie nie niedoli tylko na własne życzenie,,wolności" pojmowanej inaczej - takie masochistyczne pojmowanie), czy wyrobimy się przed 17 na mecie. I jakbym dostastał skrzydeł, (pewnie lek zaczął działać), a może za bardzo uwierzyłem, zaczęłem biec prawie ciągiem, miejscami w porywach 5min/km. Pełne pochylenie, koncetracja na celu, towarzysz motywator obok i naraz już tylko 1,5km do mety. Komańcza - biegniemy, jak zdobywcy, jak dzicy komańcze po trofea, po skalpy, sporo osób wymijając po drodze.
        Kasia już wygląda na ostanich metrach, uśmiechnieta, fantastycznie dopinguje, dzwoneczki kute przez kowala zaraz zawisną na szyi... nie zapomniana chwila owacji na finszu...euforia, endorfina, czyste spełnienie...i nic nie boli mogę biec dalej...i nawet osiągnięty, zakładany czas jest już nie ważny...liczy się tylko wspólna radość z moimi w pełni ustatysfakcjonowymi Bobrami...nie dali mi się dogonić...jestem z nich ogromnie dumny!!!

Malownicze łemkowskie 70km jest w sam raz, polecam każdemu!

ŁEMKO-TRAIL           30 km                             14.10.2017r.

                                                           dystans 30 km -   +750m/-750m
Wyniki :
      Waldek Zdunek          - 04.08.29 - m.183/289 - GRATULACJE !!!! czas poprawiony o 44 min ;)
      Kasia Marcinkiewicz  - 04.08.30 - m.184/289 - GRATULACJE !!!! czas poprawiony o 44 min ;)
                                                                        kilka myśli.... Kasi - vel różowe ciżemki ;)

........Wyprawa trzech Bobrów… trwała 3 dni J …drugiego dnia odbył się bieg w górach w Beskidzie Niskim …w świecie Łemków…skupię się tylko na tym dniu, chociaż…cała nasza wyprawa była świetnie spędzonym czasem…czasem luzu…beztroski…śmiechu…dlatego dziękuję i Waldkowi i Marcinowi, bo czułam się tam jak na wakacjach….długo by opowiadać…nie czas i miejsce na to …tutaj

….Ciężko podjąć decyzję o biegu z chorą nogą, ale względnie ją naprawiłam, usztywniłam i zaryzykowałam….Pełna obaw… jednak stanęłam na starcie, z przekonaniem, że pogorszę swój stan niewątpliwie. Wraz z Waldkiem dotarliśmy do Puław Górnych, gdzie miał być nasz start… Czekałam na Marcina, który bardzo chciał się z nami zobaczyć, żeby złapać energię ;)… On jak wiadomo
łapie energię z różnych…czasem niezrozumiałych dla mnie źródeł np. żurek, zupa z dyni, ziemniaczki….czy łydki Ryśka ;) więc naprawdę mi zależało żeby zdążył dobiec i ….zdążył !!!! szacunek…bo do pokonania miał 40 km ... energia została…pobrana…oddana…;) i w drogę !!!!! Marcin na górę do punktu …My z Waldkiem przed siebie…Nie będę wdawała się zbytnio w szczegóły….po dwóch tygodniach niebiegania i niejeżdżenia na rowerze…rzuciłam się przed siebie…Tworzyliśmy z Waldkiem świetny zespół…myślę, że moje tempo nie było za słabe dla niego…wyjątkowo w tym biegu byliśmy dopasowani… siłą…Biegłam przodem…bo musiałam badać teren przed sobą, żeby móc dobrze ustawiać stopę…Waldek miał gorzej…biegł tuż za mną…często zdarzało się, że nie zauważał tego co ja przecież widziałam z daleka….ale dawał świetnie radę…Wszystkie górki
podchodziłam zaciekle wbijając mocno kijki…żadna z górek nie osłabiła mojego zapału…nie zabrała sił…po pokonaniu kolejnej górki już miałam chęć na następną…Cały mój bieg to walka !!!! ale nie ze słabościami, bo ich nie czułam…walczyłam z zawodnikami….każdy kto pojawiał się przede mną stawał się moim rywalem…i chociaż zagadywałam wesoło do wielu osób, to tych których
mogłam…mijałam bezlitośnie !!!!  a trochę ich było….szczególną satysfakcję odczuwałam pod koniec biegu…wszyscy którzy mnie mijali na początku…zostali dopadnięci !!!!... i zostawieni w tyle J …do 20 km walczyłam mocno… ale z rezerwą. Kiedy na zegarku pojawił się 21 km rozpoczęłam walkę na
dobre…wiedziałam, że zostało tylko 9 km i że starczy sił…chociaż właśnie na ostatnich 10 km towarzyszyło nam ciągłe błoto i trasa stawała się bardzo trudna….Trudna dla świeżaków ;). Ale ja i Waldek dostaliśmy szkołę błotną rok temu, więc wszechobecne błoto stało się naszym atutem…tu najwięcej osób udało nam się wyprzedzić….!!!!! Martwiłam się trochę o Waldka, czy wytrzyma…rok temu pod koniec miał kryzys….ale teraz dawał sobie świetnie radę…chyba tez odczuwał
frajdę z tej walki… Pogoda była przecudna, widoki piękne, chociaż głównie patrzyłam pod nogi…miałam tyle siły !!! raz mocno wykręciłam nogę i już czułam, że po biegu będę miała co leczyć od nowa….
      Po drodze ciągle zastanawialiśmy się z Waldkiem gdzie może być Marcin…ja byłam zdezorientowana…daleko w przód nie widziałam jego żółtej koszulki…w tył się nie oglądałam… Pytałam kibiców czy go nie widzieli…trudno było im odpowiedzieć…tylu biegaczy…trudno zauważyć. Jednak gdzieś tam czułam , że może być z tyłu…jest żarłokiem ;) a po drodze punkty…my z Waldkiem uzupełnialiśmy tylko picie…Nie chciałam jeść, szkoda było czasu…miałam wszystko
co potrzeba w plecaku…chciałam gnać…Potem zastanawiałam się…lubi jeść ale biega
szybciej…nie dogoniłby nas ??? może nie dogonić…wcale nie biegniemy wolno…ani ja ani Waldek nie wiedzieliśmy gdzie jest Marcin, a ja wcale go ani nie goniłam, ani przed nim nie  ciekałam…walczyłam ze wszystkimi po drodze !!!! :)  ale moim celem nie był Marcin :) chciałam tylko żeby nic mu się nie przytrafiło złego….
Końcówka biegu…ostry zbieg do Komańczy…dodatkowo ból w kolanie…tam kilka dziewczyn, które wyprzedziliśmy dopadły nas znowu i Waldek czekał na końcu zbiegu…mnie bolało kolano…ale ból czułam na zbiegu ;)..na prostym blisko 2 kilometrowym odcinku z kostki już bólu nie czułam i tam znowu rozpoczęła się walka aby dogonić tych których można jeszcze dogonić J biegliśmy jak
szatany…rok temu konaliśmy na końcówce biegu…w tym roku nie było o tym mowy…Piękny finisz…w pełni sił…META !!!!...no i …..NIE MA JESZCZE MARCINA !!!! ale byłam przekonana, ze jest niedaleko…wyszłam na drogę…nie upłynęło 5 minut chyba i zobaczyłam żółtą koszulkę i uśmiech z brodatej twarzy i szczęście ….i wrzask jak wbiegał na metę, aż kibice wystraszeni jego krzykiem się
poodwracali…. Wyjaśniłam, że to nasz chłopak tak na metę wpada ;) ….
….ależ to były emocje !!!    potem tez się dużo działo…ale niech to już zostanie nieopisane…

