Korona Ziemi Przasnyskiej-Krasne
dodano: 2013.05.26
Niedzielny poranek przywitał nas ku zdziwieniu słońcem, a przecież dzień wcześniej lało i wszystkie znaki na słońcu zapowiadały kolejny dzień deszczowy. “Szybkie ogarnięcie się”, wyszukanie naszych bobrowych koszulek i w drogę, do przejechania przecież 90 km. Punktualnie o 9.00 zjawił się nasz wódz, Stanisław, zwarty i gotowy do bicia kolejnych rekordów. Droga przebiegła nad wyraz szybko. Stanisław znał przecież trasę, dzień wcześniej z chłopakami biegał w tych okolicach. Dojechaliśmy do Krasnego, tubylcy pokierowali nas do biura zawodów, które mieściło się na terenie stadniny koni hr. Ludwika Krasińskiego założonej w 1857 roku . Wygramoliliśmy się z samochodu i hajda w park po numery startowe, droga przez park Krasińskich mówiła jedno, będzie mokro i błotnisto. Na polanie już wrzało od rozgrzewających się biegaczy, przedział wiekowy od siedmiu do czterdziestu lat (biegi 1km , 5km , 10km) wskazywał będzie ciężko . Ale z drugiej strony mieliśmy asa w rękawie, czyli Stanisława . Start rozpoczął się w samo południe. Szybkie omówienie trasy przez organizatora, ruszamy. Biegniemy, mówię do Ani – zobacz, Stanisław przyspiesza… no i tyle go widzieliśmy . Co prawda do 3 km biegliśmy w jego cieniu, ale gdy strzałka kierowała w kierunku 10 km mistrz pobiegł, a my stwierdziliśmy, że lepiej z Anią skierujemy się w stronę 5 km, z wiekiem się nie wygra . Po drodze do mety spotkaliśmy sympatycznego biegacza Piotrka (15 lat), który umilał nam czas opowiadając całą historię Krasnego . Piotrek, wielki szacun dla Ciebie za to, że 30 minut biegu może być tak sympatyczne . Na polanie czekały na nas medale i przepyszne kiełbaski z grilla . Chwilę później zjawił się też i nasz mentor (wynik 59 minut), który jakoś dziwnie spoglądał w stronę parku . Sprawa się wyjaśniła, gdy nagle na ścieżce do mety pojawiła się piękna biegaczka . 
Za miesiąc kolejny bieg z cyklu Korony Ziemi Przemyskiej, polecamy ten pomysł. 

Tomasz B

III Półmaraton Szelkowski
dodano: 2013.05.25
Gdyby to był mój zwykły dzień treningowy, pewnie długo ociągał bym się by wyjść pobiegać w tak deszczowy dzień, jakim była ta sobota. Jednak, że był to Bieg w Szelkowie, to w perspektywie kilometrażu była nadzieja, że jeszcze się rozpogodzi. Tym bardziej, gdy jadę z tak pogodnymi zapaleńcami jak Stasio, Rysio, Grzesio, Leszek i Mariusz. Na miejscu okazało się, że chętnych ścigać się z deszczem i wiatrem było jeszcze ze stu. Szybka asfaltowa trasa zmieniona przez organizatorów w przeciągu 24h, ze względu na pogodę, kręciła wśród lasów, pól i domostw, więc nie było nudno. Dodatkowo krzepiły i wzmacniały „przybijane piątki” z kolegami na mijankach. Warunki okazały się wyśmienite do ostrego tempa i bicia rekordów, bo chłodzenie zapewniał rzęsisty deszcz. Wszyscy byliśmy zaskoczeni dobrymi wynikami, tylko szkoda, że trasa nie miała atestu. Kawa, herbata i gorąca zupa rozgrzała nas przy ożywionych rozmowach z innymi biegaczami. Atmosfera podgrzała się jeszcze bardziej przy wręczaniu statuetek dla Mariusza za zajęcie I miejsca w kategorii M30 na 10km i dla Stasia I miej. w kat. M70 i w kat. najstarszego (duchem najmłodszego) zawodnika biegu. Losowanie roweru nie poszczęściło się żadnemu z nas, ale niskie wpisowe 10zł.- 10km i 20zł. – 21km, a także ogólnie luźna atmosfera sprawia, że bieg jest godny polecenia.
Dodatkowo dużym atutem była możliwość wykonania sobie bezpłatnych badań np. pomiar RR, diagnostyka chorób krążenia (pobieranie krwi na różne badania, echo serca), a także w późniejszym terminie wykonanie próby wysiłkowej.
Wniosek z tego, że nawet uciążliwy deszcz tnący w oczy nie zniechęci biegacza, gdy ma hart i pogodę ducha.
MarcinD.
Wyniki:
21 Mazurek Ryszard        01:33:23                                  23 Michalik Mariusz        00:51:30
22 Laskowski Grzegorz    01:34:05                                  26 Stolarczyk Stanisław  01:02:25
27 Rosa Leszek              01:37:55
30 Dymiński Marcin         01:39:38

>>>fotki<<< z karty SD Marcina

III Bieg Cichociemnych
dodano: 2013.08.19






fotki z karty Marcina >>>tutaj<<<
fotki wysłane przez Tomka >>>tutaj<<<


relacja Tomka i Ani B.
Cichociemni byli żołnierzami Polskich Sił zbrojnych na Zachodzie, którzy w latach 1941-44 zostali zrzuceni na spadochronach do okupowanej Polski. Po przerzuceniu do kraju zajmowali się głównie szkoleniem żołnierzy Armii Krajowej, szczególnie w dywersji i sabotażu.Z 316 przerzuconych do Polski „Cichociemnych” zginęło 112 (podczas lotu lub skoku, w walce, wielu z nich zostało zamordowanych przez gestapo, a na dziewięciu wykonano po wojnie karę śmierci na mocy wyroków śmierci Polski Ludowej w okresie stalinizmu). Tyle historii . 18 maja 2013 r. zjawiło się na starcie 131 cichociemnych-biegaczy, którzy podjęli morderczą walkę z upałem i dużą ilością piachu na trasie . Było ciężko , ale pamięć o tych co walczyli dla nas powodowała , że zaciskaliśmy zęby i brnęliśmy do mety. Duże uznanie i podziękowanie należy się też organizatorom, którzy przygotowali tak fajną imprezę , a było to widać po uśmiechniętych twarzach biegaczy . Dzięki i do zobaczenia w przyszłym roku.

Wyniki
miejsce/zawodnik/czas (nadesłał Marcin D.)
8 ADRIAN ZARZECKI 00:39:30
15 JANUSZ MARCZAK TŁUSZCZ 00:44:15
19 RYSZARD MAZUREK 00:44:31
26 JACEK PAŹ TŁUSZCZ 00:46:54
35 MARCIN DYMIŃSKI 00:48:52
36 MAREK PRZYBYSZ 00:49:01
47 DANIEL MARCZAK 00:50:01
57 DAREK GOTOWIEC 00:50:56
67 MARIUSZ MICHALIK 00:54:08
82 RAFAŁ STOLARCZYK 00:56:28
83 MACIEJ KUCHARSKI 00:56:29
87 ADAM JARZĘBAK 00:57:24
107 LIDIA CAJKOWSKA 01:02:07
113 STANISŁAW STOLARCZYK 01:03:45
124 ANNA BYCZUK 01:12:25

Nasza drużyna spisała się na medal i wywalczyła III miejsce na podium w kategorii drużynowej. GRATULACJE!!!

