VIII BIEG BOBRA - 2017
2017.08.26


W dniu 26 sierpnia 2017 r. na Stadionie Miejskim w Tłuszczu odbył się 8 Bieg Bobra im. Staszka Stolarczyka. W ramach tej imprezy biegowej odbyły się biegi dla dzieci i młodzieży, bieg główny na dystansie 8888 m oraz marsz Nordic Walking. Wszyscy uczestnicy biegu i marszu Nordic Walking otrzymali medale ufundowane przez Burmistrza Tłuszcza i wręczone przez Z-cę Burmistrza Waldemara Banaszka. Po biegu wszyscy uczestnicy wzięli udział w losowaniu cennych nagród od sponsorów.
W biegu głównym wzięło udział 124 osoby, w marszu Nordic Walking - 39 osób oraz w biegach dzieci - 68.

Najlepsi zawodnicy w Biegu Głównym Open Mężczyzn to:
1. Roszkowski Tomasz - Warszawa - czas 00:31:24
2. Kalinowski Krystian - Białystok - czas 00:32:25
3. Szczotka Arkadiusz - Wola Rasztowska - czas 00:32:35
a najlepszy z Tłuszcza
4. Kozłowski Gabriel - - czas 00:33:00

Bieg Główny Open Kobiety:
1. Gałązka Natalia - Strachówka - czas 00:37:24
2. Grabińska Gizela - Warszawa Wesoła - czas 00:40:24
3. Brogowicz-Stępniewska Agnieszka – Grójec - czas 00:42:14
a najlepsza z Tłuszcza
6. Rosa Elżbieta - - czas 00:46:03

Marsz Nordic Walking Open Mężczyźni:
1. Radomski Marcin - Płock - czas 00:31:40
2. Adamczyk Adam - Warszawa - czas 00:32:02
3. Kościelny Tomasz - Warszawa - czas 00:32:32
a najlepszy z Tłuszcza
Ostrowski Sylwester - - czas 00:36:05

Marsz Nordic Walking Open Kobiety:
1. Tomaszewska Mariola - Warszawa - czas 00:37:40
2. Matyszczak Monika - Warszawa - czas 00:37:55
3. Szoka Ewa - Kobyłka - czas 00:37:58
a najlepsza z Tłuszcza
Mazurek Magdalena - - czas 00:39:06

W tym roku wyznaczyliśmy nową, ciekawą trasę, pokazując walory naszego miasta z urokliwą mało znaną i docenianą rzeką Cienką, gdzie zawodnicy mogli pobiec przez dwa mostki na tej rzece, przebiegając tę trasę dwukrotnie, ze startem na ul. Łąkowej przy stadionie i metą na Stadionie Miejskim. Mogę powiedzieć, że był to kameralny bieg z fajną, miłą rodzinną, niepowtarzalną atmosferą. Po biegu zorganizowany był poczęstunek dla zawodników oraz dla osób, które nam pomagały przy organizacji biegu. Były to pierożki domowej produkcji jak i smalczyk, ogóreczki, humus i wiele różnych ciast wypiekanych przez naszą sekcję biegową Bóbr Tłuszcz. Nie zabrakło, jak co roku przedstawicieli Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Tłuszczu, którzy wzięli udział w Marszu Nordic Walking na dystansie 5 km. Na nasz bieg, jak co roku przyjeżdżają biegacze z całej Polski. 
Dziękujemy wszystkim za przybycie i wzięcie udziału w biegu i marszu oraz przybyłym licznie kibicom, dzieciom i wszystkim, którzy pomagali nam przy organizacji i zabezpieczeniu trasy. 
Dziękujemy sponsorom: Burmistrzowi Tłuszcza, Firmie Stalko Przybysz i Wspólnicy Sp. Jawna z Zielonki, UniGaz Marczak i Przybysz Sp. Jawna z Tłuszcza, Usługi Geodezyjne i Kartograficzne Robert Gut z Zielonki, Kadm Electro Dariusz Dudek Tłuszcz, ZPUH Hurtownia Barbara Owczarska, Delikatesy Laskowski Dariusz Tłuszcz, Stowarzyszenie na Rzecz Organizowania Społeczności Lokalnych AB OVO Tłuszcz Aleksandra Skonieczna, Centrum Kultury Sportu i Rekreacji w Tłuszczu Wioleta Kur oraz osobom, które pomagały nam przy organizacji biegu: Komisariat Policji w Tłuszczu, harcerze z ZHP Hufiec Tłuszcz z Danutą Sieradzka i Anną Ciszyńska, Banaszek Aleksandra, Strzelczyk Mariusz, Panasiewicz Leszek, Marcinkiewicz Mirosław, Sasin Dariusz, Soszka Dominik, Roguski Kacper, Wytrykowski Jan, Polak Ewa, Zdunek Edyta, Sołtysik Bożena, Gąsiorek Edyta, Sasin Bernarda, Szczęsna Agnieszka, Morka Karolina, Jaworska Anna, Piekut Eryk, Kielak Igor i Gotowiec Aleksandra. 