    ten bieg…bardzo dziwna sytuacja…nie pogorszył w ogóle mojej kostki…poprawił ją…zdecydowanie…nie wyleczył, ale poprawił…kostka mniej opuchnięta i nie boli w dotyku…dziwne ……To była dobra decyzja. Marcin mi pomógł w jej podjęciu…Dziękuję…i Waldkowi też, za to że puścił mnie przodem, było mi łatwiej…pewnie gdyby mnie nie puścił…walczyłabym i z nim ;) a tak…poprawiliśmy ubiegłoroczny łemkowski czas o 44 minuty :)
Na łemko warto pojechać…tam jakoś pomimo rywalizacjiczuje się wspólnotę…

                                                    i kilka słów od Waldka - vel "szykuję sie do spania" ;)

.......Na Łemkowynę wybrałem się z myślą o poprawieniu wyniku z zeszłego roku, kiedy to warunki do biegu były najgorsze w historii. Była to bardzo dobra decyzja. Tym razem Beskidy obdarowały piękną, wręcz letnią pogodą. Trasa biegu, w większości bez błota i wody, okazała się bardzo przyjemna i ciekawa. Z zeszłego roku w pamięci miałem tylko błoto pod stopami, jednak pokonując kolejne kilometry odżywały wspomnienia pięknej przyrody, miejsc, górskich widoków. Pierwszy pięciokilometrowy podbieg tym razem nie sprawił wielkiej trudności, nie zabrakło siły po 20-tym
kilometrze, starczyło mocy na mocny finisz. Z uwagi na kontuzję kostki, Kasia biegła przodem narzucając tempo, które okazało się idealne do optymalnego pokonania trasy i poprawienia wyniku o 44 minuty.
                    Doskonała organizacja, fantastyczna atmosfera a przede wszystkim towarzystwo Kasi i
Marcina sprawiają, że bieg uważam za jeden z najbardziej udanych w tym roku. 

BOBERKI !!!        SPOTYKAMY SIĘ 21 PAŹDZIERNIKA !!!

Dnia 21.10.17r. (sobota) - godz. 12.00 !!!!! spotykamy się pod stadionem Bobra...
 ....aby wspólnie pojeździć na rowerach.
W planach jest...... odwiedzenie 28 sołectw Gminy Tłuszcz.W ten sposób chcemy upamiętnić setną rocznicę powstania gminy Tłuszcz. Dystans ok. 55 km.
Tempo rekreacyjne !!!! ale bez przesady ;) ! Kto nie chce przejechać całości dystansu, może zawrócic do Tłuszcza, będziemy się poruszali w małym promieniu od miasta.
Jedziemy na własną odpowiedzialność !!!!
Kto nie może, nie czuje się na siłach niech przyjedzie na 18.00 !!! na pokaz Ryszarda M ...plakat niżej....mówi wszystko !!!!
                                                                    Przybywajcie. 

XLIV MARATON PIESZY - KAMPINOS                         08.10.2017

                                                                >>>>>foty<<<<<
Ryszard Mazurek, dystans 50KM - czas około 07:55:00
Nasz Rysio - wędrowniczek, dość mocnym krokiem przemierzył Puszczy Kampinoskiej niemałe hektary, w tym wielokrotnie musiał się wodować, tak były zalane leśne drogi. Masa grzybów, 3km drewnianych kładek nad grzęsawiskami, bagna zapach, minium towarzystwa na trasie, ot taka samotna wędrówka w leśnej ciszy. Trzeba kochać las...który o tej porze roku przybiera piękną szatę...i być dobrym piechurem, wtedy się jeszcze więcej zobaczy...:)

BIEG Z NATURĄ I KULTURĄ W URLACH                        07.10.2017                                                            spektakularne zwycięstwo bobrowych kobiet !!!!!

dystans 10 km ...z nakladem ;)

WYNIKI:
Ryszard Mazurek  - 43:12 -  4 miejsce open Gratulacje !!!!
Darek Gotowiec    - 45:18 -  8 miejsce open Gratulacje !!!!
Ela Rosa               - 49:34 -  I miejsce Open Kobiet !  Gratulacje !!!!!
Kasia Michalik       - 51:57 - II miejsce Open KObiet Gratulacje !!!!
Ewa Polak             - 53:09 - III Miejsce Open Kobiet Gratulacje !!!
           będę fotografem...pojadę ...pokibicuję...zagzrzeję do walki ;)  lubię to...
ludzie zmęczeni, walczą... ale do fotografa zawsze się uśmiechną, poskaczą... pomachają ;) patrz. fotka wyżej....
....najbardziej odporny jest Rysiek, bo nie chce skakać, machać....prawie się nie słucha...ale...nad uśmiechem zapanować nie umie ;) ....więc dobra, skakanie mu odpuszczam ;)