WESOŁA STÓWKA
dodano: 2013.05.18
Mimo, że ta sobota zaczęła się wcześniej niż inne, a do Miłosnej jest bliżej niż do Krakowa czy Poznania, nie udało nam się na czas stawić na starcie i spóźnieni zaatakowaliśmy sztafetę z opóźnieniem 10 minut. Pogoda, mimo niepewnych prognoz zapowiadała się idealnie, a wręcz zbyt dobrze, bo słońce prażyło już od samego rana. Bezpośrednio po wyjściu z samochodu ustawiłem się na starcie i ruszyłem, bo na bieg wypuściłem się z domu w pełnym rynsztunku biegacza. Po 200 metrach pierwsza górka, a ja poczułem w nogach interwały robione na stadionie 2 dni wcześniej. Później było już lepiej, ale trasa dość wymagająca – piach na leśnych drogach, cała masa zakrętów i niewielkich górek, które nie pozwalały ustabilizować tempa, ale też nie doskwierały zbyt mocno. Trochę smutnym był dla mnie fakt, że biegnę sam, trochę obawiałem się, że zmylę trasę, ale szybko okazało się, że oznaczenia wykonane są wzorcowo, a na szlaku aż roi się od strzałek. Na drugiej zmianie udało się nam już nawiązać rywalizację i kontakt z innymi drużynami i tak ze zmiany na zmianę nasza pozycja wciąż się umacniała. Przed biegiem zastanawiałem się, co robić w czasie, kiedy biegną chłopaki… przecież to minimum godzina z hakiem… iść na miasto, zakupy, ponudzić się… nic z tego – czas płynął jak szalony, rozmowy z biegaczami, kawa, drożdżówka, pobliski pub w lesie  i nim się człowiek dobrze rozkręcił, już była jego kolej biegu. W ciągu dnia, na trasie, upał doskwierał w nieznacznym stopniu – momentami czuło się uderzenia ciepła i suchość w gardle, ale generalnie trasa był prawie w pełni zacieniona konarami drzew. Organizatorzy stanęli na wysokości zadania – na każdego biegacza czekał izotonik lub woda, w namiocie wystawione były drożdżówki, batony i bigos w ilościach nie do przerobienia, a oprócz fajnego medalu każdy dostał wypasioną świnkę-skarbonkę. Jeśli idzie o klimat, to w mojej ocenie, jeden z najlepszych biegów w tym roku.
Leszek S.
fotki: >>>tutaj<<<
fotki Leszka R. >>>tutaj<<<
Wyniki Wesołej Stówki!!!

Litwo, ojczyzno moja.... 
czyli Półmaraton w Trokach
dodano: 2013.05.12
Fotki z jeszcze cieplutkiej karty Marcina >>>tutaj<<<

Emocje przed wyjazdem jeszcze większe niż zwykle, a to z powodu mojego pierwszego startu za granicami Polski. Cała nasza piątka upchała się do samochodu i ruszyliśmy w kierunku Litwy, a dokładnie Trok. Z kilkoma postojami, małymi pomyłkami trasy, w pogodzie i niepogodzie dotarliśmy na miejsce. Od granicy musieliśmy pamiętać aby doliczyć dodatkową godzinkę w stosunku do czasu polskiego. Bardzo płynnie udało nam się odebrać pakiety startowe. Dostaliśmy też karteczkę na kibin-party w jednej z licznych miejscowych reustauracji. Oczywiście daniem, które nam zaserwowano był kibinas (ciasto w kształcie dużego pieroga z mięsnym farszem w środku podane na gorąco).Nocleg zorganizowano nam w Domu Kultury. Na sali przed biegami nocowałem już kilka razy, a tym razem mimo późnej pory, gwar nie ustawał. Część naszej ekipy jakoś zasnęła, a przynajmniej na to wyglądało :)....ja znalazłem ciche miejsce w bocznym holu. Spotkałem tam cyklisto-biegaczy ze znanego nam klubu Aktywni Sochaczew, którzy na rowerach w 4 dni przyjechali z Sochaczewa do Trok !!! W nocy burza, aż szyby dzwoniły...rano za to piękna pogoda. Już na starcie wiadomo było że nie będzie to łatwy bieg. Trasa z licznymi ostrymi podbiegami i zbiegami, żar z nieba i do pokonania 4 pętle. Ukojenie dawały dwa punkty z napojami i część trasy poprowadzona brzegiem jeziora Galwe, od którego wiało przyjemnym chłodem. Ponieważ większość atrakcji turystycznych Trok znajdowała się przy trasie biegu, zwiedzający automatycznie stawali się spontanicznymi kibicami. Mimo wymagających warunków cała nasza ekipa była bardzo zadowolona z osiągniętych wyników. Impreza ma jeszcze parę niedociągnięć, ale nadrabia urokliwym klimatem, serdecznością mieszkańców i organizatorów W pełni zasługuje na swoją nazwę Perły w Koronie Litwy. Bieg i miejsce polecam jak najbardziej. 

Rycho

Bieg Pamięci
dodano: 2013.05.12

Bieg odbył się w Warszawie 11.05.2013r. jest organizowany przez klub ActiveSports, który również jest organizatorem cyklu biegów pn. Grand Prix Warszawy. Ideą biegu jest uczczenie pamięci o naszych bliskich, każdy z zawodników poprzez swój wysiłek oddaje hołd komuś bliskiemu swemu sercu kogo już nie ma wśród nas. Ma niesamowitą pełną zadumy atmosferę, ale również radosną. 

Tomasz B.

III SANDOMIERSKI WEEKEND KWITNĄCYCH SADÓW
dodano: 2013.05.04
Do Sandomierza, my, Bobry pojechaliśmy w liczbie sztuk - dwie: ja, czyli Wojtek Jakubowski wziąłem udział w półmaratonie, a Leszek Rosa przebiegł dystans 10km i wziął udział w biegu górskim dzień później. Urocze miasto ojca Mateusza przywitało nas pogodą wręcz idealną na bieganie,- było pochmurno i chłodno, co dawało nadzieję na dobre wyniki. Jednak potem okazało się, że ostatnie opady deszczu spowodowały, że szczególnie na zbiegach było ślisko i trzeba było uważać żeby się nie „wypierdzielić” na błoto. Trasa była wymagająca z ciężkimi podbiegami i, co warto podkreślić, trochę słabo oznaczona (krótką cienką tasiemką czarno-żółtą przyczepioną do gałęzi), co poskutkowało tym, że w pewnym momencie skręciłem nie tam gdzie trzeba i zgubiłem się w sadzie jabłoniowym, przez co musiałem nadrabiać dodatkowe 700 metrów i wracać z powrotem na trasę XD. Ukryte kałuże na trasie całkowicie zmieniły kolor moich butów i było przyjemnie mokro :) Te drobne niedoskonałości z nawiązką wyrównały przepiękne widoki Sandomierza i okolic: Rynek Sandomierski i Zamek, Wąwóz Królowej Jadwigi, Katedra i cudownie zieleniące się pola i Sady Sandomierskie, jeszcze nie kwitnące ale i tak cieszące Bobrów oczy. Wszystko to sprawiło, że warto było pobiec w Sandomierzu i na pewno wrócimy tam za rok!