Więcej informacji na temat Sekcji Biegowej BÓBR TŁUSZCZ znajdziecie Państwo na stronie internetowej bobr-tluszcz manifo.com.pl oraz fb Bóbr-Tłuszcz Runners.


Ze sportowym pozdrowieniem:
Elżbieta Rosa

                                 VII BIEG BOBRA im. Staszka Stolarczyka
                                                                                               2016.08

Ostatni weekend wakacji. Dokładnie sobota 26 sierpnia. Tłuszcz, mazowiecka miejscowość położona około 50km na północny-wschód od stolicy. To moja nie pierwsza wizyta w tym mieście, pierwsza jednak w celach typowo sportowych. Po przepracowanej nocnej zmianie w Warszawskim Ursusie wyruszyłem, tym razem transportem PKP by zameldować się około 2:30h przed startem VII edycji biegu Bobra. Impreza zaplanowana na 12:00 jak dawne pojedynki kowbojów. Impreza w której chciałem uczestniczyć już od przynajmniej 4 lat. Co rok jednak terminy skutecznie blokowały mój przyjazd. 2016r. był więc moim debiutem na tym invencie. Docierając na miejsce widzę boisko miejskie, oraz dość dużą kolejkę do odbierania pakietów startowych. Impreza zapowiadana jako kameralna, jedynie na 120 zawodników biegu i 30 osób NW. Przed startem głównym odbywały się również starty dziecięce, oraz młodzieżowe. Na dystansach od 100m. do 1500m. Wcale na tak kameralną nie wygląda. Widzę duży rozmach zwarzywszy na tak dużą ilości ludzi już przed 10 rano. W biurze zawodów przygotowywany jest posiłek dla kończących zawody. Uśmiecham się szeroko widząc tzw. szwedzki stół. Uśmiecham się jeszcze szerzej gdy widzę znajome twarze Bobrów. Ich koszulki są charakterystyczne na trasach biegów w całej Polsce co pomaga w zapamiętaniu klubu biegacza. Osobiście miałem przyjemność poznać rok wcześniej kobiecą sekcję NW Bobrów. Chęć zobaczenia się ze znajomymi Paniami była decydującym aspektem tego by wybrać Tłuszcz z natłoku imprez organizowanych w tym dniu na Mazowszu.
Przyjeżdżam z zamiarem wystartowania w biegu, doczepienia się do listy startowej bez pakietu. Za opłatą, jedynie z nr startowym z racji późnego zapisu. Na miejscu okazuje się że będzie ciężko o zapis na bieg nawet z samym nr. Z pomocą przychodzi Agnieszka. Koleżanka ,którą poznałem w Kruszach na wspólnym marszu NW. Proponuje pożyczenie kijków i udział w nordic walking. Zastanawiam się przez około godzinę, po czym podejmuję decyzję o starcie z kijkami. 
Dzień jest upalny niemalże do samego startu chowam się w zacienieniu. Odpuszczam dłuższą rozgrzewkę. Leniwie wymachuję ramionami i delikatnie podskakuję. 2 minuty do rozpoczęcia. Czas ruszyć tyłek w kierunku linii startu. Podpinam kijki, są nieco zbyt krótkie, ale mniejsza z tym. Zamiarem moim jest ukończenie, a nie najszybszy w życiu marsz NW. Krótkie przejście rozgrzewkowo honorowe najpierw biegaczy następnie kijkarzy i start ostry. Patrzę na twarze ludzi. Widzę skupienie, widzę również mieszankę młodości i doświadczenia. Mniej więcej pół na pół przed czterdziestką i nieco po niej. Rozpoznaję kilka osób z którymi rywalizowałem już kiedyś na trasach różnych zawodów. Biegacze wyruszyli jakieś 3 minuty wcześniej, więc czas i na nas. Ruszamy. Ja słabo. Nigdy nie mam dobrego rozpoczęcia. Już po 300m. sapię. Przodownicy odskakują mi. Strata nie jest wielka bo to około 15m. po 500m. ale jest. Zajmuję 7-8 miejsce. Wtedy dzieje się coś niespodziewanego. Ludzie z tyłu krzyczą do nas byśmy zawrócili bo pomyliliśmy trasę. Kurde rzeczywiście, nie skręciliśmy w odpowiednią uliczkę. Zapatrzony na liderów nie spojrzałem na strzałki narysowane na asfalcie. Wszyscy tracimy kilkadziesiąt metrów