Ja Kasia Rysio i  Darek  na bieg dojeżdżamy rowerami.... z Tłuszcza do Urli...ok 18 km :)
na miejscu jest już Ela...za chwilę Ewa :)
 Ruszają !!!!! ja w pogoni za nimi z aparatem ;) tak jakos się zlożyło, że jak zaczęli tak skończyli :)
na przód wyrwał Rysio....nie mógł dogonić czwartego zawodnika, choć się starał 
...za Rychem biegł Kazik Radomski....gonił Rycha gonił ...ale nie dogonił ;) 
potem biegl Darek....przed Darkiem biegł Mariusz...mors z Wólki Kozłowskiej, Darek go gonił gonił i nie dogonił. Potem na mecie powiedział, że dogoniłby go napewno za 30 km ;)
za Darkiem biegła Ela....wyrwala jak petarda.....stawka była duża...walka o I miejsce wśrod babek....
tak wyrwała, że Kasia nasza mloda....goniła ją goniła i nie dogonila ;) ale Kasię... goniła Ewa....chciała ją dopaść ale nie dala rady....bo Kasia miała cel....nie dać się dopaść ;) !!!!
i tym sposobem wszyscy pobiegli świetnie...każdy kogoś gonił  a sam nie dał się zlapać....:)

a ja to wszystko obserwowałam....i informowalam co i jak ;) przez chwilę chcialam ruszyć Rycha, mówiąc mu, że jest trzeci, ale ....nie uwierzył ;) Darek biegl jak samotny bialy żagiel, nikogo przed nim i za nim.....Eli mówiłam, że pozycję ma zapewnioną, może zwolnić i odpocząć, ale grzala swoje.....
Kasi kazalam się pilnować i nie zwalniać bo Ewa czyhała, ale nie tak blisko, żeby jej zagrozic.....Ewa i tak byla szcześliwa, bo po trzech miesiacach niebiegania pobiegła i tak ładnie....

a ja byłam też szczęśliwa, bo wszyscy... oprócz Rycha robili przed moim obiektywem cuda wianki malowanki :) i mają fajne foty, a Rycho...żadnej skacząco machajacej nie ma....


".....Pogoda i trasa były naprawdę super. Mimo ciężkich dzisiaj nóg biegło mi się dobrze, a okrzyki wsparcia i słowa instrukcji od Kasi też duzo pomogły. Ela tak prula przed siebie, że jak już się oddzieliłyśmy to nie dałam rady jej dogonić, więc pozostało mi nie dać się złapać Ewie. Gdybym nie uciekała Ewie, pewnie biegłabym sporo wolniej 🙂 ."..
                                       - tak w kilku słowach o biegu wspomniała Kasia Michalik ....

Po biegu ruszylismy w trójkę.... Darek Rycho i ja ....w drogę powrotną.... i najlepszą niespodzianą dnia było wdrapanie się dzięki  pomocy Rycha i Darka na wierzbę z rowerem i ....fotka !!!...zaczerpnięta z pomysłu Rycha ....

wow ...gęba mi sie cieszy na myśl o dzisiejszym dniu !!!! 
cudnie spędziałam z Wami czas !!!!!!

wesoło pozdrawiam  Kasia Mar.....;)

OTWARTE  MISTRZOSTWA  POLSKI  W  BIEGU  NA MILĘ                                                                                             Warszawa            07.10.2017


wyniki:
Kacper Szczęsny - 5.50 - m open 94 na 400 uczestników - GRATULACJE !!!!

...."Otwarte Mistrzostwa Polski na mile byly niresamowitym pzezyciem. Swoją turę rozpocząłem o 11:45 . Konkurencja byla bardzo silna w zawodach ...wystapili profesjonalisci z Marcinem Lewandowskim na czele jak i amatorzy. Nie zabraklo tez pilkarza Sebastiana Mili. Początek biegu zaczołem mocno przy mocnym wietrze ostatecznie dobieglem 8 w swojej turze a 94 w klasyfikacji koncowej z czasem 5:50 ) milo bylo reprezentować Bobr Tluszcz w tak prestiżowych zawodach )))..."
                                                        -  Kacper Szczęsny 

II BIEG PAMIĘCI MAJORA "HUBALA"  
                                                               KRUBKI GÓRKI    01.10.2017        

dystans - 2km
        Wyniki:
        Kacper Szczęsny - 7.29 - 5 miejsce w open :)
        Darek Gotowiec -    8.28 - 7 miejsce w open :) 
piękne miejsce...nasycone duchem historii....Pałac w Krubkach Górkach...
to tam właśnie - ...w 1939 roku przebywał ze swoim oddziałem major Henryk Dobrzański,
znany jako ostatni żołnierz II Rzeczypospolitej. Stąd też ruszył na
spotkanie śmierci już jako major Hubal...

Ku czci majora....juz drugi raz organizowany jest po alejkach parku przy dworku - bieg....króciutki, bo tylko o długosci 2 km.....

Dwóch naszych orłów, patrz. bobrów ;) ....Darek Gotowiec...na swoim rumaku i Kacper Szczęsny dotarli do Krubek....aby powalczyc jak ....Hubal !!!....

          "..... Na biegu nie było dużej ilości zawodników i z bobrów tylko ja z Darkiem zameldowaliśmy się na starcie. Początek zacząłem spokojnie , bojąc się rozpedzać mocniej na krętych uliczkach. Jednakże z czasem przyspieszałem i wyprzedzałem kolejnych zawodników. Siły starczyło na 5 miejsce...."
                                              - tak swoje zmagania w skrócie opisał Kacper Szczęsny :)

        Od Darka Gotowca....zasłyszana historia....jakoby na biegu wystrzelił sam pistolet ;) Pan który strzelał do startu usiłował przekonać, że pistolet ten jest zupełnie... bezpieczny....jednakże kładąc go na stole...pistolet wystrzelił sam...robiąc dziurę w stole....grupka dzieci zmylona przypadkowym wystrzałem uznała jednak że to znak do startu i zaczęła biec....część stała nie wiedząc co się dzieje.... :)...powstało zamieszanie....na szcęście ofiar w ludziach nie było :) , a jedynym poszkodowanym okazał sie stół :) ! 