Wyniki:
półmaraton:
JAKUBOWSKI WOJCIECH BÓBR TŁUSZCZ 02:07:04 (6. miejsce w swojej kategorii wiekowej i 48. w generalce)

10km:
ROSA LESZEK BÓBR TŁUSZCZ 00:49:14 (2. miejsce w swojej kategorii wiekowej i 17. w generalce!!! :)))
bieg anglosaski 21,45km:
ROSA LESZEK BÓBR TŁUSZCZ 02:04:44,4 (2. miejsce w swojej kategorii wiekowej i 11. w generalce :))))))

Wojtek J.

23 Bieg Konstytucji w Warszawie
dodano: 2013.05.03
Bardzo silna, 4-osobowa reprezentacja Bobrów wystartowała w XXIII Biegu Konstytucji 3 Maja na 5 kilometrów. O sile naszych reprezentantów świadczy to, że wszyscy godnie rywalizowaliśmy z Premierem Rzeczpospolitej, Panem Donaldem Tuskiem, który brał udział w biegu. Uzyskane czasy nie oddają naszych wielkich możliwości, bo bieg, który ukończyło 2588 osób odbywał się podczas ulewnego deszczu. Wygrał Michał Kaczmarek z czasem 14:30.

Anna Byczuk           33:07
Leszek Rosa            24:13
Adam Jarzębak         27:07
Stanisław Stolarczyk 30:36
Stanisław Stolarczyk

I ŻOLIBORSKI BIEG FLAGI
dodano: 2013.05.03
Na terenie warszawskiej cytadeli w dniu 02.05.rozegrany został Bieg Flagi. Impreza biegowa połączona została z piknikiem z okazji Dnia Flagi. Święto obchodzone stosunkowo od niedawna, bo od 2004r. Miejsce na piknik wyśmienite, rozległy teren, dużo zieleni i historyczne zabudowania tworzyły rewelacyjny klimat. Dopełnienie stanowiły wystawy zdjęć, kolekcje broni palnej, cykliści w historycznych strojach i wiele innych atrakcji. Nie zapomniano też o najmłodszych uczestnikach. Dużym powodzeniem cieszyło się malowanie buziek, mini strzelnica i bieg dla maluchów. Większość dzieci podczas biegu trzymała w ręku biało-.czerwone flagi... wrażenie niesamowite - Ileż tam było radości, uśmiechu, chęci do walki, aż ciężko określić ten wulkan emocji. Po biegu dzieci wystartował bieg na dystansie 10 km. Składał się on z trzech pętli prowadzących po Cytadeli i jej bliskiej okolicy. Trasa bardzo urozmaicona pod względem podłoża(kostka brukowa, szutry, asfalt, a skończywszy na bruku z otoczków kamiennych) jak i ukształtowania terenu (zbiegi i podbiegi) Mimo trzech pętli trasa cały czas była urozmaicona. Po biegu otrzymaliśmy ładny medal z biało czerwonym napisem BIEG FLAGI, no i jak to na wojskowym pikniku, nie mogło obejść się bez wojskowej grochówki prosto z kuchni polowej(dolewek bez ograniczeń :) Gdy na scenie wojskowa orkiestra zaczęła grać ...żolnierz drogą ma sze rował....ja też zabrałem swój plecak i ruszyłem do domu. 

wyniki:
Ryszard Mazurek -      00:43:18 
Stanisław Stolarczyk - 01:03:22

Rysiu M.

I połowa 2013

CRACOVIA MARATHON
dodano: 2013.04.28

Do napisania tej relacji skłoniło mnie nasze forum, a mianowicie brak relacji z biegu.
W Cracovia Marathon brało udział czterech Bobrów, trzech przyjechało do Krakowa już w sobotę. Ja wyruszyłem w niedzielę wcześnie rano, żeby dojechać na godzinę siódmą. Kiedy wyjeżdżałem z Warszawy było straszne oberwanie chmury, na drodze nie było widać żadnych pasów tylko ogromne kałuże, pojawiły się wątpliwości czy przy takiej pogodzie dojadę na czas, żeby odebrać pakiet, ale po kilkudziesięciu kilometrach deszcz już był zdecydowanie mniejszy. Następnym razem pogoda zaskoczyła w okolicach Kielc, kiedy pojawiła się gęsta mgła, która znacznie ograniczała widoczność i prędkość. Do Krakowa dotarłem około 7,30. Biuro zawodów było zlokalizowane na stadionie Wisły, w biurze formalności odbyły się bez większych problemów, pakiet startowy bardzo bogaty, koszulka techniczna sympatyczna i co bardzo mi się spodobało to mapa Krakowa z zaznaczoną trasą maratonu, dodatkowo w pakiecie mnóstwo różnych ulotek dotyczących biegów i nie tylko. Start i meta zlokalizowane były bardzo blisko siebie: start na Błoniach, bardzo ładna łąka w centrum miasta, natomiast meta pod stadionem. Niestety przed startem nie udało mi się spotkać z pozostałymi Bobrami na wspólne zdjęcie. Było dość ciepło, siąpił niewielki deszcz, mi to bardzo odpowiadało. Ustawiłem się za balonikiem na 4,45, nie chciałem znowu ruszyć za szybko. Punktualnie o 9,30 nastąpił start i ruszyliśmy powoli. Na początku tempo wydawało mi się strasznie wolne, ale nie spieszyłem się nigdzie, cały czas z balonikiem i tak pokonywałem kolejne kilometry podziwiając historyczny Kraków. Biegnąc z osobami, które prowadzą na konkretny czas nie trzeba kontrolować tempa, oni się tym zajmują i można obserwować trasę maratonu, Wawel, Starówkę. Pierwszy kryzys był około 25 km, nagle tempo, które było takie wolne na początku okazało się za duże i trzeba było zwolnić, jednak uzupełnienie węglowodanów pozwoliło na nowo dogonić balonik. Powrót z Nowej Huty przebiegał już pod wiatr, odczuwalna temperatura trochę spadała i ta długa prosta, która nie chciała się skończyć. Po trzydziestym trzecim kilometrze kolejny kryzys i teraz znacznie większy balonik na 4,45 zniknął z horyzontu, sam pod wiatr, apogeum kryzysu to 35 km, skończyła się długa prosta, trasa teraz prowadziła już nad Wisłą, a sił brak i nagle kolejne rozczarowanie, wyprzedził mnie balonik na 5,00. Zwątpienie, znowu maraton dał mi w kość, ostatni…… w tym nastroju dochodzę do punktu odżywczego, zjadam co zostało, popijam i dzieje się coś dziwnego, próbuję biec, mogę biec, nie jest źle, doganiam balonik na 5,00 wyprzedzam, ostatni kilometr na Błoniach to już sama przyjemność, kibice dopingują, jest przyjemnie, ostatni zakręt i meta, czas 04:57:12!!.
Jeżeli chodzi o samą organizację maratonu to jeszcze jest co poprawić, oznaczenie trasy słabe, chyba najczęstsze pytanie wśród biegaczy, który to kilometr, organizacja punktów odżywczych przy tej liczbie uczestników nie dograna. Wydaje mi się, że punkty powinny być rozstawione po dwóch stronach ulicy i ze znacznie większą liczbą stołów. Pomijam, że brakowało jedzenia na niektórych punktach a na mecie zabrakło piwa dla mnie, ale to chyba mój czas był winowajcą. Jak będę biegał szybciej to z tym nie będzie problemu. Jeżeli w kolejnych latach tak szybko będzie zwiększała się frekwencja to należy wyeliminować te niedociągnięcia. Pomimo wszystko Cracovia Maraton, najbardziej międzynarodowy maraton w Polsce, oceniam pozytywnie, malownicza trasa, przez najważniejsze punkty Krakowa, dużo kibiców i nie tylko z Polski i ta atmosfera. Myślę, że magia Krakowa skusi jeszcze wielu, mnie chyba też…