do nowych liderów. Zawracamy więc teraz to ja mam te 15m. przewagi nad dotychczasowym liderem. Tak naprawdę żadną przewagę zwarzywszy na pozostałe 4,5km. Staram się utrzymywać jak najwyższe możliwe tępo z zachowaniem odpowiedniej techniki. Za podbieganie grozi dyskwalifikacja, za złe wykonywanie elementów technicznych ostrzeżenia. Przez kolejne 1,5km nie daję się wyprzedzić nikomu. Za to sam mijam wszystkich znajdujących się przede mną. Mijam tabliczkę 2km, a mnie mija nowy lider. Starszy Pan z ewidentnie lepszą od mojej techniką. Maszeruje przed siebie nie oglądając się za siebie, słyszę jedynie uderzenia kijków zbliżające się coraz wyraźniej. Morale słabną, oczyma wyobraźni widzę sytuację na 3-4km gdy mija mnie kilku kolejnych uczestników. Złowieszczy sen dopada mnie półtora kilometra przed metą. Dochodzi mnie Pan który zwraca uwagę na moją nienajlepszą technikę. Mówi że nie jest źle, ale powinno być lepiej i że po poprawie techniki będę szedł zdecydowanie szybciej. Nie pozjadałem wszystkich rozumów i zawsze biorę sobie do serca uwagi bardziej doświadczonych ludzi. Staram się korygować wymieniony mi błąd. Pan Stanisław z zadowoleniem mówi że od razu widać różnicę i że od razu idę szybciej. Po krótkiej dyskusji mija mnie. Nadzieja na walkę z nim jest nikła. Odwracam się po raz pierwszy chcąc zobaczyć dużą stratę kolejnej osoby. Na tyle dużą by doczłapać do mety na trzeciej pozycji. Nagle pan Stanisław słabnie. Idąc za nim mam wrażenie że zaczyna spowalniać moje tępo. Tak jak gdyby całą energię utracił w dogonienie mnie i zbrakło mu sił na końcówkę trasy. Już niespełna 1km i zakończymy te zmagania. Ponownie zajmuję drugie miejsce. Maszeruję żwawo. Na 5 kilometrze mam zdecydowanie więcej sił niż na 1km. Przynajmniej tak mi się wydaje. Wchodzę na stadion. Jeszcze tylko runda wokół boiska miejscowej drużyny piłkarskiej i kolejny start sportowy przejdzie do historii. Ostatecznie jestem drugi z czasem 38:23 kilka sekund przed trzecim na mecie Panem Staniławem. Mega sukces! 
Po nieprzespanej nocy, nienajlepszym samopoczuciu, zapisie rzutem na taśmę i z pożyczonymi kijkami. Hmmm to trzeba rzeczywiście określić jako sukces! Każdego komu wydaje się że nornic walking jest chodnikowym sportem dla emerytów zapraszam na zawody obstawiane przez sędziów i z udziałem wysokiej klasy sportowej zawodników. Wtedy dopiero można ocenić jaki poziom ma się samemu i ile kosztuje walka o wysokie lokaty. Gdy my kończymy marsz biegacze z czołówki również zakańczają walkę. Oni na dystansie 10km. Pierwsza trójka już na mecie. Teraz czas na resztę. Pogoda sprawia że każdy po przekroczeniu końcowej linii łapie za butelkę z wodą. Temperatura jest też czynnikiem który powoduje znaczne rozciągnięcie stawki. Oczekiwanie na ceremonię dekoracji mija w rytmie poczęstunku przygotowanego przez fantastyczne kobiety z klubu Bobra Tłuszcz. Osobiście najbardziej smakowały mi kotlety sojowe. Z łakoci prym wiódł sernik. Podział żywności na mięsną, oraz wegetariańską był dla mnie dużym zaskoczeniem i ogromnym plusem dla organizatorów. W tym miejscu największe podziękowania dla Agnieszki Paź, która przygotowała część wegetariańską. Najadłem się solidnie, wziąłem prysznic, rozmawiałem z kilkunastoma cieszącymi się życiem osobami. Podsumowując: moje akumulatory zostały w pełni naładowane! Same dekoracje przeprowadzone sprawnie z pozytywnymi komentarzami spikera. Po pucharowej części iventu, nadszedł czas losowania nagród, wśród wszystkich uczestników. Tu główną nagrodą był namiot 3osobowy. Przyznam że miałem na niego chrapkę. Jako "stary" podróznik chętnie przytuliłbym również śpiwór. Jednak nie tym razem. Los przyznał mi za to plecak biegowy 2 positions kalenji. Mega sympatyczna niespodzianka i bardzo urzyteczny sprzęt.