I PRZEŁAJOWY BIEG TERYTORIALSA                    30.09.2017


                                                      Trasa 17 km
WYNIKI:
        Darek Gotowiec    - 01.19.20
        Wiesław Szlachta - 01.37.09

....szlakami Parku Krajobrazowego w Kampinosie podążyli Darek i Wiesław....może kórys z nich coś opowie...czekamy na relację

BIEG WITOLDA PILECKIEGO W MARKACH                30.09.2017

dystans 6900 m

Wyniki:

7m. 00:27:39 Damian Staniszewski
15m. 00:30:10 Marcin Dymiński
30m. 00:32:42 Kacper Szczęsny
35m. 00:33:07 Oskar Piekut
37m. 00:33:13 Kasia Marcinkiewicz (3 miejsce w open kobiet) - Wielkie Gratulacje!!!
39m. 00:33:21 Mariusz Michalik
47m. 00:34:01 Adam Lipiński
70m. 00:35:59 Kasia Michalik - 4 miejsce w open kobiet
71m. 00:36:02 Waldek Zdunek
73m. 00:36:22 Ela Rosa - 6 miejsce w open kobiet 
....ach cóż to był za bieg dla mnie....atmosfera...zespół ludowy...dookoła bliskie twarze
i Nas...bobrów - mnóstwo :) no i córka Witolda Pileckiego, zaproszona na bieg...wręczajaca medale i puchary...zaszczyt wielki ją uściskać....ten bieg dla mnie to również moja dobra forma :) ale też pech, bo wykręcona kostka...bieg ten,  to też radość z naszych nowych...bobrów...młodych...wesołych...rozśpiewanych...Kasi...Kacpra i Damiana i Oskara ! - skarb !!! złożona przez Nich ale też przez Nas...starych ;) przysięga bobrowa - BĘDZIE EGZEKWOWANA !!!!
no i  MY... stare bobry czujemy się ze sobą świetnie i rozumiemy....każdy wnosi to co może i chce, aby drużyna stanowiła całość...każdy jest inny i każdy potrzebny...
cały dzień był wymarzony !!!! i to słońce !!!!! i gitary dźwięk i śpiew !!!!.... :) teraz, kiedy tylko to bedzie możliwe...tak właśnie będzie !

poturbowana ale szczęśliwa Kasia :)

BMW BERLIN MARATON                         24.09.2017
Wyniki:
Kamil Gajewski - 02.57.57 - życiówka !!!!!! Gratulujemy !!!!!

napisz jak biega się po Berlinie !!!!!  ;) sądząc po Twoim wyniku....mega szybko :)

39 MARATON WARSZAWSKI                                                    24.09.2017

                                                                >>>>film<<<<
42,195 km- 5.36.18 - ŻYCIOWKA !!! - GRATULACJE !!!

TO CO WYDAWAŁO SIĘ NIEREALNE, STAŁO SIĘ RZECZYWISTOŚCIĄ…
Była połowa sierpnia. Na tę chwilę czekałem pięć lat. Odważna decyzja zapisania się na maraton spowodowała, że rozpocząłem systematyczne treningi. Przez prawie cztery tygodnie co drugi dzień biegałem po 10 km. W międzyczasie był bieg „króla Jana III Sobieskiego” oraz bieg „Bobra”. To wszystko na co mogłem sobie pozwolić. Nabrałem trochę kondycji. W czasie biegu równiej rozkładałem siły. W związku z bardziej wytężonymi treningami coraz bardziej odczuwałem brak „świeżości” w nogach.
Nadszedł wrzesień. Do maratonu pozostało dwa tygodnie. Wiedziałem, że muszę odpocząć. Nie mogłem się przecież przetrenować. Ostatni tydzień to co najmniej osiem godzin snu i psychiczne nastawienie do pokonania zamierzonego dystansu. To również lęku wobec niewiadomej co będzie po 21. km. Nigdy wcześniej nie pokonałem takiej odległości biegnąc więc myśl, że będę w ruchu ponad 5 godzin paraliżowała. Codzienne sprawdzanie pogody stało się normą.
Dzień przed startem odebrałem pakiet z głową parującą od powracającej jak mantra myśli, żebym już wreszcie wystartował.
W końcu jest 9 rano 24 września 2017 roku.
Upragniony start.
Do 10 km biegłem z Anią z „Bobrów”, która startowała w sztafecie maratońskiej. Było to dla mnie jak pomocna dłoń przyjaciół. Do tej pory miałem świetny czas, a półmaraton w granicach życiówki.
Od 24 km skończyła się rekreacja, a zaczęła ciężka praca.
30 km to z kolei walka o każde 1000m.
Na 35 km, (04:22:04) w końcu odzyskuję wiarę że się uda, mam wystarczająco dużo czasu na skończenie biegu, tym się już nie martwię. Wszyscy wokół idą, a ja truchtam i poruszam się powoli naprzód. Serce bije szybciej, oddech jest przyśpieszony.
Na 40 km nie zatrzymuję się, aby uzupełnić płyny. Zdaję sobie sprawę, że jak to zrobię to nie ruszę się z miejsca. Moim oczom w końcu ukazuje się upragniona meta. Powietrze pali płuca z trudem łapię oddech, ale widzę ją wyraźnie. 1000m, 900m, 800m… Już się cieszę mimo ogromnego zmęczenia.
Czas maratonu 05:36:18 i ponad 100 osób, które ukończyły zawody po mnie.
Widzę szczęście w oczach każdego kto mija magiczną linię mety.
Moje szczęście ma jeszcze jedno imię ja nie tylko ukończyłem maraton, ja go w całości przebiegłem. Teraz kiedy to piszę coraz bardziej dociera do mnie, że myliłem się rozpoczynając tą relację. Na tę chwilę nie czekałem 5 lat, ale całe moje życie. Ta chwila pozostanie ze mną na zawsze jako dowód na to, że „wszystko jest możliwe dla tego kto wierzy”.

Mariusz Koperski 

           SZTAFETA  39  MARATONU WARSZAWSKIEGO       24.09.2017

Sztafeta nr 131
1 zmiana  - Ania Byczuk - 9,5km - czas 1:00:41
2 zmiana -  Marek Przybysz -  22,7km - czas 1:53:16
3 zmiana -  Ania Przybysz -  10km - czas 1:07:19

Łączny czas sztafety4:01:16  !!!

BIEG NA PIĄTKĘ             39 MARATONU WARSZAWSKIEGO    24.09.2017

Wyniki
Katarzyna Marcinkiewicz - 5 km - 22.20

X MAZOWIECKI BIEG NORWIDOWSKI                                     24.09.2017

Z Głuch do Dębinek....całe 5 km pobiegło bobrów kilka
i takie uzyskali wyniki :

Rysio Mazurek -  20.22
Darek Gotowiec - 21.02
Dawid Mazurek -  23.51
Ela Rosa -          23.56 - I m.w Open Kobiet ! Gratulujemy !!! i zazdrościmy śpiworka bo zima tuz tuż 
Leszek Rosa -    25.08

ŁOWICKI PÓŁMARATON JESIENI                                            17.09.2017

WYNIKI:
Janusz Łuczyk      01:39:08
Adam Lipiński       01:49:54

VI PÓŁMARATON ZIELONOGÓRSKI                                        10.09.2017

Wyniki:
Janusz Łuczyk - 01:39:31

PÓŁMARATON PRASKI BMW                                                  02.09.2017r.