Janusz

wyniki:
Adam Żubrowski    03:31:55
Kamil Gajewski      03:58:38
Adam Lipiński        04:15:56
Janusz Łuczyk        04:57:12

BIEG STONOGI W MILANÓWKU
dodano: 2013.04.28
Pogoda nie rozpieszczała od samego rana – było chłodno i deszczowo. Mimo to ruszyliśmy czteroosobową ekipą na podbój Milanówka. Po dojechaniu na miejsce przywitała na przepiękna stonoga wyklejona na płocie szkoły, w której mieściło się biuro zawodów. Rejestracja przebiegła nad wyraz sprawnie i po odebraniu pakietów mogliśmy spokojnie koczować w ciepełku i czekać na bieg. W międzyczasie pojawiali się znajomi więc czas przemijał w miłej atmosferze. Kolega Kazik z Rebusa zaproponował żebyśmy podjęli próbę rywalizacji w specjalnej kategorii „stonoga”, która polegała na biegnięciu przynajmniej 2 uczestników, połączonych czymś ze sobą. Wyzwanie podjął Rysio i ja i wspólnie, związani sznurem postanowiliśmy zaatakować czas poniżej 43 minut. W momencie startu deszcz już przycichł, ale na trasie pełno było kałuż i zaraz zaczęło chlupać w butach. Trasa bardzo techniczna, mocno pokręcona z dość częstymi nawrotkami i widokami na czołówkę biegaczy bardzo nam się podobała. Na mecie czekał bardzo fajny medal, wyżerka, a nawet masaże, ale chyba nikt z naszych z nich nie korzystał. Bardzo szybko też się okazało, że nasza stonoga, która zrealizowała plan, zajęła pierwsze miejsce w kategorii, a my zostaliśmy wezwani na podium i nagrodzeni. Bieg był bardzo udany pod każdym względem i należą się wielkie brawa dla organizatorów. 
L.S.

Wyniki wkrótce

I BIEG WOJCIECHOWY W SEROCKU
dodano: 2013.04.28
1Bieg Wojciechowy w Serocku odbył się w pochmurnej pogodzie, rano padało i miałem obawy co z biegiem, na szczęście 40minut przed startem przestało padać.Na linii startowej za plecami dochodziły słuchy... Ooo, jeden z bobrów jest, miło to słyszeć, bo w takim razie jesteśmy zauważalni podczas takich imprez - SUPER.Trasa całkiem ciekawa - na samym początku zbieg 300metrów w dół,końca nie było widać,pużniej długa prosta wzdłuż Bugo-Narwi do nawrotu i znów podbieg 300metrowy wyczerpujący i uliczkami powrót do mety.Czas jaki wybiegałem na 5km to 22,40.
Mariusz M.

Bieg Rycerza Okunia
dodano: 2013.04.27
Okuniew, niewielka miejscowość położona kilkanaście kilometrów od Wołomina. Tutaj, już po raz trzeci, Gminne Centrum Kultury zorganizowało bieg upamiętniający rycerza Stanisława z Grodziska Okunia, cześnika czerskiego, który w XVI wieku lokował na tym terenie miasto. Dzisiaj Okuniew jest wsią w gminie Halinów, ale pamięć o rycerzu przetrwała. Na starcie biegu pojawiło się kilkadziesiąt osób, w tym trzech członków naszej wspaniałej grupy. W związku z planami biegów na trasach z atestem uznaliśmy, że bieg w Okuniewie potraktujemy mocno treningowo i zdecydowanie na luzie. O 11.30 nastąpił sygnał startu – trasa wiodła uliczkami wsi i miała składać się z 5 pętli po 2 kilometry. Po pierwszej pętli mój garmin wskazał jednak wartość o wiele niższą i tak cały bieg miał nie 10, tylko około 8 kilometrów. Trasa była bardzo urozmaicona i wiodła zarówno drogą asfaltową, jak i piachem, kamieniami, kostką, trawą, a nawet podwórkiem i bramą jednego z mieszkańców. Po każdej pętli spotykały nas owacje na rynku, także chcąc nie chcąc, każdy mimowolnie przyśpieszał. Na mecie na każdego czekał medal i zupka z bułką (szkoda że z mięsem). Dodatkową atrakcją było to, że bieg był częścią festynu i na rynku znajdowała się masa atrakcji (kramy, pompowane zamki, trampoliny itd.). Osobiście uwielbiam takie małe biegi, tym bardziej, że organizatorzy nie pobierali żadnej opłaty, a pakiet składał się z batona, wody, płyty CD z kabaretem, pocztówki i różnych reklam… szczerze polecam ten bieg.

L.S.

więcej fotek >>>tutaj<<<

BIEG DOOKOŁA ZOO
dodano: 2013.04.27

Sobotni poranek postanowiliśmy spędzić w miłej atmosferze biegu trochę z przymrużeniem oka. Na terenie Parku Praskiego spotkaliśmy wiele ciekawych zjawisk: biegaczy przebranych np. za żyrafę, papugę, motyla, żółwia. Jeszcze przed startem spotkaliśmy klubowego boberka – Jarka Kwiatka. Naszymi założeniami startowymi była dobra zabawa i ukończenie biegu.
A warunki były dość trudne – straszna duchota i brak wody dla biegaczy na trasie biegu. Na szczęście był ze mną Tomek, który ratował mnie wodą na każdym okrążeniu. Atmosferę biegu podgrzewał zespół bębniarzy. Po zakończeniu biegu głównego rozpoczęły się biegi dla dzieci, konkursy plastyczne i spotkanie z gośćmi specjalnymi – Sportacusem i Stephanie. Ogólnie udana impreza, szczególnie dla najmłodszych biegaczy.