Składam ostatnie podziękowania dla Agi, oraz koleżanki która pożyczyła mi kije, żegnam się z Panią Jagodą. Znajomą z Piaseczna która także dotarła na bieg Bobra i również wróciła do domu z pucharem za 3msc w kat. wiekowej. Do pociągu pozostaje mi jeszcze równo godzina. Postanawiam wykorzystać ją na pomoc przy składaniu stolików i dekoracji do składu znajdującego się w biurze zawodów. Następnie idę do pobliskiego sklepu po zakup drobnostek dla koleżanek w ramach odwzajemnienia się za okazaną życzliwość. Wracam, do pociągu jeszcze nadal sporo czasu, a stacja PKP blisko. Daję się więc namówić na degustację soków naturalnych wyrobu Marcina. Soki smakują mi na tyle że pozostaję na kolejną godzinę. Pociągi do Warszawy kursują równo co godzinę. Gdy pojawiają się nowe ciasta, nowe soki, a parkiet przygotowany do tańca opanowuje entuzjazm szczęśliwych ludzi nie jest prostym pozostawienie tak fantastycznej grupy. Zostaję więc dłużej. W między czasie oglądam Mecz piłkarski TKS Bóbr Tłuszcz- Świt II Nowy Dwór 3-3 (3-1) Noc nadeszła szybko. Radosnej atmosferze, rozmową i tańcom wsród których prym wiodła Pani Katarzyna nie było końca. Mój powrót do domu musiał jednak nadejść. Zwłaszcza że czeka mnie około 2h samej jazdy pociągiem nie licząc przesiadek, do tego 13km spaceru do domu , gdyż po 23 nie będę miał już żadnego autobusu. Na koniec wraz z Rychem i Marcinem oriętujemy się że nie jest to nasze pierwsze spotkanie. Potrzebowaliśmy kilku godzin i magicznych eliksirów by Rychu rozgryzł że mieliśmy okazję poznać się już w 2013r. Gdy wybrałem się na wyprawę rowerową do Trok na malowniczy półmaraton. Widzieliśmy się wtedy na trasie, a przede wsyztskim w miejscu noclegowym dla przyjezdnych. Była tam okazja do zapoznania i wymieniania się biegowymi i nie tylko przydodami. Moje życie jest naprawdę zwariowane, do tego wszystkiego następnego dnia planuję wyjechać rowerem już o 6 rano do Skierniewic (35km) na kolejne zawody sportowe by nie spędzić leniwej niedzieli. Ostatecznie do Sochaczewa docieram na 23:30 gdzie na PKP nieoczekiwanie spotykam dwóch przyjaciół. We trójkę podążamy ku centrum. Jak się następnie okazuje ku bazie, czyli mieszkaniu jednego z nich. Tam piwo + piwo = moje zaśnięcie na fotelu po 2 w nocy. Budzę się jest przed 3, z fotela zaczynam oblegać dywan. Oj jak mi wygodnie, poważnie, jest miękko i przyjemnie. Budzik nastawiony na 5 nie zadziałał. Widocznie przyjaciel nie ustawił go tak prawidłowo jak mi obiecał. Właściwa pobudka to godzina 10 z minutami. Skierniewice skreślone, za to Warszawa na horyzoncie. Jak najszybszy powrót do domu rodzinnego, ogarnięcie się, trochę zabawy z dziećmi i akcja, rowerowa Warszawa. Wyjeżdżam ku spotkaniu z gwiazdami lekkoatletyki. Stadion Narodowy w Warszawie gościł tego dnia memoriał Kamili Skolimowskiej. Dla mnie najistotniejszym powodem tej wycieczki było pożegnanie na Polskiej ziemi wielkiego ciałem, duchem i sukcesami Tomasza Majewskiego. Dodatkiem i okrasą memoriału był rekord świata w rzucie młotem kobiet Anity Włodarczyk. Stadion wrzał. Spełniłem kolejne marzenia o obejrzeniu na żywo sukcesów Polskich Olimpijczyków. Można było również pożegnać para olimpijczyków wylatujących kilka dni później do Rio. 
Weekend był iście konkretny. Jeden z tych które skradły mi serce i pozostanie na długo niezapomniany.
Bobry dziękuję Wam za pokazanie mi prawdziwej sportowej rodzinki.
Jakub Aksamit