                                                                  >>>>fotki<<<<
Wyniki:

Janusz Łuczyk         01:45:15
Oskar Piekut            01:52:09
Adam Lipiński          01:58:39
Katarzyna Michalik  02:02:21 życiówka

Dubaj



Wakacje w Dubaju...
24-31 lipca - pobyt i pobieganie w najbardziej napompowanym mieście świata... 
Lot z Katowic Wizz-airem...
Jakby ktoś chciał się dołączyć, proszę o kontakt.
Leszek

PUCHAR KRÓLA JANA III SOBIESKIEGO                              10.09.2017           

5 KRÓLEWSKICH BIEGÓW
W WARSZAWSKIM WILANOWIE
(dystans niecałe 5km.)

1. Bieg wdzięczności                     03.06.2017r czas. 00:26:51
2. Bieg króla Jana III Sobieskiego 18.06.2017r czas. 00:28:05
3. Bieg królowej Marysieńki           09.07.2017r czas. 00:26:46
4. Bieg Wilanowa                           20.08.2017r czas. 00:27:47
5. Bieg husarii                                10.09.2017r czas. 00:28:12

Każdy z biegów był inny. Raz startowało się w deszczu, innym razem w pełnym słońcu. Dla mnie taka „letnia Falenica”. Nasuwa mi się to porównanie gdyż i tutaj można było biec i podziwiać przyrodę a medal dostawało się po zakończeniu całego cyklu. Jakże piękny i wyjątkowy w tym wypadku tworzący jedną całość. Całość moich startów to była część moich przygotowań do maratonu. Na zawsze pozostaną w mojej pamięci jako coś wyjątkowego i szczególnego zarazem.
                                                                                                                         Mariusz Koperski

MILA MARECKA                                                                10.09.2017

Wyniki: 3 miejsce w kategorii drużynowej!!!
21m.    00:05:42  Kacper Szczęsny
31m     00:05:58  Oskar Piekut
48m.    00:06:12  Darek Gotowiec
5m.      00:06:40  Ola Klimczak
6m,      00:06:46  Kasia Marcinkiewicz

ĆWIERĆMARATON LOGMASTER                                                    10.09.2017          

Wyniki:
8m.    00:40:23   Kamil Gajewski
30m.  00:48:29   Darek Gotowiec
37m.  00:49:24   Jacek Paź
39m.  00:49:39   Marek Przybysz 

Janosik Waldek
2017.09.09
Trasa biegu na dystansie 35 km bardzo fajna. Początkowo biegnie się lekko jak na góry. Pomimo przeciętnej pogody - pochmurno, początkowo mgła i mżawka, góry dają niepowtarzalne widoki. Po drodze trochę kibiców i zespół perkusyjny zagrzewający do walki. Dopiero po 22 kilometrze podbieg, a w zasadzie wspinaczka, na górę Żar daje mocno w kość. Dalszy bieg po grani też nie jest łatwy. Metr z lewej i z prawej urwisko a ścieżka pełna mokrych korzeni i kamieni. Na koniec zejście po schodach z zapory elektrowni w Niedzicy i paski asfaltowy odcinek do mety w Polanie Sosny. Atmosfera wspaniała. Posiłek po biegu do wyboru gulasz mięsny albo grzybowy, pyszny bo przygotowany w restauracji na Polanie Sosny. Dwa punkty żywieniowe też bardzo dobrze zaopatrzone. Bieg polecam jeśli ktoś chciałby pierwszy raz spróbować swoich sił w górach.

Z biegowym pozdrowieniem - Waldek

4:46:58 - miejsce 134 (M - 90) (WETERAN M - 8)

VIII BIEG BOBRA
2017.08.26


W dniu 26 sierpnia 2017 r. na Stadionie Miejskim w Tłuszczu odbył się 8 Bieg Bobra im. Staszka Stolarczyka. W ramach tej imprezy biegowej odbyły się biegi dla dzieci i młodzieży, bieg główny na dystansie 8888 m oraz marsz Nordic Walking. Wszyscy uczestnicy biegu i marszu Nordic Walking otrzymali medale ufundowane przez Burmistrza Tłuszcza i wręczone przez Z-cę Burmistrza Waldemara Banaszka. Po biegu wszyscy uczestnicy wzięli udział w losowaniu cennych nagród od sponsorów.
W biegu głównym wzięło udział 124 osoby, w marszu Nordic Walking - 39 osób oraz w biegach dzieci - 68.

Najlepsi zawodnicy w Biegu Głównym Open Mężczyzn to:
1. Roszkowski Tomasz - Warszawa - czas 00:31:24
2. Kalinowski Krystian - Białystok - czas 00:32:25
3. Szczotka Arkadiusz - Wola Rasztowska - czas 00:32:35
a najlepszy z Tłuszcza
4. Kozłowski Gabriel - - czas 00:33:00

Bieg Główny Open Kobiety:
1. Gałązka Natalia - Strachówka - czas 00:37:24
2. Grabińska Gizela - Warszawa Wesoła - czas 00:40:24
3. Brogowicz-Stępniewska Agnieszka – Grójec - czas 00:42:14
a najlepsza z Tłuszcza
6. Rosa Elżbieta - - czas 00:46:03

Marsz Nordic Walking Open Mężczyźni:
1. Radomski Marcin - Płock - czas 00:31:40
2. Adamczyk Adam - Warszawa - czas 00:32:02
3. Kościelny Tomasz - Warszawa - czas 00:32:32
a najlepszy z Tłuszcza
Ostrowski Sylwester - - czas 00:36:05

Marsz Nordic Walking Open Kobiety:
1. Tomaszewska Mariola - Warszawa - czas 00:37:40
2. Matyszczak Monika - Warszawa - czas 00:37:55
3. Szoka Ewa - Kobyłka - czas 00:37:58
a najlepsza z Tłuszcza
Mazurek Magdalena - - czas 00:39:06