Ania Byczuk

ORLEN WARSAW MARATHON
dodano: 2013.04.21

Orlen marathon pojawił się nagle i momentalnie zdominował wszystkie media. Miał wielu sympatyków, jak i przeciwników, którzy narzekali na komercyjny charakter imprezy. Dla mnie osobiście ten maraton idealnie wstrzelił się w moje potrzeby biegowe. Wielka impreza, małe wpisowe, rozmach, super pakiet startowy (bijący na głowę imprezy organizowane przez Fundację Maraton Warszawski) – czegóż chcieć więcej. Komercja? A co mnie to…
Na miejsce dojechaliśmy przed dziewiątą i musieliśmy się mocno spinać przez Park Skaryszewski, żeby zdążyć na umówioną wcześniej fotkę. Miasteczko zrobiło na mnie ogromne wrażenie – czegoś tak dużego jeszcze nie widziałem. Na miejscu, pod ciężarówką Red Bull spotkaliśmy pozostałych Bobrów, okazało się, że była nas kilkanaście osób, z czego piątka startowała w maratonie. Na starcie nie było większych problemów z odnalezieniem swojej strefy, nie było też większych problemów z przemieszczaniem się. Zaraz po strzale startera spotkałem się z kolegą Marcinem i razem kłusowaliśmy przez Wybrzeże Szczecińskie i most. A międzyczasie zrobiło się dość gorąco i koszulka bobra stała się zupełnie wystarczająca. Na odcinku kilku kilometrów nasza trasa wiodła naprzeciw trasy biegaczy na 10km i stała się tak wąska, że wyprzedzanie stało się niemal niemożliwe, a tempo spadało z minuty na minutę. Dopiero koło 8km można było znów swobodnie biec i nadrobić cenne sekundy. Pogoda była idealna, ale dziwiło mnie oznaczenie kilometrów, które totalnie nie zgadzało się z moimi odczytami na zegarku i w pewnym momencie przestałem zwracać na nie uwagę. Bardzo fajnie organizatorzy porozmieszczali punkty z piciem (były bardzo często), z dostaniem bananów też nie było problemów. Trasa była jak dla mnie rewelacyjna – miasto, wieś, trochę lasu, szeroka droga, boczna droga – wszystko była tak urozmaicone, że nie można było narzekać na nudy. Do samego końca byłem przekonany, że nabiję życiówkę, chociaż parę sekund, ale jednak. Zegarek wskazał 42km, a ja zbliżałem się do ostatniego zakrętu. I tu czekało na mnie rozczarowanie, bo metę widziałem, ale oddaloną o co najmniej 400 metrów. Przycisnąłem na maksa i ops, zabrakło kilka sekund. Nie miałem jednak zamiaru bić rekordu, dlatego nie czuję większego niedosytu. Na mecie podobało mi się, że można było nabrać wody i izotoników (zwykle wypijam ze 3 butelki), no i były leżaki (wow!), gdzie można było na spokojnie porozciągać mięśnie. Medal jak dla mnie jest „średni na jeża”, ale to już kwestia gustu.
Podsumowując, z mojego punktu widzenia, uczestniczyłem w jednej z najlepszych imprez biegowych do tej pory. Maraton miał ten klimat i mimo drobnych błędów, będę go bardzo dobrze wspominał. Szczególnie to, że biegliśmy tak okazałą ekipą…
Janusz Marczak wymiótł rewelacyjny czas i zrobił świetną życiówkę. 
Wojtek rewelacyjnie zadebiutował i mimo ponad dwudziestokilometrowej walki ze skurczami, pokonał orlen poniżej 5h.
L.S.

Niedzielny bieg mamy już za sobą.Atmosfera jaka towarzyszyła podczas całego biegu na 10ke była wyśmienita.Trasa spoko, czasem trzeba było biec po krawężniku by kogoś minąć ale to tylko moje spostrzeżenie, którego doznałem. Po drodze mijałem naszych, to znaczy Bobrów i to dawało więcej motywacji do dalszego biegu. Wiem że są lepsi i gorsi, ale wszyscy pokazali tyle, ile chcieli. Liczyła się super zabawa, jaka pozostanie w naszej pamięci.
Mariusz M.

>>>fotki<<< Marcina i Tomka
>>>fotki<<< album Maćka na Facebooku

Wyniki maratonu:
miejsce open/zawodnik/czas netto
559 Janusz Marczak 3.23.14
825 Leszek Stępień 3.29.18
1754 Kamil Gajewski 3.54.29
2066 Marcin Dymiński 4.01.32
3495. Wojciech Jakubowski 4.49.47

Czekamy na relację z biegu na 10km

Wyniki na 10km.
miejsce/zawodnik/czas netto
412 Ryszard Mazurek 0.41.47
859 Tomasz Bogusiewicz 00:44:54
821 Jacek Paź 0.45.02
1132 Marek Przybysz 0.47.02
1140 Dariusz Gotowiec 0.47.04
1477 Arkadiusz Kurek 00:48:26
2538. Mariusz Michalik 0.51.04
2554 Artur  Dzięcioł 0.53.19
4296. Leszek Rosa 0.54.45
4479 Karol Banasiak 00:55:25
4664 Adam Jarzębak 00:56:03
4525 Maciej Puławski 0.57.05
7132 Anna Byczuk 01.08.23

(Przeoczyłem kogoś? Dajcie znać.)

L.S.
Cross Maraton Nadarzyn
dodano: 2013.04.21

W sobotni poranek gdy przy warszawskim Stadionie Narodowym trwały ostatnie przygotowania do OWM w Młochowie został rozegrany 1 CROSS MARATON NADARZYN.Bieg rozegrany zostal na trzech dystansach maratonu,półmaratonu i leśnej pętli.Trasa biegu prowadziła alejkami XIX w. parku a następnie wybiegala w okoliczy las.Mimo dużej imprezy biegowej w stolicy do rywalizacji przystąpilo kikudziesięciu uczestników,którzy po zakończonym biegu otrzymywali medal i słodki poczęstunek.
R.M.
Ryszard Mazurek dystans 21,097 km czas: 01:42:17

IV Bieg Raszyński

dodano: 2013.04.14





























fot. Marcin D.