Bardzo Wam dziękuję za bieg, który zorganizowaliście. Było sympatycznie, piknikowo. Nie brakowało niczego. Pokazaliście jak należy robić fajny bieg. Muzyka, komentator, biegi dla dzieci, liczne punkty z wodą na trasie, na mecie takie atrakcje jak smalec (którego nie spróbowałem, ale doceniam fakt że był) i wiele innych drobnych rzeczy. O nagrodzie finansowej nie mówię, bo My biegacze amatorzy nie robimy tego dla pieniędzy, a dla pasji i tę pasję było dziś widać po obu stronach - biegaczy i organizatorów. Wielkie dzięki i powodzenia!
Za rok postaram się przyjechać z dziećmi i żoną.
Pozdrawiam serdecznie,Kamil Artyszuk (Warszawiaky)

V BIEG BOBRA - 2014



















W tym roku postanowiłem wystartować na lokalnym podwórku dwukrotnie. Pierwszy raz w Biegu Cichociemnych i drugi w V Biegu Bobra. Impreza dobrze wpasowała się w mój kalendarz przygotowań do Maratonu Warszawskiego. Był to bieg szczególny, ponieważ zawodnicy, startujący w tej edycji, oddali hołd pomysłodawcy Biegu Bobra, zmarłemu niedawno, Stanisławowi Stolarczykowi.
Tuż przed startem, który miał odbyć się planowo w samo południe, nastąpiła minuta ciszy. Tłuszczańscy Biegacze myślami byli ze Stanisławem Stolarczykiem – inicjatorem Biegu. Głos zabrał również kolega Pana Stanisława, który wspominał wspólne starty. Jego przemówienie było bardzo emocjonalne.
Teraz o rywalizacji na trasie o długości 8888 metrów. W skrócie: było z kim biegać. Stawiło się przynajmniej 5 osób, których życiówki na dychę oscylowały w okolicach 34-37 minut. Moim głównym rywalem był Pan Dariusz Król. Biegacz o nieprawdopodobnej wydolności i szybkości, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego numer PESEL.
Bieg zacząłem spokojnie ustawiając się obok Pana Darka. Krótka pogawędka, wymiana uprzejmości i możemy zaczynać rywalizację. Do czwartego kilometra trzymaliśmy równe tempo – w okolicach 3:30/km. Na piątym kilometrze w momencie, gdy były wątpliwości w którym kierunku biegnie trasa (bieg w znacznej części był poprowadzony po duktach leśnych), postanowiłem się oderwać. Przyspieszyłem dość żwawo, ale bałem się czy wytrzymam narzucone sobie tempo. Tętno niebezpiecznie zbliżało się do wartości maksymalnych.