W tym roku wyznaczyliśmy nową, ciekawą trasę, pokazując walory naszego miasta z urokliwą mało znaną i docenianą rzeką Cienką, gdzie zawodnicy mogli pobiec przez dwa mostki na tej rzece, przebiegając tę trasę dwukrotnie, ze startem na ul. Łąkowej przy stadionie i metą na Stadionie Miejskim. Mogę powiedzieć, że był to kameralny bieg z fajną, miłą rodzinną, niepowtarzalną atmosferą. Po biegu zorganizowany był poczęstunek dla zawodników oraz dla osób, które nam pomagały przy organizacji biegu. Były to pierożki domowej produkcji jak i smalczyk, ogóreczki, humus i wiele różnych ciast wypiekanych przez naszą sekcję biegową Bóbr Tłuszcz. Nie zabrakło, jak co roku przedstawicieli Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Tłuszczu, którzy wzięli udział w Marszu Nordic Walking na dystansie 5 km. Na nasz bieg, jak co roku przyjeżdżają biegacze z całej Polski. 
Dziękujemy wszystkim za przybycie i wzięcie udziału w biegu i marszu oraz przybyłym licznie kibicom, dzieciom i wszystkim, którzy pomagali nam przy organizacji i zabezpieczeniu trasy. 
Dziękujemy sponsorom: Burmistrzowi Tłuszcza, Firmie Stalko Przybysz i Wspólnicy Sp. Jawna z Zielonki, UniGaz Marczak i Przybysz Sp. Jawna z Tłuszcza, Usługi Geodezyjne i Kartograficzne Robert Gut z Zielonki, Kadm Electro Dariusz Dudek Tłuszcz, ZPUH Hurtownia Barbara Owczarska, Delikatesy Laskowski Dariusz Tłuszcz, Stowarzyszenie na Rzecz Organizowania Społeczności Lokalnych AB OVO Tłuszcz Aleksandra Skonieczna, Centrum Kultury Sportu i Rekreacji w Tłuszczu Wioleta Kur oraz osobom, które pomagały nam przy organizacji biegu: Komisariat Policji w Tłuszczu, harcerze z ZHP Hufiec Tłuszcz z Danutą Sieradzka i Anną Ciszyńska, Banaszek Aleksandra, Strzelczyk Mariusz, Panasiewicz Leszek, Marcinkiewicz Mirosław, Sasin Dariusz, Soszka Dominik, Roguski Kacper, Wytrykowski Jan, Polak Ewa, Zdunek Edyta, Sołtysik Bożena, Gąsiorek Edyta, Sasin Bernarda, Szczęsna Agnieszka, Morka Karolina, Jaworska Anna, Piekut Eryk, Kielak Igor i Gotowiec Aleksandra. 

Więcej informacji na temat Sekcji Biegowej BÓBR TŁUSZCZ znajdziecie Państwo na stronie internetowej bobr-tluszcz manifo.com.pl oraz fb Bóbr-Tłuszcz Runners.


Ze sportowym pozdrowieniem:
Elżbieta Rosa

PÓŁMARATON ZACHODNI                                                 19.08.2017         

Półmaraton im. Janusza Kusocińskiego
Bieg super! Trasa bardzo szybka chociaz od samego startu towarzyszył nam deszcz, ale bobry deszczu sie nieboją. Same czasy to pokazują :)

01:41:42, 171msc Janusz Łuczyk
01:51:45, 291msc Oskar  Piekut - mój pierwszy półmaraton -  GRATULACJE! 

KAJACZKI NUMER 2. TYM RAZEM RZEKA - WKRA!         18.08.2017


PÓŁMARATON CUDU NAD WISŁĄ                                      15.08.2017

WYNIKI 21 KM:

114m. 01:46:21 Ryszard  Mazurek
115m. 01:46:34 Janusz  Łuczyk
180m. 01:57:04 Waldemar Zdunek (nowy rekord - Gratulacje!)
219m. 02:03:07 Katarzyna Marcinkiewicz
237m. 02:05:11 Katarzyna Michalik (debiut nowej Bobrowianki - Gratulacje!)

KAJACZKI NASZEJ PACZKI - CZYLI SEKCJA BOBROWO- KAJAKOWA SPŁYWA BUGIEM...                                         12.08.2017


ULTRAMARATON POWSTAŃCA - WIELISZEW                    30.07.2017

63 KM - 06:02:00 (23 miejsce na 57 sztafet) - SZTAFETA W SKŁADZIE: DAREK GOTOWIEC, WIESŁAW SZLACHTA, WALDEMAR ZDUNEK, KASIA MARCINKIEWICZ, OSKAR PIEKUT

51KM - 06:12:00 - LESZEK STĘPIĘŃ 

BIEG POWSTANIA WARSZAWSKIEGO                                 29.07.2017

WYNIKI NA 10KM:

00:46:26  Darek Gotowiec
00:51:37  Kasia Marcinkiewicz
00:51:43  Wiesław Szlachta
00:53:09  Leszek i Marysia Stępięń
00:54:09  Waldek Zdunek
01:01:05  Mariusz Koperski

5KM: 00:33:16  Ania Byczuk

BIEG ZDOBYCIA PASTY                                                          29.07.2017     

WYNIK 9 PIĘTER:  00:01:02  Wiesław Szlachta

LONDYN
Bieg szlakiem słynnych Polaków
Bieganie po Londynie!
Zwiedzanie i piwko... (albo soczek... jak kto lubi)

Wylot 04 XI (sobota) - bardzo rano z Modlina - 6.50.
Po analizie w centrum będziemy około 11.00
Cały dzień do zwiedzania.
Nocleg.
W niedzielę rano bieganie, zwiedzanie.
Samolot powrotny z London Stansed o 18.00
Do wiatraka dzwonimy o 21.15

Bilety około 250PLN + 18 funtów za przejazdy z i do lotniska + nocleg...

Na razie bilet kupił Leszek S.

Czekam na ekipę!!!

Wstępna propozycja wyjazdu do Afryki!!!
17-21 styczeń 2018r. Agadir - Maroko
Lot z Okęcia - 5 dni
Bilety jakieś 700PLN + hotel + żarcie


Druga opcja: 20-23 styczeń, Teneryfa
cena za lot 570!!!. Wylot z samego rana więc zyskujemy dzień
Hiszpania więc większa swoboda

Proszę się wypowiadać... proponować, póki ceny nie wzrosną!!!

Rzymskie Wakacje Bobra!!!
21-23 VII 2017r.

Bóbr na Pantokratorze...