Trójka Bobrów wybrała się tym razem do Raszyna, spróbować wiosennej formy na dystansie 10km. Na starcie stanęło ponad 560 biegaczy. Każdy z naszej bobrowej trójki miał konkretne założenia. Stasio liczył na pudło, czyli miejsce na podium. Adam i ja na pobicie swoich rekordów i na rzeczowe nagrody w losowaniu... 
Stasio założył swoją szczęśliwą opaskę na czoło, Adaś swoje szczęśliwe skarpetki, a ja szczęśliwe gatki. Z niecierpliwością czekaliśmy na strzał startera, bo trochę było chłodnawo, ale potem już było tylko ciepło...Płaska trasa, trzy pętle po mieście, ostry doping kibicujących zespołów i optymalna temperatura sprzyjała biciu rekordów. Adam takiego dostał wiatru w plecy, że swym długim, majestatycznym krokiem pobił swój rekord, aż o 2 min. Stasiu techniką sobie tylko znaną i z uśmiechem na ustach "złamał godzinę", co dało mu w rezultacie II miejsce na podium w swojej kategorii wiekowej. Ja gnałem na 80% swoich możliwości (żeby się nie spalić, jak to ja potrafię), wykorzystałem trzy swoje techniki i próbowałem trzymać się na "plecach mocniejszych", ale coś mi uciekali...W efekcie lekko przespałem i wyszło 33 sek. wolniej od życiówki, ale wynik i tak mnie satysfakcjonował. Impreza na super poziomie pod kątem organizacyjnym. I choć trochę się czekało na losowanie nagród, to czasami warto czekać, warto biegać, bo szczęście może się uśmiechnąć do każdego. Tym razem uśmiechnęło się do mnie i wróciłem z zegarkiem - Garminem!!!
Marcin:D

Wyniki:
miejsce/zawodnik/miejsce kat./czas netto
127 DYMIŃSKI MARCIN M30/4 00:43:02
207 LIPIŃSKI ADAM M40/3 00:46:04
500 STOLARCZYK STANISŁAW M70/2 00:59:35 

Łódź Maraton 2013
dodano: 2013.04.14

Gratulacje, Leszek Rosa rewelacujnie wypadł w Łodzi i ukończył maraton w czasie poniżej 4h.

miejsce/zawodnik/czas
526. Leszek Rosa 03:55:34

XXI Biegi Przełajowe o Puchar Prezydenta 
Miasta Legionowo
dodano: 2013.04.13
































W miesiącu wielkich maratonów i prestiżowych biegów, warto czasami wynaleźć zawody gdzieś w lesie, takie bardziej kameralne. Podczas, kiedy moi podopieczni pocili się na trasach legionowskiego lasu, przez przypadek spostrzegłem parę bobrów, która zmierzała do biura zawodów. I tak, Anna, po pięknej walce ukończyła trasę biegów dla Pań z dobrym wynikiem, mimo trudnych, bardzo mokrych warunków - gratulacje!!!
LS
miejsce/zawodniczka/czas
36 Byczuk Anna  00:42:15

40 Maraton w Dębnie
Wyprawa na podbój zachodniej Polski
dodano: 2013.04.08













Już po raz 40 maraton zawitał do Dębna i Bobry też zawitały do Dębna. Po szybkiej podróży przez nasz piękny kraj, po pięknych autostradach, ale chyba trochę zbyt drogich, dojechaliśmy do celu. Jadąc na zachód pogoda była coraz lepsza, momentami nawet pojawiało się słońce i wzrastała temperatura. W Dębnie, miejscowości liczącej niecałe 14 tysięcy mieszkańców wszyscy żyli maratonem, nawet były flagi wywieszone jak na święta narodowe w Warszawie. W biurze zawodów wszystko sprawnie się odbyło - dla osób tam pracujących każdy maratończyk to ważna osoba. Dość dużym zaskoczeniem była dla nas Pasta Party przed biegiem, bez limitów, każdy dostał tyle jedzenia ile mógł zjeść, nikt nie ograniczał - jeden kupon - jeden talerz. Sala gimnastyczna, w której mieliśmy spędzić noc była zlokalizowana blisko startu / mety. Moje obawy o hałas uczestników się nie potwierdziły, można było się wyspać, tylko w moim materacu schodziło powietrze i nad ranem było już trochę twardo. Poranek przywitał nas pięknym słońcem, na niebie żadnej chmury, temperatura około 0°. Na starcie stawiło się ponad 1 300 biegaczy, nowy rekord został ustanowiony. Trasa została zmieniona w tym roku w porównaniu do poprzednich edycji, dwie pętle po mieście i dwie duże pętle po okolicznych miejscowościach, mankamentem trasy był krótki odcinek po „kocich łbach”, który trzeba było pokonać trzykrotnie po raz ostatni na 39 kilometrze oraz brak oznaczeń co kilometr, ale w niektórych przypadkach było to bez znaczenia. Ja osobiście i chyba nie tylko ja, najlepiej zapamiętam drogowskaz „Dębno 5 km” czyli około 35 km maratonu i wiatr może nieduży, ale zabierający ostatki sił. Metę podczas biegu przekraczaliśmy 5-krotnie i za każdym razem było mnóstwo kibiców, którzy gorąco dopingowali maratończyków. Po biegu wszystko nadal bardzo dobrze zorganizowane, masarze do ostatniego chętnego, czekali na wszystkich. Pomimo, że na posiłek zgłosiliśmy się w ostatniej chwili wszystko na nas czekało, nawet dokładka i pakiet regeneracyjny gdzie cała rodzina znalazła coś dla siebie: słodycze, owoce, piwo. I tak dobiegła do końca nasza przygoda z Dębnem, maraton zorganizowany perfekcyjnie! Zapomniałem wspomnieć jeszcze o szczególnej grupie kibiców - przebranych w skóry jaskiniowców którzy „mocno dopingowali”.
Janusz

miejsce/zawodnik/czas
617.   Grzegorz Laskowski - 03:55:54
1109. Adam Lipiński -          04:31:23
1327. Janusz Łuczyk -         05:14:50


Chłopak z Tłuszcza nie odpuszcza
dodano: 2013.04.08
Pomimo iście zimowej aury i głębokiego sniegu w sobote odbyła sie
w Kępie Potockiej pierwsza edycja GP Żoliborza 2013, bieg na 10 km.Wśrod mężczyzn wygrał Sławomir
Polak,wśród kobiet Małgorzata Szadura.Stanisław Stolarczyk w kat.M70 zajął drugie miejsce. Bieg ukonczylo prawie 250 uczestników.
Gratulacje, Stasiu!!!