Ostatnie dwa kilometry biegłem już na rezerwach tlenowych. Walczyłem ze sobą o utrzymanie 4 pozycji OPEN. Udało się. Byłem zadowolony z organizacji tegorocznego finiszu, ponieważ meta była usytuowana na stadionie TKS Bóbr, dzięki czemu kibice mieli lepszą możliwość dopingowania zawodników.
Co do organizacji to trzeba przyznać, że bieg był bardzo dobrze przygotowany. Przyjazna atmosfera rodzinnego pikniku była jednym z wielu pozytywów. Do nich należy dodać: organizację wydawania pakietów startowych, sprawność wolontariuszy w strefie mety, którzy nagradzali zawodników pakietem finiszera (medal, drożdżówka, woda) oraz bardzo profesjonalne prowadzenie zawodów przez spikera – Pana Waldemara Sitka. Do największych plusów zaliczam losowanie nagród tuż po biegu. Wielość i różnorodność nagród przerosła moje oczekiwania. Nawet na zawodach triathlonowych (ze zdecydowanie wyższym budżetem) nigdy nie widziałem tak wielu, fajnych nagród (do wylosowania były m.in. odtwarzacz dvd, czy książki Jerzego Skarżyńskiego). Dużą pracę wykonał także Artur Dzięcioł ze Stowarzyszenia Twórcy Jutra, który w dniu imprezy przeistoczył się z organizatora, w pierwszego fotografa i kamerzystę. Do małych minusów można zaliczyć zaangażowanie niektórych harcerzy na trasie biegowej, którzy zbyt późno pokazywali kierunek biegu i tym samym wyprowadzali zawodników w pole. Ten minus, może trochę naciągany, jest jedynym negatywem. 

Po zawodach dopingowałem biegaczy Bobra Tłuszcz, którzy poza tym że startowali, także mocno zaangażowali się w organizację imprezy. Chciałbym im podziękować za super bieg i pozytywną atmosferę po jego zakończeniu.Szczególne wyrazy uznania dla Pana Leszka Rosy, który był głównym koordynatorem imprezy, co nie przeszkodziło mu również wystartować w biegu. 
Ukończyłem bieg z wyróżnieniem dla najlepszego zawodnika z gminy Tłuszcz i statuetką za 1 miejsce w kategorii wiekowej. Serdecznie polecam ten bieg wszystkim biegaczom. Do zobaczenia za rok!
Adrian Zarzecki
filmik Leszka

IV BIEG BOBRA - 2013
Dziękujemy wszystkim biegaczom za udział w IV edycji Biegu Bobra
Na razie fotki. Relacja wkrótce...
>>>fotki<<< I. i L. Stępień
>>>fotki<<< Marcina D.
Proszę podsyłać linki z fotami: leszekstepien@autograf.pl
filmik Darka

I BIEG BOBRA 2010

Kreator www - przetestuj za darmo