TRADYCYJNIE, PÓŁMARATON TRADYCJI W ADAMOWIE    02.07.17

WYNIKI 21km:
01:38:55  Darek Gotowiec
01:59:15  Ewa Polak (3 miejsce w kat. K40 - Gratulacje!)
02:00:15  Wiesław Szlachta (nowy rekordzik życiowy - Gratulacje!)
02:00:21  Ela Rosa (2 miejsce w kat. K50 - Gratulacje!)
02:10:08  Kasia Marcinkiewicz

Nordik walking 5km:
00:42:32  Agnieszka Paź 
00:43:02  Bogusia Gotowiec

PIERŚCIEŃ TYSIĄCA JEZIOR 610 km                                                                                 04.07.17

>>LINK<<

RYSZARD MAZUREK 31 godzin 15 minut 52 sekundy - 610km 

MAŁY PIERŚCIEŃ TYSIĄCA JEZIOR 172 km                                                                                             04.07.17

<<FOTO>>

WYNIKI:

MARCIN DYMIŃSKI 1 miejsce open 
ANDRZEJ BIAŁEK   3 miejsce open

WIELISZEWSKI CROSSING - LATO!                          25.06.17

                                                               >>>>foto<<<<
Wyniki 13km:

01:29:02 Wiesław Szlachta
01:33:42 Kasia Marcinkiewicz

NOCNY MAREK                                                           24.06.17

                                                            >>>>foto<<<<
Wyniki 10km:

00:44:41 Darek Gotowiec
00:52:28 Wiesław Szlachta
00:53:20 Kasia Marcinkiewicz
00:54:38 Oskar Piekut

VI RZEŻNICZEK
                                                                            19.06.17

Wyniki:
Ewa Polak 03:38:01 (miejsce open 120)
Janusz Łuczyk 03:42:14 (miejsce open 147) 

CIECHANÓW 21,097
                                                                                                       18.06.17

Ryszard Mazurek 01:46:32

1/2 REGATTA MARATON BABIA GÓRA                                              10.06.2017  

                                                             >>>>foty<<<<
WYNIKI:  23,5 km (przewyższenia +1450m / - 1450m):

95m.   03:34:13  Ewa Polak  
96m.   03:34:14  Marcin Dymiński
108m. 03:39:56  Janusz Łuczyk
223m. 05:40:36  Waldemar Zdunek
224m. 05:40:37  Kasia Marcinkiewicz

Nieobliczalna GÓRA - prawdziwie ktoś ją, nazwał z piekła rodem - DIABLAK. I tym razem odsłoniła swoje prawdziwe oblicze i dała nam popalić...ale w sumie na własne życzenie i z dużymi zapałami pchaliśmy się i daliśmy się zaprosić w górę i na zgubę w dół, ku niewidocznej otchłani...Może coś więcej napiszemy, jak już trochę ochłoniemy.

BIEG MARSZAŁKA 
W SULEJÓWKU
                        10.06.2017

Wyniki 10km:
88m.   00:45:53  Dariusz Gotowiec
353m. 01:01:52  Agnieszka Pólkowska

Darku, już po sylwetce Twojej widać, że pomimo upału nie odpuszczałeś i ładnie ubiegałeś. No i ten uśmiech, znaczy że wszystkiego z siebie nie dałeś. Ale poczekamy na trzy zdania relacji od Ciebie...a może Agnieszka podzieli się z nami wrażeniami...     

                                       Bieg Goworowski                         04.06.2017

                                                        >>>>foto<<<<
                                              >>>foto Przetarty Szlak<<<
Impreza biegowa darmowa, na bardzo fajnym poziomie zorganizowana. Elektroniczny pomiar czasu, woda podawana (przez mocno zaangażowanych mieszkańców) co 2km, a może i częściej, prysznic z wozu strażackiego, medal, ciasto, puchary na mecie - w tym dla Kasi. Słonko dogrzewało, mnie bez formy na trasie poniewierało. Z Waldkiem, co go niemożliwie nogi niosły, w łeb w łeb się prześcigałem i tylko o włos z Nim wygrałem. Dzięki Jakubowi Aksamit co mnie trochę podgonił...
Wyniki 10km: 
27m.   00:53:25  Marcin Dymiński
31m.   00:53:38  Waldemar Zdunek
43m.   00:58:16  Wiesław Szlachta
49m.   01:02:12  Kasia Marcinkiewicz (i puchar w kat.) Gratulacje!!!
50m    01:02:42  Grzegorz Laskowski

3 Wyszkowska Dycha
dodano: 2017.06.05
>>>foto<<< 
Bieg byl super. Na samym starce nastawilem sie na dobry czas bo trasa plaska po asfalcie. Jak sami wiecie pogoda nie była przyjazna bieganiu bo goraco i duszno. Ale czasy mowia same za siebie :) 
3 mijesce!!! Kamil Gajewski 36:55 55. 
Oskar Piekut 49:16 M-20 13
5 km:
14. Agnieszka Pólkowska 26:36 K-30 3

PUCHAR KRÓLA JANA III SOBIESKIEGO - Bieg Wdzięczności                                                                                                                           03.06.2017

Bardzo fajnie było zrobić dodatkową, nieplanowaną rozgrzewkę biegową przed głównym startem pierwszego z pięciu biegów z cyklu o Puchar Króla... i dołożyć z 6km, bo nie mogłem poradzić sobie z namierzeniem miejsca docelowego imprezy. W końcu dotarłem i czekała na mnie wyśmienita atmosfera. Ledwie złapałem oddech, a już biegacze wystartowali. W tym tumulcie odeszła mi czołówka i w tumanie kurzu się przebijałem i trochę się go nałykałem. Dojrzała mnie także koleżanka Monika z Płocka. Zaskoczona widząc i tu żółtą koszulkę bobra, prosiła pozdrowić owych Bobrów poznanych na Rykowisku w Łącku. Jaki ten świat mały, a może to Bobrów tak wszędzie pełno.
Wynik 5km:  107m. 00:26:01  Mariusz Koperski

XXVIII "50-tka Świętokrzyska"
                                                                                                   01.06.17

.Postanowiłem coś zmienić w życiu biegowym i wybrałem się …… na rajd
pieszy w Świętokrzyskie. Do pokonania było 50 km z Rakowa do Huty
Starej, ścieżkami leśnymi, łąkami, drogami, przez Święty Krzyż i
Świętokrzyski Park Narodowy. Zdarzały się kłopoty nawigacyjne ale było
pięknie, pogodnie w dobrym towarzystwie poznanym po drodze.

Pozdrawiam
Janusz..