VIII Półmaraton Warszawski
Inwazja bobrów na stolicę
dodano: 2013.03.24
Zbliża się wiosna i bobry zaczynają ostrą pracę na trasach i ścieżkach biegowych. Już tradycyjnie Półmaraton Warszawski przyciągnął dużą liczbę naszych zawodników. Stanowi on niejako bieg otwarcia sezonu wiosennego. Tak przynajmniej było. W tym roku zima postanowiła spłatać nam niemiłego psikusa i zaatakowała drugą połowę marca z pełnym impetem. Jeszcze tydzień temu prognozy wskazywały temperaturę rządu +10 stopni, tymczasem rankiem szalał mróz, później mrozek, na szczęście bez ostrzejszego wiatru więc warunki na trasie były jak najbardziej poprawne. Jak napisali organizatorzy, w półmaratonie wzięło udział ponad 10000 uczestników i choć na most dostaliśmy się stosunkowo późno (kilka minut przed startem), nie mieliśmy większego problemu w zajęciu miejsca w dogodnej strefie startowej. Start nastąpił z dwóch pasów ruchu, a trasa jak zwykle biegła przez bardzo ciekawe miejsca w Warszawie. Wszędzie było dość płasko, jedynym utrudnieniem był podbieg na 15 kilometrze. Warunki na trasie sprawiły, że kilku naszych zawodników zbliżyło się do życiówki, a niektórzy ją pobili. Szczególne brawa należą się tutaj Rysiowi, który nie tylko, że uzyskał najlepszy czas z bobrów, to pobił jeszcze swoją życiówkę, mimo kontuzji, jakiej nabawił się jakiś czas temu. 
Gratulacje, bobry, widzimy się na szlakach i zawodach (mam nadzieję, że w cieplejszych czasach!)
L.S.

Miejsce/zawodnik/netto/brutto
806 MAZUREK RYSZARD 01:33:04   01:33:42
816 STĘPIEŃ LESZEK     01:33:15   01:33:44
1166 ŻUBROWSKI ADAM 01:36:43   01:37:12
1499 DYMIŃSKI MARCIN  01:39:17   01:39:53
1544 GAJEWSKI KAMIL   01:39:45   01:40:14
1727 MARCZAK JANUSZ  01:41:05   01:41:31
1926 ROSA LESZEK        01:40:16   01:42:59
2356 LIPIŃSKI ADAM       01:43:19   01:46:02

>>>fotki<<< autorstwa Marcina

XIV Półmaraton dookoła Jeziora Żywieckiego
BIEGOWY ŻYWIOŁ W ŻYWCU
dodano: 2013.03.17













Decyzja o starcie części naszej ekipy w Półmaratonie dookoła Jeziora Żywieckiego zapadła dosłownie kilka godzin przed wyjazem.A jak wiadomo, takie spontaniczne wyjazdy wspomina się najmilej.I tym razem nie było inaczej.Po nocnej podróży Żywiec przywital nas -16*C.Ale z godziny na godzinę zdecydowanie ocieplało się, tak, że podczas wystrzału startera temperatura oscylowała w granicach ok +1*C.Piekne widoki na okolicze góry,słoneczko,niebieskie niebo,wymagający profil trasy......Czy można chcieć więcej? :) Start nastąpił na żywieckim rynku, na którym zgromadziło sie ponad 1200 biegaczy (co organizator ogłosił nowym rekordem frekwencji). Po wybiegnięciu z miasta trasa prowadziła wzdłuż brzegów Jeziora Żywieckiego z bardzo licznymi podbiegami i zbiegami.Ciekawostką raczej rzadko spotykaną w biegach ulicznych była lotna premia usytuowana na zaporze w Tresnej.Dobiegając do centrum już z daleka było słychać doping kibiców licznie zgromadzonych przy mecie.Uzyskane czasy w zupelnosci zadowalają naszą "bobrową" czwórkę.Sprawna organizacja biegu,miła atmosfera,piękna przyroda.ładny medal to PLUSY......MINUS to ponad 400 km w jedną stronę.ALE I TAK WARTO :) 

rycho
.MIEJSCE/ZAWODNIK/CZAS

356 LASKOWSKI Grzegorz 01:40:12
404 DYMIŃSKI Marcin       01:41:45
534 MAZUREK Ryszard    01:46:35
658 ŁUCZYK Janusz         01:50:29


Grand Prix Warszawy
dodano: 2013.03.17
Mamy pierwszego zawodnika w tegorocznej edycji Grand Prix Warszawy. 
miejsce/czas/zawodnik
193 00:53:14 Wojciech Jakubowski 

FALENICA - FINAŁ
fotki >>>tutaj<<<  (+14 nowych fotek z maratonczyk.pl)
dodano: 2013.03.10
To już, niestety, ostatnia Falenica w tym sezonie. Cykl można niewątpliwie zaliczyć do udanych, chociaż pogoda i warunki na trasie nie rozpieszczały. Ostatni z biegów odbył się w śnieżnej scenerii, trasa nieco śliska, ale dość szybka i nie tak niebezpieczna jak to bywało wcześniej. Po zakończeniu biegu tradycyjnie już odbyło się wręczanie nagród i medali najwytrwalszym, którzy ukończyli przynajmniej 3 z 5 biegów. Medal w kształcie trasy, którą pokonywaliśmy tej zimy - super pomysł. Koniec Falenicy ma jednak i swoje dobre strony, gdyż zwiastuje wiosnę i początek ostrego sezonu biegowego. Tak więc naciągamy buty i cały czas do przodu. 

Wyniki ostatniej rundy:
Bieg na 10km
47   47:06 Stępień Leszek
75   49:56 Rosa Leszek
82   50:05 Laskowski Grzegorz

Bieg na 6,6km
8   34:57 Dymiński Marcin

Bieg na 3,3km
12  17:23 Michalik Mariusz

BIEG KAZIKÓW
dodano: 2013.03.23
Bardzo dobre wiadomości z Radomia, gdzie Stanisław i Grzegorz walczyli z dystansem 10km. Obaj ustanowili bardzo dobre czasy, a Stasiu uplasował się na 3 miejscu podium w swojej kategorii wiekowej.
Gratulacje!

LASKOWSKI Grzegorz   00:43:25 
STOLARCZYK Stanisław 00:58:48 

PÓŁMARATON WIĄZOWSKI
dodano: 2013.02.24
W niedzielę 24.02.13.r rozegrany został XXXIII Półmaraton Wiązowski.Pogoda jak na luty przyzwoita.Temperatura na delikatnym "plusiku", za to dokuczal mocno wiejący wiatr. Na starcie stanelo 674 uczestników, Z rozmów zasłyszanych przed startem wiele osób traktowało te zawody jako sprawdzian formy przed Półmaratonem Warszawskim,Maratonem w Krakowie i Dębnie.Pierwsza część trasy zdecydowanie pod wiatr,w drugiej gdy wiatr był sprzymierzeńcem zaczął padać drobny deszcz.Mimo tego sprawdzian wypadl zadowalająco, uzyskany czas to 01:35:19 w zupelności stysfakcjonował. W Wiązownej startowalem czwarty raz i mam wrażenie, że organizator zamiast podwyrzszać sobie poprzeczkę, to z roku na rok ją obniża Jedyne co rośnie to wpisowe.Brak alternatynych biegów na tym dystansie w tym okresie nie pozwala mi powiedzieć zdecydowanego [NIE]. Tak więc do BIEGANIA ZACHĘCAM ale nie musi to być Wiązowna.


Z BIEGOWYM POZDROWIENIEM
rycho

PÓŁ KOMANDOSA + PÓŁ KOMANDOSA=DWA CAŁE BOBRY 
dodano: 2013.02.17



W sobotę 16.02. na terenie Wojskowej Akademi Technicznej (WAT) rozegrana zostala czwarta edycja Półmaratonu Komandosa.
Większość uczestników to przedstawiciele służb mundurowych wojska,policji,straży pożarnej ,ale przyjęto też kilku cywilów .Warunkiem uczestnictwa bylo pełne umundurowanie i plecak z 10 kg obciążeniem.Plecaki ważone były przed startem i po starcie.21 km trasa skladała się z trzech pętli prowadzących po placu taktycznym WAT i Puszczy Kampinowskiej.Pogoda do biegania wyśmienita,ale nie brakowało też utrudnień w postaci oblodzeń,podmokłych przepraw jak i piaszczystych górek.Kilka treningów z plecakiem nie przyzwyczaiło organizmu do takich obciążeń.Buty wojskowe i mundur nie dawaly "komfortu" biegowego :) mimo to pierwsze dwa okrążenia poszły przyzwoicie.Na trzecim okrążęniu obolałe i zmęczone mięśnie nie dawały pewnego utrzymania na oblodzonej trasie.Nie obeszlo sie bez upadków,przemoczenia butów,paru bąbli i obtarć. Mimo tych kilku "uniedogodnień" udało się nam ukończyć IV Półmaraton Komandosa.Biegnąc w tak elitarnym gronie 200 uczestników zajeliśmy 65 I 111 miejsca.
Ryszard Mazurek czas: 02:14:51
Marcin Dymiński czas: 02:27:09
Rewelcyjna organizacja biegu ,super atmosfera,ciekawa trasa ,piękny medal i satysfakcja z ukończenia wynagrodzily włożony trud.
Jeżęli będzie tylko taka możliwość to planujemy start za rok do czego zachęcamy zainteresownych klubowiczów.


R.M.

BIEG WEDLA
dodano: 2012-02-04
9 lutego pięciu naszych zawodników wystartowało w VIII już edycji Biegu Wedla w Parku Skaryszewskim w Warszawie. Pogoda, może i mroźna, ale bezwietrzna, dlatego spokojnie można było pokusić się o mocny czas. Jedynym mankamentem był śnieg, który minimalnie mógł wpłynąć na tempo biegu. Główna ścieżka Parku Skaryszewskiego to pętla o długości około 1,8km. Organizatorzy Biegu Wedla zaproponowali kilka dystansów, wśród których najpopularniejszymi były: bieg na 3 pętle oraz główny dystans na długości 5 pętli. Leszek Rosa zdecydował się na start w obu biegach, natomiast pozostali biegli tylko w biegu głównym.

WYNIKI:

Bieg na dystansie 3 pętli
64 ROSA LESZEK 00:26:24

Bieg na dystansie 5 pętli (około 9,1km)
Miejsce/zawodnik/czas
27 STĘPIEŃ LESZEK 00:38:30
58 LUCZYK JANUSZ 00:40:43
71 ROSA LESZEK 00:41:51
72 LASKOWSKI GRZEGORZ 00:42:01
174 JAKUBOWSKI WOJCIECH 00:46:38

Bieg można uznać za udany - przyzwoite wpisowe, ładny medal, słodycze w pakiecie, gorąca czekolada, bardzo dobra obsługa i świetnie przygotowana trasa. No i losowanie nagród – szczególnie to ciasto :)
FALENICA - PODSUMOWANIE CYKLU
dodano: 2012-02-04
_____________________________________________________________________________________________________

W Internecie pojawiły się wyniki cyklu biegów w Falenicy. Przed nami jeszcze jeden bieg, ale nie będzie liczył się do rankingu i już teraz można zamieścić listę najbardziej wytrwałych Bobrów, którzy nie bacząc na wszelkie przeciwności losu stanęli w szranki z trudnościami falenickiej trasy. W tym roku mieliśmy do czynienia ze ślizgawkami, ładną trasą, lodem, śniegiem, mrozem i piachem. Marcin Dymiński zaliczył wszystkie biegi na dystansie 10km i uzyskał najlepszy łączny czas z Bobrów. 

Podsumowanie:
miejsce open/łączny czas/ilość biegów liczących się do klasyfikacji na ilość biegów przebiegniętych/zawodnik

62 140:13 3 / 5 Marcin Dymiński
69 141:32 3 / 4 Leszek Stępień
79 143:46 3 / 3 Janusz Łuczyk
162 156:50 3 / 3 Ryszard Mazurek
165 157:08 3 / 3 Leszek Rosa
266 178:46 3 / 3 Grzegorz Laskowski
286 183:59 3 / 3 Wojciech Jakubowski


13 55:23 3 / 4 Mariusz Michalik

Bobry górą!

Fotki z cyklu >>>tutaj<<<
FALENICA - etap 5 
dodano: 2012-02-04
_____________________________________________________________________________________________________
Tym razem było mokro, ślisko, śniegowo i piaszczyście. Falenica nas nie rozpieszcza, ale w tym tkwi właśnie jej urok.

Bieg na 10km
miejsce/czas/zawodnik
57 47:42 Dymiński Marcin
216 64:10 Laskowski Grzegorz
216 64:10 Jakubowski Wojciech

Bieg na 3km
4 18:20 Michalik Mariusz
19 20:43 Stępień Leszek

BIEG CHOMICZÓWKI

Chomiczówka… Chomiczówka
Bieg jak zwykle na najwyższym poziomie. Organizatorzy dokonali jakiegoś cudu i zaskoczyli wszystkich wspaniale przygotowaną trasą. Mimo mrozu i dość krętej specyfiki trasy, można było spokojnie powalczyć o życiówkę.

Wyniki Bobrów
miejsce/zawodnik/czas
144 STĘPIEŃ Leszek 01:04:59
288 ŻUBROWSKI Adam 01:10:03 04
291 ŁUCZYK Janusz 01:10:09
334 DYMIŃSKI Marcin 01:11:35
440 ROSA Leszek 01:14:21
534 MAZUREK Ryszard 01:17:17
587 LIPIŃSKI Adam 01:19:10
Falenica - etap 4
_____________________________________________________________________________________________________

Czwarta edycja biegów w Falenicy pokazała, że każdy z biegów może być arcytrudny na swój sposób. Po oblodzonych ślizgawkach przyszedł czas na przedeptany, głęboki śnieg, gdzieniegdzie pomieszany z piachem, a to wszystko przy temperaturach około -10 s. Czasy nie może nie zachwycają, ale ekstremalna trasa nie pozwoliła na więcej.

Wyniki 4 etapu biegów górskich w Falenicy

Bieg na 10km.
Leszek Stępień Bóbr Tłuszcz 55:17
Marcin Dymiński Bóbr Tłuszcz 56:32
Ryszard Mazurek Bóbr Tłuszcz 61:49
Grzegorz Laskowski Bóbr Tłuszcz 61:49
Bieg na 3km.Mariusz Michalik Bóbr Tłuszcz 21:31
Kliknij, aby edytować treść...
Darmowe strony internetowe dla każdego