                        RYKOWISKO!!!                    27.05.2017

                                                           >>>>FOTO<<<<
To jedna z takich imprez biegowych, które pozostawiają długo ślad w pamięci. Dla mnie po raz kolejny, choć na krótszym dystansie, to równie trudnym. Wymagająca w skwarze trasa, ale jakże niezwykle urokliwa. Trzeba być czujnym, by z tego zachwytu nie dołożyć sobie kilometrów...ale nawet wtedy można liczyć na innych pełnych pasji biegaczy i przede wszystkimna całą ekipę organizatorów. Na starcie, na przepakach, na mecie z wielkim zaangażowaniem służą...i sprawiają swoim oddaniem i uśmiechem, że warto do nich wracać. I te zdjęcia...fotografów Rykowiska - po prostu perfekto! Trójka Bobrów debiutantów - i jak Wam się podobało?
Wyniki 35km:
26m.   03:39:11  Darek Gotowiec
60m.   04:05:51  Marcin Dymiński
87m.   04:34:20  Wiesław Szlachta
101m. 04:56:17  Waldemar Zdunek
102m. 04:56:16  Kasia Marcinkiewicz

I Półmaraton Zegrzyński
2017.05.27
Co tu dużo pisać... trasa z Wieliszewa do Serocka bajeczna, chociaż miejscami wymagająca. Pierwsze 8km to bajeczka, szczególnie dobrze się biegło wałem. Potem podbieg pod most i na końcówce pofalowany lasek. No i na końcu serocka wspinaczka.

Leszek Stępień - 1.36.10 - 22 miejsce
Mariusz Michalik - 1.51.37 - 98 miejsce

Liczba startujących: 200 osób.

VII Bieg Cichociemnych Krusze 2017
2017.05.27
Atmosfera i bieg był super. Doping ekstra. Trzeba tam wrócic. Piach po kostki, a szczegolnie od 7 km i gorąco dawało znaki, ale Bobry walczyły i pokazały na co ich stać. Gabriel wywalczył 1 miejsce w kategori M40-49 i 4 w kategori open. Oskar 24 miejsce w kategori M 18-40 i 54 open.
Wyniki 10km:
4m.     00:39:00  Gabriel Kozłowski
55m.   00:49:34  Oskar Piekut
110m.  00:59:44  Agnieszka Pólkowska
142m.  01:08:59  Anna Byczuk

III BIEG WADOWICKI                                              20.05.2017 

Bieg w Wadowicach skusił mnie po pierwsze miejscem....do tej pory w Wadowicach byłam przejazdem, teraz miałam okazję poznać je z innej strony, po drugie miały sie tam odbyc pierwsze otwarte mistrzostwa Polski wśród samorządowców i informatyków...zostałam delegowana z pracy z pokryciem kosztów udziału w biegu, więc dodatkowa zachęta bo bieg mnie nic nie kosztował.

Bieg ze względu na miejsce ( piękny rynek w Wadowicach) i trasę.... godny polecenia. Szczególnie trasa...pofalowana mocno...góra dół...góra dół....ale tragedii nie było, nawierzchnia asfaltowa, więc biegło się dobrze...kibice wspaniali, jednak to...prawie górale, a u górali serce na wierzchu :) wśród dopingu biegło się bardzo dobrze. Dodatkowo pogoda była łaskawa. Upał pozostał w Krakowie, a w Wadowicach chłodniej i słoneczko ustąpiło miejsca deszczowym chmurom, które łaskawe dla biegaczy w końcu zrezygnowały z deszczu.
I tak biegłam ile sił w nogach, ciężko człapiąc na podbiegach by frunąc potem w dół. Cały czas gdzieś z tyłu głowy krążyła myśl żeby zasłużyć jakoś na ten zwrot kosztów z pracy, no i móc sie pochwalić jednak jako takim bieganiem :) co nie jest trudne, bo w mojej firmie nie biega nikt, wiec w ogóle fakt biegania przez mnie wzbudza podziw :)

Szczęśliwa z poprawionym wynikiem o ponad minutę czekałam na dekorację. I tu niestety cały minus tej imprezy. Prowadzący....spiker...na żenująco niskim poziomie poprowadził dekorację, która była jedną wielką pomyłką i niewiadomą dla wszystkich oczekujących. Błędy, pomyłki, brak jakiejkolwiek podniosłości, wyczytywanie zawodników po numerach....itp. Oburzona byłam nie tylko ja..szkoda, bo i miejsce piękne i ludzie i trasa, wszystko zostało popsute i pozostał jednak niesmak...Ale puchar to puchar, jakkolwiek nie wręczony, to jednak mój :) pozostał żal do siebie, bo mogłam wybiegać 1 miejsce Open wśród kobiet samorządowców, ale że motylem byłam ale utyłam, to pretensje mogę mieć tylko do siebie.
Na pewno na te zawody wrócę za rok, trasa atestowana , no i mistrzostwa Polski....zwrot kosztów z pracy.....trasa piękna choć nie najłatwiejsza
ale tak cały czas sobie myślę, o tym prowadzącym...
całą tę sytuację mogę porównać do...pięknej, świetnie i bogato ubranej kobiety, pięknie wymalowanej zrobionej na bóstwo o nienagannych proporcjach...idealnej z wierzchu....jednakże pustej w środku. Dlatego nie zapomnijmy o naszym Waldku Sitku, który od wielu lat prowadzi bieg bobra i robi to świetnie ! !!! oby mógł w tym roku poprowadzić 8 bieg bobra.
Wynik 10km:
                 00:56:47  Katarzyna Marcinkiewicz ( I miejsce w kategorii K45-55, 7 miejsce w open kobiet)
                                                                                                           GRATULACJE KASIU!
                                                             >>>>foto<<<<



11. Bieg Bobra
 im. Staszka Stolarczyka

odbędzie się 
29 sierpnia 2020 r.

Zapisy
 od 1 maja 2020 r.

Zapraszamy :-)


10. Biegu Bobra 
im. Staszka Stolarczyka 

Bóbr Tłuszcz to amatorski klub miłośników sportu w każdej postaci. Wyniki na pewno stanowią motywację, ale ludzie z którymi trenujesz, z którymi spotykasz się na treningach i zawodach są też bardzo ważnym elementem motywującym do bardziej wytężonej pracy nad sobą. Istniejemy po to, aby wspólnie wymieniać się doświadczeniami, motywować i wspierać dobrym słowem, razem umawiać sie i jeździć na zawody i treningi. Jesteśmy otwarci na nowe osoby, które będą dzieliły z nami swoją pasję sportową. Zapraszamy do nas!
Do boju, Bobry!

        ,,Najlepszy lek...
       To jest bieg!"
                                 Stasio Stolarczyk
                               

       PRZYSIĘGA BOBROWA !!!

       NIE MARUDZĘ !
       NIE NARZEKAM !
       ZA TO CZĘSTO SIĘ UŚMIECHAM!
       BIEGAM MOCNO I WYTRWALE...
       A NAJWIEKSZYM MYM RYWALEM...
       JEST... LENIUCHOWANIE !!!! :)

                                                                        autor MD ;)


comments powered by Disqus
Zobacz nas na facebook-u